Przegrana na własne życzenie

Z BLOGOSFERY

18 czerwca litewski Naczelny Sąd Administracyjny orzekł, że rozporządzenie ministra oświaty i nauki wprowadzające dodatkowe ulgi na egzaminie maturalnym z języka litewskiego dla maturzystów ze szkół nielitewskich jest sprzeczne z prawem. Media litewskie piszą, że sąd uznał potrzebę „obrony języka litewskiego”, polskie – o „podeptaniu konstytucji”. Nikt nie pokusił się o rzetelną analizę całego 20-stronicowego dokumentu. Tymczasem orzeczenie NSA ani nie jest jednoznaczne, ani nie stanowi jakiegoś Armagedonu dla polskiej oświaty na Litwie. Orzeczenie wejdzie w życie z dniem 1 września br., czyli w żaden sposób nie zmieni sytuacji prawnej tegorocznych maturzystów. Poza tym ulgi na egzaminie maturalnym z języka litewskiego pozostaną i w roku 2014. Nie wiadomo jedynie, jaki będzie ich zakres.
NSA oparł swoją decyzję na badaniu kwestii, czy rozporządzenie nie jest dyskryminacyjne i sprzeczne z zasadą równości. Ulgi na egzaminie maturalnym niewątpliwie dyskryminują uczniów ze szkół litewskich, jednak w prawie istnieje pojęcie tzw. pozytywnej dyskryminacji, która służy wyrównaniu szans jakiejś grupy upośledzonej lub zagrożonej. I NSA w swoim orzeczeniu podkreślił, że litewska konstytucja taką pozytywną dyskryminację dopuszcza. (…) NSA uznał, że cel rozporządzenia „jest zgodny z prawem i usprawiedliwiony, gdyż zapewnia ochronę praw mniejszości narodowych i dąży do zapewnienia równości mniejszości narodowych i większości narodowej”. Jednak, zdaniem kolegium sędziowskiego, należy ustalić, czy środki realizujące ten cel są odpowiednie i proporcjonalne. (…) Ministerstwo uzasadniało potrzebę wprowadzenia pozytywnej dyskryminacji jedynie różnicą liczby godzin lekcyjnych, podczas których jest wykładany język litewski w szkołach litewskich i nielitewskich. W szkołach mniejszości narodowych było ich w ciągu 12 lat o 818 mniej niż w szkołach litewskich. Sąd zwrócił jednak uwagę na to, że umiejętności i wiedzę potrzebne do składania egzaminu maturalnego uczniowie zdobywają nie tylko na lekcjach języka litewskiego, poza tym od momentu podjęcia decyzji o ujednoliceniu egzaminu maturalnego zwiększono finansowanie szkół mniejszości narodowych, zakupiono podręczniki i słowniki, zwiększono liczbę lekcji języka litewskiego. Jeszcze w listopadzie ub.r. minister oświaty i nauki zezwolił uczniom ze szkół mniejszości narodowych na popełnienie w czasie egzaminu większej liczby błędów niż uczniom ze szkół litewskich. Należało ocenić skuteczność tych działań. Ministerstwo takich informacji NSA nie przedstawiło. (…)
Tak więc rozporządzenie ministra oświaty i nauki wprowadzające dodatkowe ulgi na egzaminie maturalnym z języka litewskiego zostało uznane za nieważne przede wszystkim dlatego, że ministerstwo nie było w stanie udowodnić, iż kierowało się przy ich ustanawianiu obiektywnymi badaniami, danymi i kryteriami. Trudno ocenić, czy chodzi o niekompetencję urzędników resortu, czy o brak dobrej woli. Tej drugiej możliwości nie da się wykluczyć, gdy się przypomni, jak niechętnie minister oświaty i nauki Dainius Pavalskis zgodził się na wprowadzenie ulg oraz z jakim zadowoleniem przyjął decyzję NSA. Tylko w takim razie nie bardzo wiadomo, czym w resorcie się zajmuje oddelegowana przez Akcję Wyborczą Polaków na Litwie wiceminister oświaty i nauki Edyta Tamošiūnaitė. Przecież wprowadzenie ulg wymusiła na koalicji rządzącej AWPL i ich obrona powinna być priorytetem polskiej wiceminister.

Fragment z blogu
Inna Wileńszczyzna jest możliwa

Wydanie: 26/2013

Kategorie: Blog

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy