Czy minister Zalewskiej uda się zastraszyć nauczycieli?

Czy minister Zalewskiej uda się zastraszyć nauczycieli?

Czy minister Zalewskiej uda się zastraszyć nauczycieli?

Anna Dzierzgowska,
Społeczny Monitor Edukacji, historyczka w WLH im. Jacka Kuronia
Nauczyciele i nauczycielki mają bardzo wiele powodów, by się bać. Wiadomo przecież, że reforma oświaty pociągnie za sobą zwolnienia. Jest również oczywiste, że już próbuje się zastraszać to środowisko. Nauczycielki z Zabrza, które w dzień czarnego protestu przyszły do szkoły ubrane na czarno, zostały pociągnięte do odpowiedzialności, gdyż doniósł na nie kolega z pracy. To pokazuje, że pewne mechanizmy działają; zresztą zawsze działały, ale teraz z większą siłą. Jednocześnie rośnie opór, także rodziców, którzy zaczynają protestować w obronie szkoły. Jeżeli rodzice oraz nauczyciele i nauczycielki przełamią nieufność i zaczną się wspierać, rząd może nas pokona, ale na pewno nie zastraszy.

Dariusz Chętkowski,
polonista w XXI LO w Łodzi, publicysta
Moim zdaniem ryzyko, że tak się stanie, jest bardzo duże, gdyż na nauczycieli idzie potężna siła władzy. Minister edukacji ma mocne poparcie całego PiS. Kuratorzy podobno już się dostosowali do sugestii, żeby trochę przycisnąć dyrektorów, by ci zwrócili uwagę nauczycielom, że strajk jest nielegalny itd. Przede wszystkim jednak w związku z reformą mnóstwo szkół będzie zlikwidowanych. Nauczyciele już się rozglądają za pracą i wielu nie będzie chciało ryzykować przyklejenia się do nich opinii, że są trudnymi pracownikami, że strajkują. Kolejnym osłabieniem tej strony konfliktu jest to, że protest organizuje tylko jeden związek zawodowy, ZNP, a Solidarność idzie ramię w ramię z rządem. Dlatego jeśli połowa nauczycieli weźmie udział w strajku, uznam to za duży sukces.

Dr hab. Marta Zahorska-Bugaj,
socjolożka edukacji
Nauczyciele są mocno podzieleni. Duża grupa niewątpliwie boi się o swoje miejsca pracy, jednak podczas wizyt w szkołach widać, że wielu jest niesłychanie zdeterminowanych. Emocje sięgają zenitu, w związku z tym część pracowników oświaty przystąpi do strajku bez względu na różnego rodzaju naciski ze strony kuratorów, które mają powstrzymać protest. Trudno ocenić, jak liczebnie podzielą się nauczyciele, ale jedno jest pewne: emocje w tym środowisku są ogromne. Nigdy wcześniej nie widziałam w szkołach nauczycieli, którzy po paru słowach zaczynają płakać, a badam to środowisko od 30 lat.

Michał Wójtowski,
były nauczyciel
Obecny kształt postulatów (płacowe i gwarancja zatrudnienia) pozwala MEN uczynić samorządy stroną konfliktu ze środowiskiem nauczycielskim. Gdyby jednak strajkujący nauczyciele wypowiedzieli się wprost przeciw reformie oświaty w zaproponowanym kształcie, kwestią kluczową byłaby ich wewnętrzna solidarność, ale też zaangażowanie rodziców w ewentualną akcję strajkową. Dotychczas nauczyciele i rodzice byli umiejętnie rozgrywani przeciw sobie przez kolejne kierownictwa resortu, z czego wynikają wzajemne uprzedzenia oparte na negatywnych stereotypach. Taki sojusz z pewnością byłby ważnym argumentem w ewentualnym konflikcie z ministerstwem, ale wymaga sformułowania odważnego programu jakościowej reformy edukacji, stanowiącego przeciwwagę dla terapii szokowej. A przecież jej skutki odczują nie tylko nauczyciele, ale przede wszystkim uczniowie i ich rodzice.

Wydanie: 11/2017

Kategorie: Aktualne, Pytanie Tygodnia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy