Jak ocenić 100 dni opozycji?

Jak ocenić 100 dni opozycji?

Marek Borowski,
senator, były marszałek Sejmu
Niewątpliwie PO i PSL przeżywają traumę w związku z przegranymi wyborami i rozmiarami zwycięstwa PiS. Nie tylko przez minione 100 dni trudno im było wejść w rolę opozycji. To potrwa jeszcze do wakacji, dopóki rządzący będą im wypominać błędy przeszłości. Jeśli im się uda choćby miauknąć, od razu będzie kontra. Łatwiej ma partia Ryszarda Petru, zwłaszcza gdy kontruje działania PiS. Opozycja jeszcze się nie rozkręciła i nie zrozumiała swojej roli. Nie proponuje rozwiązań alternatywnych. Nie chodzi o sprawy polityczne, jak Trybunał Konstytucyjny, media, prokuratura czy służba cywilna, bo w tym obszarze opór opozycji jest trafny, choć nieskuteczny. Chodzi o argumenty społeczno-gospodarcze. Rozwiązaniom rządu PiS nie towarzyszyły kontrpropozycje. W sprawie programu 500+ opozycja nie zdążyła zaproponować innych, tańszych, rozsądniejszych rozwiązań. Za te 23 mld zł można by wprowadzić mechanizmy lepiej oddziałujące na demografię, zbudować więcej przedszkoli, żłobków, mieszkań i dać posiłki dzieciom z biedniejszych rodzin. Takich projektów nie było, nie było debaty nad racjonalniejszymi rozwiązaniami.

Prof. Zdzisław Krasnodębski,
socjolog, Akademia Ignatianum w Krakowie
Platforma, do niedawna niepodzielnie rządząca w Polsce z niewielkim udziałem PSL, znalazła się w cieniu Nowoczesnej. Po przejściu do opozycji nie odczekała nawet 100 dni i przystąpiła do zmasowanego ataku na rząd. To był gorący okres i próba odwrócenia wyniku wyborów. Ta faza zakończyła się z chwilą wystąpienia pani premier w Parlamencie Europejskim. Nastąpiło pewne wyciszenie atmosfery politycznej i wejście w fazę bardziej merytorycznego sporu. Zobaczymy, jak to się rozwinie w przyszłości. Wydaje się, że po początkowym podnieceniu nieco osłabło takie zjawisko jak protesty KOD. Obecnie oczekiwałbym od opozycji odgrywania bardziej konstruktywnej roli.

Prof. Jadwiga Staniszkis,
socjolog, PAN
To się zmienia w czasie. PO nie odbudowała się jeszcze ani nie stworzyła przejrzystej linii działania. Nie rozliczyła się z własną polityką, nie wyciągnęła z niej wniosków, a PSL jest w rozsypce, choć Władysław Kosiniak-Kamysz miał duże osiągnięcia w polityce prorodzinnej. Nowoczesna na początku wyróżniała się kompetencjami, zwłaszcza gdy była mowa o Trybunale Konstytucyjnym. Obecnie straciła dynamikę. Ryszard Petru nie wykorzystuje swojej wiedzy ekonomicznej i nie zgłasza konstruktywnych propozycji z tej dziedziny, ale kombinuje coś na niwie zagranicznej. Opozycja dała więc sobie narzucić płaszczyznę dialogu z PiS. A lewicy w ogóle nie widać. Chyba błędem było powierzenie przywództwa Basi Nowackiej. SLD powinien się trzymać Leszka Millera, który miał posłuch u starszych aktywistów. Teraz to lewicowe środowisko stało się mało przekonujące.

Dr Jarosław Flis,
politolog, UJ
Z jednej strony, samo PiS jedzie po bandzie i to powoduje, że opozycja zachowuje się jak PiS w 2010 r., trąbiąc o zagrożeniu dla demokracji. Rzecz jednak nie w tym, kto zaprezentuje głośniejsze spazmy oburzenia, ale w tym, kto potrafi podpowiedzieć lepsze konkretne rozwiązania. Z drugiej strony – opozycja, zwłaszcza Platforma, ma problem organizacyjno-tożsamościowy. Ryszard Petru odkroił z tortu Platformy spory kawałek i teraz PO nie wie, co robić. Czy sklejać, tworzyć jakąś koalicję, czy czekać, aż Nowoczesna zakończy żywot jak partia Palikota.

 

Wydanie: 9/2016

Kategorie: Pytanie Tygodnia