Co zrobić z gimnazjami?

Co zrobić z gimnazjami?

Krystyna Łybacka,
europosłanka, b. minister edukacji
Należy pamiętać, że jeśli z systemu edukacji wyjmie się jedną cegiełkę, nie oznacza to uzdrowienia całości. Teraz powinna się odbyć dyskusja fachowców, którzy oceniliby 15 lat funkcjonowania gimnazjów. Powinna ona zaowocować wypracowaniem podstawy programowej i propozycją, na jakie moduły ją podzielić. Uważam, że lepszym rozwiązaniem dla szkolnictwa niż propozycja PiS byłoby połączenie przedszkola i klas z nauczaniem zintegrowanym (1-3) w tzw. szkołę elementarną. Wówczas pozbylibyśmy się problemu sześciolatków, ponieważ dzieci płynnie przechodziłyby od zabawy do edukacji. Następny etap byłby solidnym blokiem sześcioletnim, łączącym obecne klasy 4-6 szkoły podstawowej i trzy klasy gimnazjum. Dzięki temu nie zabieramy jednego roku tym uczniom, którzy chcieliby pójść do szkół zawodowych. Ważne są także inne kwestie: odejście od testomanii oraz odciążenie nauczycieli, którzy muszą więcej pisać o tym, jak uczą, niż uczyć. To wszystko wymaga dyskusji bez politycznego zacietrzewienia.

Prof. Antoni Jeżowski,
twórca Instytutu Badań w Oświacie
Jest to jeden z najbardziej nierozsądnych pomysłów. Mieszanie w systemie oświatowym i cofanie się do stanu sprzed kilkunastu lat jest po prostu niemądre. Tym bardziej że wiąże się to ze skracaniem czasu nauki w sytuacji, kiedy przybywa wiedzy, którą uczeń powinien opanować, by odnaleźć się w skomplikowanym świecie.

Sławomir Broniarz,
prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego
Likwidowanie gimnazjów nie ma żadnego merytorycznego uzasadnienia. Nie można bez wyraźnego powodu kasować istotnego elementu systemu oświaty, z którego obecnie korzysta 25% uczniów. W sprawie gimnazjów wypowiadają się ludzie, którzy do nich nie uczęszczali i nie wiedzą, jak one funkcjonują. Powtarza się tylko pewne klisze o zebraniu w jednym miejscu młodzieży w trudnym wieku. Gimnazja wymagają wsparcia, którego obecnie nie mają. Jeden psycholog przypada na 800 uczniów. Jeżeli nawet pewne problemy występują, to przenoszenie uczniów z gimnazjum do podstawówki spowoduje jedynie zepchnięcie patologii o poziom niżej.

Wojciech Dziewanowski,
b. dyrektor liceum im. K.I. Gałczyńskiego w Otwocku
Należy je skasować i wrócić do poprzedniego systemu. Gimnazja się nie sprawdziły, i to z wielu powodów. Trafia do nich młodzież w najtrudniejszym okresie swojego rozwoju. Ci młodzi ludzie stają się nieznaną zbieraniną. Opuszczają szkoły, w których znali swoich rówieśników i nauczycieli. Ci ostatni wiedzieli, jakie są możliwości ich wychowanków. Jako dyrektor liceum z przerażeniem stwierdziłem, że młodzież, która trafia do nas po gimnazjach, uruchamia w swoich głowach przycisk reset i kasuje całą wiedzę zdobytą na tym etapie nauczania. Musimy ich uczyć wszystkiego od początku, a przecież liceum ma swój program, który musi zrealizować. Poświęcanie czasu na powtarzanie materiału mija się z celem.

Not. WR

Wydanie: 46/2015

Kategorie: Pytanie Tygodnia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy