Prezesem być

Prezesem być

Zasługi i wizje trójki kandydatów na szefa TVP

Rada nadzorcza telewizji zorganizowała „otwarte” spotkanie z wybranymi przez siebie kandydatami na prezesa TVP SA. Kandydaci przedstawili swoje pomysły na telewizję, a telewizja publiczna to transmitowała. Pomysły te przekonały radę nadzorczą, że są to kandydaci najlepsi. Jeśli wierzyć publikacji Centrum Prasowego TVP SA (20.04.br.), wizje są takie.
Pani Jolanta Kessler-Chojecka przyznała, że nie zna telewizji od środka ale „zwróciła uwagę na konieczność emisji dobrych programów publicystycznych, a także audycji dla dzieci, młodzieży i osób starszych”. Dodała, że „ważne są też programy kulturalne, w tym stworzenie dobrego programu literackiego i częstsze premiery Teatru Telewizji”. „Kandydatka zwróciła też uwagę na to, że telewizja publiczna powinna przywiązywać ogromną wagę do języka, zwłaszcza w programach informacyjnych”.
Uważam, że pani Chojecka, żona zasłużonego producenta telewizyjnego, ma szansę. Wprawdzie na telewizji „od środka” się nie zna, ale pomysł ma taki, jak każdy, kto ma w domu telewizor. Chce dobrych programów. No i chce premier Teatru Telewizji, czyli tego, co chcieli Dworak i Grzywaczewski, nim zaczęli rządzić telewizją. Jeśli zostanie prezesem, pewnie zmieni zdanie o Teatrze TV, ale kandydatką jest dobrą i cokolwiek by powiedzieć – śmiałą. To wystarczające argumenty, by zostać kandydatem rady nadzorczej na prezesa TVP.
Telewizyjny weteran, członek obecnego Zarządu TVP SA, Piotr Gaweł, uważa, że „najważniejsze wyzwania dla przyszłego zarządu to m.in. stworzenie twórczej atmosfery w telewizji, gdzie ważne będą kreatywność i profesjonalizm, różnicowanie oferty programowej”. Co przeszkadzało Gawłowi, by w telewizji pod jego obecnymi rządami panowała twórcza atmosfera, by ważna była kreatywność i profesjonalizm, tego Gaweł publicznie nie powiedział, a przewodniczący rady nadzorczej, prof. Kowalski, nie pytał. Dlaczego rada nadzorcza, zachwyciła się planem Gawła i dała kandydatowi na prezesa najwięcej głosów? To pytanie pozostanie bez odpowiedzi.
Gaweł do swojej śmiałej, tak wysoko ocenionej przez radę nadzorczą wizji dodał i taką nowatorską myśl, „że telewizja publiczna powinna być twórcza, otwarta na nowe pomysły oraz gotowa na wyzwania technologiczne”. W sytuacji gdy TVN i Polsat, nie mówiąc o telewizji Ojca Dyrektora, stanowią realną konkurencję, a TVN dodatkowo zabija telewizję Gawła i Dworaka profesjonalizmem i publicystyką, jest to myśl bardzo odkrywcza, warta wszystkich głosów rady. Już tylko za to Gaweł ma szansę zostać prezesem.
Wreszcie trzeci kandydat, obecny prezes TVP SA, Jan Dworak. Po udanym prezesowaniu, o czym dalej, doszedł do słusznego wniosku. „Za najważniejsze uznał podniesienie jakości programów i opracowanie jednolitych kryteriów ich oceny”. Pochwalił się też, „że obecny zarząd w tym celu właśnie wprowadził elektroniczny System Rejestracji i Oceny Audycji Telewizyjnych (ROPAT)”. Jaki jest rezultat, każdy kto ma w domu telewizor, widzi. Hitami programowymi TVP SA są nadal te pozycje, które wprowadzono na antenę lub zamówiono, zanim Dworak został prezesem. „Klan”, „M jak miłość” i „Moda na sukces” to tylko trzy drobne przykłady. Na pewno nie jest nim „Fryzjer”, serial produkowany przez bliskie Janowi Dworakowi Studio A.
„Jan Dworak – o czym informuje Centrum Prasowe TVP SA – za ważne uznał także uruchamianie kanałów tematycznych oraz aktywny udział TVP w pracach legislacyjnych, zmierzających do przekonania osób tworzących w Polsce prawo, polityków i społeczeństwa o ogromnej roli telewizji publicznej jako potężnej instytucji kultury narodowej”. Już tylko dla tej ważnej inicjatywy warto Dworaka zostawić na drugą kadencję. Już widzę ten zachwyt widzów i zazdrość konkurencji, gdy Dworak uruchomi serial o pracach legislacyjnych. Ogromne misyjne dzieło. Gdyby rada nadzorcza miała wątpliwości Gaweł czy Dworak – jestem za Dworakiem.

Lista jego zasług,
– a jest człowiekiem jak widać z telewizora skromnym, więc sam tego nie powie – jest bardzo długa.
1. Pozwolił na wprowadzenie w TVP SA cenzury.
2. Pozwolił na odejście Kamila Durczoka, ostatniej, identyfikowanej twarzy „Wiadomości”.
3. Pozbawił telewizję publiczną osobowości.
4. Wyplenił z anteny publicystykę i nie stworzył w jej miejsce interesujących programów, do czego sam publicznie się przyznaje.
5. Zlikwidował reportaż i nagradzane pasmo „Czas na dokument”.
6. Doprowadził do rozbicia wszelkich struktur pozwalających na myślenie o programie, ale za to wprowadził ROPAT.
7. Zmarnował pieniądze na cały szereg programów, które dały pieniądze producentom, a nie dały satysfakcji telewidzom. Wystarczy wspomnieć „Rozmowy nie całkiem dyplomatyczne”, „Ostrą jazdę Mazurka i Zalewskiego” czy teleturniej „Miasto marzeń”.
8. Poza tym dał widzom możliwość uczestniczenia co niedziela w mszy świętej i znacznie poszerzył paletę programów redakcji katolickiej. Niedługo będzie mógł powiedzieć, że jego telewizja może śmiało konkurować z Telewizją Trwam.
I dla tych wszystkich osiągnięć, o których przez skromność nie mówi, ma szansę zostać prezesem.

Wydanie: 17-18/2006

Kategorie: Kultura

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy