Puenta na jubileusz Jerzego Giedroycia

Puenta na jubileusz Jerzego Giedroycia

W końcu Roku Jubileuszowego Jerzego Giedroycia (1906-2000) Barbara Toruńczyk opublikowała z ćwierćwiekową zwłoką posiadane przez siebie materiały związane z wielkim redaktorem. Obok części fundamentalnej, w dużej mierze odkrywczej – długiego dyskursu Mistrza z czeladnikiem (porównanie Adama Michnika) prowadzonego w podparyskim Maisons-Laffitte w pierwszej połowie 1981 r. – autorka zamieściła obszerny aneks (ss. 143-172) w istocie nic niewnoszący do poznania osobowości Giedroycia, archiwalne fotografie oraz przydatne merytorycznie przypisy. Można odnieść wrażenie dużej przypadkowości w doborze materiału albo chęci zamieszczenia wszystkiego, co posiadała na zadany temat. Jednak o wartości książki zadecydowały wnikliwe indagacje, które zmusiły wielkiego samotnika, za jakiego Giedroyc uchodził, do otwarcia się, do ujawnienia swoich ocen odnoszących się do mijającego właśnie wieku XX

i snucia prognoz politycznych,

nad którymi przemyśliwał Jerzy Giedroyc przez dziesięciolecia w Maisons-Laffitte. Większość tych poglądów poznaliśmy później choćby z jego „Autobiografii na cztery ręce” (1994) oraz z enuncjacji publicystycznych redaktora, dość częstych w krajowych mediach w pierwszej połowie lat 90. W tej kwestii Jerzy Giedroyc utrzymywał, że jest w kraju wobec niego ”zorganizowana strefa milczenia i faktyczny zakaz komentowania [jego] wypowiedzi” (1992). Barbara Toruńczyk wyraźnie odstawała od tej późniejszej, może domniemanej, krajowej antygiedroyciowej obsesji. Jej pytania do redaktora w 1981 r. są śmiałe, merytoryczne i odnoszą się do szerokiego spektrum historyczno-politycznego, w którym tkwił Jerzy Giedroyc. Udało się autorce otworzyć, niekiedy szeroko, zamkniętego w sobie redaktora, uznawanego za lakonicznego w dyskusjach, omal kostycznego. W ten sposób otrzymaliśmy względnie dokładny obraz Giedroyciowego widzenia Polski i sąsiadującego z nią regionu. Obraz ten inspiruje, niekiedy irytuje. Warto spróbować!
Z całej lawiny faktów i opinii, czasem bardzo surowych (przykład Marii Dąbrowskiej) przytoczmy tylko jeden, z bardzo odległej przeszłości, kiedy Jerzy Giedroyc miał 20 lat i jako początkujące zwierzę polityczne miał już powabne dylematy moralne. W maju 1926 r. jego bohater, „romantyk polityczny”, Józef Piłsudski, dokonuje

udanego zamachu antykonstytucyjnego.

Nie wiemy dokładnie, co wówczas czuł młody Giedroyc – on, legalista, konstytucjonalista (konstytucja marcowa 1921 r.), który do końca swoich dni odwoływał się do myśli marszałka, często go cytował, a zarazem przyznawał, iż nie znosił piłsudczyków. Zdecydowanie warto zapoznać się z cytowanymi przez Barbarę Toruńczyk myślami Jerzego Giedroycia, nawet jeśli się nie jest entuzjastą jakiejkolwiek historiozofii. Jego poglądy nasuwają także wyraźne skojarzenia, może reminiscencje, z bieżącą polską rzeczywistością.
Jeden z wywiadów-rozmów przeprowadziła Barbara Toruńczyk z Zofią Hertz (1910-2003), drugą co do ważności osobą w zespole redakcyjnym „Kultury”, która po śmierci redaktora kontynuowała współredagowanie „Zeszytów Historycznych” w paryskim Instytucie Literackim. Wywiad z panią Zofią jest barwnym opisem dnia codziennego w tej zacisznej willi okolonej winną latoroślą przy Avenue de Poissy 91, gdzie przez ponad pół wieku kwitło polskie życie umysłowe. Przedmowę do omawianej książki zamieścił Adam Michnik. Dobrze się stało! Autor

bez niewieściej egzaltacji,

choć z wyraźną rewerencją odniósł się do wielkiego redaktora. Dla niego Jerzy Giedroyc był polskim Aleksandrem Hercenem, „zawsze oryginalny, inspirujący i niebanalny”, aczkolwiek nie zawsze sprawiedliwy. W swym krótkim wstępie Adam Michnik wyraźnie wzbogacił naszą wizję Giedroycia. Przypomniał to, co Barbara Toruńczyk skrzętnie przemilczała – antyklerykalizm redaktora, jego krytycyzm wobec polskiego Kościoła katolickiego, niedocenianie pielgrzymek Jana Pawla II w przeobrażeniu Polski. Dobrze się stało, że redaktor Michnik wyraźnie podkreślił niedocenianie przez Jerzego Giedroycia wielomilionowego „fenomenu”, jakim była „Solidarność” lat 80. I ten ważny element Giedroyciowego myślenia wyraźnie się rozmył w lawinie szczegółów zarejestrowanych przez Barbarę Toruńczyk. Fenomen Giedroycia, jego sposób widzenia świata będzie nas długo inspirował. Będziemy do niego nadal wracali, ponieważ w polskiej kulturze politycznej jest on dotąd niezastąpiony.

Barbara Toruńczyk, Rozmowy w Maisons-Laffitte, 1981, przedmowa Adam Michnik, Instytut Dokumentacji i Studiów nad Literaturą Polską, Warszawa 2006

 

Wydanie: 36/2007

Kategorie: Opinie

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy