Prekursor tabletu

Prekursor tabletu

Gazety na ekranie? W USA wprowadzono je już w latach 80. Eksperyment zakończył się stratą 50 mln dolarów

Dziś wielu specjalistów widzi przyszłość prasy w tabletach. Podobna dyskusja odbyła się ponad 28 lat temu, gdy ówczesny lider amerykańskiego rynku prasowego postanowił dostarczać gazety na ekrany telewizorów, za pomocą wideoteksu. Wydawcy mediów marzyli wtedy dokładnie o tym samym, czego chcą ich dzisiejsi odpowiednicy – o nowych sposobach komunikacji z użytkownikami, które umożliwią znalezienie dodatkowych reklamodawców. Eksperyment zakończył się stratą 50 mln dol., a nauczka z tej lekcji może się przydać i obecnym mediom.
Wideoteks to, najprościej mówiąc, zaawansowana telegazeta. W odróżnieniu od niej możemy jednak nie tylko odczytywać informacje na ekranie telewizora, lecz także za pomocą specjalnego terminalu (podobnego do klawiatury komputerowej) wysyłać dane.

Wyprzedził swoje czasy

Na początku listopada 1983 r. mieszkańcy Miami i okolic zaczęli korzystać z usługi Viewtron. Stali za nim giganci na rynku medialnym. Pierwsze skrzypce grały koncern Knight Ridder (wówczas największy wydawca gazet w USA) oraz monopolista na rynku telekomunikacyjnym, firma AT&T. Mniejszościowymi udziałowcami byli m.in. wydawcy prasowi Scripps-Howard oraz McClatchy. Plany były bardzo ambitne. Subskrybenci nowej usługi mieli otrzymywać teksty z „Miami Herald” i „New York Timesa” dzień wcześniej, niż pojawią się one w kioskach. Dawano im również dostęp do depesz agencji Associated Press, a informacje lokalne mieli dostarczać uczniowie i studenci ze współpracujących liceów, college’ów i uniwersytetów. Wideoteks udostępniał łącznie 750 stron, dzięki którym możliwe było również m.in. rezerwowanie biletów lotniczych, sprawdzenie prognozy pogody czy zrobienie zakupów – wszystko bez ruszania się z domu!
– To początek technologii dostarczającej informacje wprost do domu. Cały świat patrzy na to, co robimy w południowej Florydzie. Tańczymy nago na scenie historii – mówił Norman Morrison, wiceprezydent Viewtron Inc., dziennikowi „Washington Post”. W podobnym tonie wypowiadał się odpowiedzialny za redakcję informacji dla usługi John Woolley. – Viewtron reprezentuje medium, które jest zupełnie inne od tego, do czego przywykliśmy. Sami decydujemy, czego chcemy się dowiedzieć – mówił waszyngtońskiej stacji telewizyjnej WDVM-TV.
Zakładano, że po pierwszym roku działalności viewtronu będzie z niego korzystało 5 tys. użytkowników. Tymczasem w tym okresie udało się zainteresować ofertą jedynie 2,7 tys. osób. Już wtedy koszty przedsięwzięcia oscylowały w granicach 16 mln dol.
Głównym powodem nikłego zainteresowania była cena. Aby cieszyć się viewtronem, należało kupić terminal Sceptre, którego cena wahała się od 600 do 900 dol., wykupić miesięczną subskrypcję za 12 dol. (pierwszy miesiąc gratis) oraz płacić dolara za każdą godzinę połączenia linią telefoniczną, które było niezbędne do pobierania i wysyłania danych. Niezbędny też był kolorowy telewizor. W tym czasie „New York Times” kosztował 30 centów, a „Washington Post” 25 centów. Pralka kosztowała 320 dol., a średnie zarobki wynosiły niecałe 16 tys. dol. rocznie.
Widząc problem, postanowiono zmienić model biznesowy. Począwszy od maja 1984 r., viewtron dostępny był za miesięczną opłatą 40 dol. (w którą wchodziła subskrypcja i wynajem terminalu) plus koszt połączeń telefonicznych. Poszerzono również zasięg – w 1984 r. dostęp do usługi uzyskała cała Floryda, a rok później już wszystkie stany. U szczytu popularności 20 tys. użytkowników miało dostęp do prasy z 15 dużych miast, m.in. Bostonu, Nowego Orleanu, Filadelfii czy Seattle. W roku 1985 umożliwiono również dostęp przez komputery osobiste, które IBM, Apple i Commodore zaczęły wprowadzać na rynek.
Na nic jednak to się nie zdało. Dokładnie o północy 31 marca 1986 r., po dwóch i pół roku działalności i pochłonięciu 50-60 mln dol., viewtron zakończył działalność.

Przegrał z komputerem

Przyczyny porażki tego ambitnego eksperymentu były złożone. Gdy w 1980 r. rozpoczynały się prace nad wideoteksem, był to szczyt techniki. W połowie lat 80. viewtron był jednak technologią przestarzałą. W wielu domach były już komputery, najpopularniejszy, Commodore 64, kosztował nawet mniej niż terminal Sceptre. Ludzie otrzymali również dostęp do pierwszych usług internetowych, takich jak Prodigy, CompuServe i America Online. Gdy korzystało się z nich na komputerze, obrazki z sieci ładowały się w ciągu około trzech sekund, viewtron potrzebował 20 sekund.
Za viewtronem od początku stały głównie koncerny medialne, 80% budżetu firmy wydawano na tworzenie wiadomości. Tymczasem cieszyły się one nikłym zainteresowaniem użytkowników – newsy przynosiły jedynie 20% przychodów. 80% czasu ludzie spędzali w dziale edukacyjnym oraz komunikując się z innymi za pomocą czatów, mejli i biuletynów. Gdy szefostwo Knight Ridder uznało, że viewtron nie sprawdza się jako nowe medium dziennikarskie, postanowiło zakończyć projekt.

Za mało elastyczny

Obecnie często uważa się, że viewtron wyprzedził swoje czasy. Zakupy przez internet zaczęły się liczyć dwie dekady później. Dyskusja o przyszłości mediów rozpoczęła się dopiero teraz. W latach 80. prasa miała tak ugruntowaną pozycję, że nie potrzebowała dodatków w postaci wideoteksu. – Błędem było myślenie prasowymi analogiami. Traktowaliśmy komputer główny jak prasę drukarską, a linie telefoniczne jak ciężarówki z gazetami. Nigdy nie widzieliśmy tego jako czegoś wolnego i zdecentralizowanego, jak współczesna sieć – wspomina pracujący przy viewtronie Phil Meyer.
Prof. Barry Shore z University of New Hampshire uważa, że viewtron był dobrym projektem, jednak nie trafił w odpowiedni czas ani nie umiał się dostosować. Zdaniem Shore’a, gdy odkryto, że użytkowników bardziej interesują zakupy, wysyłanie wiadomości i inne podobne usługi niż newsy, trzeba było się przebranżowić, a nie kończyć działalność. Profesor uważa, że przy odrobinie szczęścia viewtron mógłby uzyskać pozycję, jaką obecnie ma sklep internetowy Amazon lub portal aukcyjny eBay.
Problemy, jakie napotkał viewtron, mogą być dobrą lekcją dla branży medialnej. Już dziś powstaje prasa na tablety i telefony komórkowe. Te projekty mogą zarówno pójść drogą viewtronu, jak i zmarginalizować papierowe gazety. Zadecyduje o tym zapewne, podobnie jak w opisanej historii, mieszanka szczęścia, dobrych pomysłów i nowych technologii.

Wydanie: 3/2012

Kategorie: Media
Tagi: Jakub Mejer

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy