Rachunek czysto ekonomiczny

Rachunek czysto ekonomiczny

Tak dłużej być nie może, bije z twarzy pana prezydenta Wojciecha Kornowskiego, prezydenta Konfederacji Pracodawców Polskich. “Polska jest krajem związkowym. Rząd jest związkowy, a do tego słaby. SLD i AWS to ugrupowania związkowe, a Unia Wolności skompromitowała się i traci poparcie pracodawców, bo popiera głównie kapitał zagraniczny kosztem polskiego przedsiębiorcy – analizuje prezydent Kornowski i zapowiada, że od tej chwili pracodawcy biorą własne sprawy we własne ręce. Sami sobie stworzą własną partię polityczną, reprezentującą interesy pracodawców. Mają nie tylko nazwę nowej partii – Unia Gospodarcza “Centrum”, ale też kabzę. “Są ogromne pieniądze na to, by partia mogła zaistnieć”, przekonywał dziennikarzy prezes. Reszta to tylko kwestia czasu.
Gdyby scenę polityczną traktować jak rynek, a partie polityczne jak produkty, to rzeczywiście za “ogromne pieniądze” można by nowy produkt na niezwykle zapchany rynek wprowadzić.
Nowa partia potrzebuje nowych ludzi. Dysponując “ogromnymi pieniędzmi”, można przeprowadzić ogólnokrajowy casting na liderów i działaczy tej partii. Wybrać najbardziej medialnych, najpowabniejszych, najbardziej przekonywujących, wiarygodnych. W tej partii od razu warto przyznać kobietom 30-procentowy, kwotowy udział we władzach i innych gremiach kierowniczych.
Program partii, jeśli dysponuje się “ogromnymi pieniędzmi”, też nie powinien przedstawiać trudności. W każdym większym ugrupowaniu są spece od pisania “kwitów”. Można wynająć ich na zasadzie umowy o dzieło. Zapłacone – wykonane.
Każda szanująca się partia winna posiadać reprezentacyjne lokale. Tu też nie byłoby problemów. Według prezesa Kornowskiego, nowym produktem na politycznym rynku zainteresowani są biznesmeni z listy najbogatszych tygodnika “Wprost”. Ludzie dysponujący metrażem biurowym. W razie czego księgową można przesunąć na półpiętro, dział windykacji do sutereny, a od ulicy dać lokal z partyjnym szyldem.
Z mediami nowa partia nie powinna mieć żadnych problemów. Przecież właściciele nowej partii mogą być też właścicielami mediów elektronicznych, mieć wpływy w gazetach centralnych i lokalnych. Skoro ma się “ogromne pieniądze”, można kupić sobie nie tylko płatne strony ogłoszeń, także niektórych dziennikarzy.
Z kiełbasą wyborczą nowa partia ludzi bogatych też nie powinna mieć kłopotów. Każdy pracodawca ma jakieś nadwyżki zalegające magazyny. Bez trudu i z pożytkiem dla siebie upłynni je w czasie wyborczej kampanii.
Pozostaje tylko jeden drobny szkopuł. Głosy “przypadkowego społeczeństwa”, zwanego w czasie wyborów elektoratem. Jak głosuje ów elektorat – każdy widzi.
Wedle krążących w naszym kraju plotek, zablokowanie w Sejmie jednej ustawy kosztuje tylko 3 miliony dolarów. Znacznie mniej niż wyprodukowanie i wypromowanie partii dla takich czynności. Czyżby prezes Kornowski stracił zdolność do rachunków prostych? Prezes bez zdolności kalkulacyjnych, kiepsko to pracodawcom wróży.

Wydanie: 30/2000

Kategorie: Publicystyka

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy