Protesty mają twarz kobiety

Protesty mają twarz kobiety

Kobiety walczą ze stosowaną wobec nich przemocą i o równość między płciami

Pewnym zaskoczeniem dla świata było przejęcie przez kobiety przywództwa protestów na rzecz demokratycznych zmian na Białorusi. Oddalone od polityki przez całe dekady, w ciągu paru dni stały się ich symbolem. Na czele żądających przemian stanęły m.in. Swiatłana Cichanouska, Weronika Cepkało i Maria Kolesnikowa. Dużo przykładów kobiecego zaangażowania płynie także z podwórka latynoskiego.

Meksyk: matki poszukują córek

Walka o równość kobiet i mężczyzn znalazła wyraz 8 marca w proteście milionów kobiet w głównych miastach Ameryki Łacińskiej. Manifestacje w Meksyku, Argentynie i Chile odbywały się pod hasłami zaprzestania przemocy ze strony mężczyzn, równych szans i prawa do aborcji.

W Meksyku 7 września rodziny zabitych dziewcząt i kobiet podpalały krzesła i dokumenty w okupowanym przez siebie budynku, w którym mieści się Narodowa Komisja Praw Człowieka (CNDH). Od rzecznik praw obywatelskich, Rosario Piedry, domagały się przyśpieszenia śledztw w sprawie śmierci córek i żon. Z balkonów urzędu członkinie organizacji Ni Una Más (Ani Jednej Więcej) wyrzucały meble, a w oknach wywieszały prześcieradła ze zdjęciami zaginionych.

Kobiety meksykańskie już od lat wychodzą na ulice, by protestować przeciw przemocy pod hasłami: Un Día Sin Nosotras (Jeden Dzień bez Nas) lub Un Día Sin Mujeres (Jeden Dzień bez Kobiet). Pierwsze protesty odbyły się 8 i 9 marca z okazji Międzynarodowego Dnia Kobiet. W tych dniach kobiety nie pracują, nie robią zakupów, nie używają telefonów. Podstawowym celem pozostaje apelowanie do rządu o powstrzymanie przemocy wobec kobiet. W 2019 r. odnotowano 1006 zabójstw kobiet, o 10% więcej niż rok wcześniej. „Nie można żyć w kraju, w którym brutalnie zabija się kobiety i nie ponosi żadnych konsekwencji”, mówi Lorena Wolffer, artystka i działaczka feministyczna.

Ta bezprecedensowa akcja wystawia na próbę przywództwo prezydenta Andrésa Manuela Lópeza Obradora. Wcześniej, kiedy protestów było mniej, winił za zabójstwa kobiet „przeszłą neoliberalną politykę” i na żądania protestujących odpowiadał w sposób nielicujący z urzędem. Teraz uznaje słuszność tych wystąpień, choć równocześnie o ich organizację oskarża swoich przeciwników politycznych.

Brazylia: Marsze Stokrotek i autochtonek

Rdzenne mieszkanki Brazylii zaprotestowały w sierpniu przeciwko maczyzmowi, przemocy z uwagi na płeć i polityce rządu w sprawach Amazonii. Do protestu dołączyli przedstawiciele lewicowych partii opozycyjnych. Protesty kobiet, znane pod nazwą Marszu Stokrotek, odbywają się od 2000 r. i są formą uczczenia pamięci kobiet, które zginęły w walce z bezprawiem, głównie zaangażowanych w działania chłopskiego Ruchu bez Ziemi. Pozostaje tajemnicą poliszynela fakt, że w wielkich gospodarstwach rolno-hodowlanych zatrudnia się pracowników w warunkach niewolniczych.

Tym razem Marsz Stokrotek zbiegł się z pierwszym marszem rdzennych mieszkanek, na który udało się zmobilizować 1,5 tys. kobiet, reprezentujących prawie 100 etni.

Chile: w akcji 20-latki

Na ostre protesty, które rozpoczęły się w Chile 18 października 2019 r., w wyniku czwartej podwyżki cen biletów metra, rząd zareagował ogłoszeniem stanu wyjątkowego. Miesiąc później chilijskie organizacje kobiece informowały o przypadkach zabójstw kobiet i przemocy seksualnej stosowanej wobec nich przez policję. 25 listopada, w Międzynarodowy Dzień przeciw Przemocy wobec Kobiet, w dużych miastach zorganizowano manifestacje pod hasłem: „To nie moja wina, że tam byłam i tak byłam ubrana”. W Santiago de Chile młode kobiety, w większości licealistki i studentki, ubrane na różowo śpiewały specjalnie przygotowaną piosenkę i skandowały: „Gwałciciel jest na twojej drodze”. Do Narodowego Instytutu Praw Człowieka wpłynęło 79 skarg dotyczących łamania praw człowieka przez policję. Od 18 października odpowiedzialnością za te naruszenia obarczono 478 policjantów. 369 z nich jest ponadto oskarżonych o torturowanie kobiet, nastolatków i mężczyzn z grupy LGBT+. Lorena Astudillo z chilijskiej sieci przeciwko przemocy wobec kobiet: „Musimy mieć świadomość, że kiedy kobiety demonstrują, to nic nowego, że padają ofiarą napaści seksualnych ze strony policji, w formie dotykania miejsc intymnych, uderzania w piersi lub rozbierania na ulicy”. Sam prezydent przyznał, że chociaż dochodziło do „nadużyć”, to nie stwierdzono naruszania praw człowieka, jak głosi Amnesty International.

Wśród manifestujących od trzech miesięcy przeciw rządowi można spotkać 16-letnią „Megerę”. Imię jednej z Erynii, greckich bogiń zemsty, przybrała Karla Ruíz, niska, drobna nastolatka. Przed każdą manifestacją „Megera” zawiesza na szyi drewnianą tarczę z wizerunkiem krwawiącego oka, co ma przypominać o setkach manifestantów, którzy częściowo utracili wzrok w ubiegłorocznych starciach z policją. „Już się nie boimy. Walczę o matkę, która mnie samotnie wychowywała, a teraz, żeby przeżyć, musi pracować na dwóch etatach”, mówi Karla.

Kobiety tworzące historię nie stanowią większości protestujących, ale są zawsze na pierwszej linii. To m.in. dziewczęta i kobiety z tarczami i procami, celujące laserem w pacos (obraźliwa nazwa karabinierów), oraz „pielęgniarki”, czyli studentki z butelkami wody wodorowęglanowej, która pomaga oczyścić drogi oddechowe i łagodzi pieczenie oczu powodowane przez gaz łzawiący. Dafne Barrera, studentka medycyny, wkrótce po wybuchu protestów stworzyła z trzema koleżankami z wydziału komando sanitarne do udzielania pierwszej pomocy poszkodowanym. Członkinie komanda zwykle ubrane są w białe kitle, noszą hełmy i kamizelki z czerwonym krzyżem.

Manifestacje, które początkowo odbywały się codziennie, teraz organizowane są w każdy piątek i wszystko wskazuje, że zapowiedziane przez rząd reformy socjalne ani referendum w sprawie nowej konstytucji w kwietniu 2021 r.
ich nie powstrzymają.

Argentyna: zielone chustki walczą o prawo do aborcji

Do znanych w świecie manifestacji Matek i Babć z Plaza de Mayo, poszukujących krewnych zamordowanych w czasach dyktatury wojskowej, dołączyły kobiety walczące o prawo do aborcji. Ich znakiem stała się zielona chustka, tak jak symbolem matek jest chustka biała. W lutym 2020 r. przed gmachem Kongresu w Buenos Aires odbyła się demonstracja zorganizowana przez ruchy feministyczne, mająca przypomnieć rządowi, że problem legalizacji aborcji pozostaje aktualny. Do powtórki doszło 8 marca. W przeciwieństwie do poprzednich demonstracji zielonych chustek nie doszło do kontrmanifestacji chustek niebieskich (koloru antyaborcyjnego, bo „narodowego”). Już po raz dziewiąty w tym roku argentyński Kongres zajmie się ustawą o depenalizacji aborcji.

W obu manifestacjach uczestniczyła chilijska grupa performerska Las Tesis z widowiskiem „Gwałciciel jest na twojej drodze”. Pośród organizacji argentyńskich zwracał uwagę udział Actrices Argentinas (Aktorek Argentyńskich), znanych z ujawniania przypadków nadużyć seksualnych w kinie.

USA: nastolatka na czele marszów przeciw powszechnemu dostępowi do broni

14 lutego 2018 r. Emma González przeżyła masakrę w Parkland dokonaną przez Nikolasa Cruza, który, posługując się półautomatycznym karabinem AR-15, zamordował 17 osób i zranił 14 w szkole średniej Marjory Stoneman Douglas. Ta tragedia stała się detonatorem ogromnego ruchu młodzieży, domagającego się większej kontroli sprzedaży broni. Twarzą protestów jest właśnie Emma, latynoskiego pochodzenia biseksualna 20-latka z ogoloną głową. Setki tysięcy młodych ludzi, którzy będą głosować w tegorocznych wyborach, dziś protestują przeciw zbyt szerokiemu dostępowi do broni, ale jutro mogą zażądać reformy podatkowej, dostępu do nauki na uniwersytecie mimo niespłaconych długów, powszechnych ubezpieczeń zdrowotnych i innych praw, które w USA brzmią jak hasła komunistyczne. „Gdyby prezydent podszedł do mnie i powiedział mi w twarz, że żałuje tej tragedii, która nie powinna się wydarzyć, zapytałabym go, ile pieniędzy otrzymuje od National Rifle Association? To nie ma znaczenia, bo ja już wiem: 30 mln dol. Jeśli je podzielimy przez liczbę ofiar broni palnej w USA w ciągu półtora miesiąca 2018 r., daje to 5,8 tys. dol. Czy to jest tyle, ile ci ludzie są dla ciebie warci, Trump?”, powiedziała Emma w lutym 2020 r.

Ojciec Emmy jest prawnikiem, a matka nauczycielką matematyki. Emma interesuje się astronomią. W szkole przewodniczyła Klubowi Sojuszu Homoseksualnego i Heteroseksualnego, w którym szczególną uwagę poświęcano umiejętności prowadzenia dyskusji i wystąpień publicznych. Organizując protest w Waszyngtonie, Emma odniosła ogromny sukces. Wzięli w nim udział nie tylko uczniowie i studenci z różnych stanów, ale też gwiazdy zespołu futbolu amerykańskiego New England Patriots. Wokół Kapitolu protestowało około pół miliona osób.

To tylko nieliczne przykłady rosnącego zaangażowania kobiet w walkę ze stosowaną wobec nich przemocą i o równość między płciami, a w wypadku Białorusi w walkę o demokratyczne przemiany.

Fot. East News/Sipa USA

Wydanie: 40/2020

Kategorie: Świat

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy