Jaka rada otrzymana od rodziców przydała się Pani/Panu na całe życie?

Jaka rada otrzymana od rodziców przydała się Pani/Panu na całe życie?

Prof. Jacek Hołówka,
filozof, etyk
Rodzice często mi powtarzali cytat z powieści „Buddenbrookowie” Tomasza Manna: „Synu mój, pilnuj za dnia interesów swoich, ale nie imaj się takich, które by ci sen mącić mogły”. Oczywiście, ta rada bardzo mi się przydaje. Służy mi za drogowskaz.

S. Małgorzata Chmielewska,
Wspólnota Chleb Życia, laureatka Busoli „Przeglądu”
Rodzice po to są, by radzić swoim dzieciom. Źle, jeśli nie dają rad albo przychodzą z tymi radami zbyt późno, bo to powoduje zagubienie młodego człowieka. W moim życiu było parę ważnych rad, które zostały przedstawione przez rodziców jako żelazne zasady poparte osobistym przykładem: „Nie kłam i nie kradnij”, „Nie rób krzywdy drugiemu” oraz „Najsłabszy musi być na pierwszym miejscu”. Swoim życiem i przykładem matka i ojciec wpajali mi te prawdy. Pamiętam jeszcze radę będącą cytatem z Mickiewicza, którą matka przesłała mi na piśmie: „Miej serce i patrzaj w serce”. Te piękne słowa utkwiły mi w pamięci na całe życie.

Barbara Labuda,
minister w kancelarii prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego, laureatka Busoli „Przeglądu”
Rady moich rodziców, a zwłaszcza mamy, zmierzały przede wszystkim do tego, abym była niezależna i wykształcona. Rad słuchałam, co nie znaczy, że stałam się dokładnie taka, jak chcieli rodzice. Bardzo się jednak starałam i staram się nadal korzystać z tych wskazań.

Kazimierz Kutz,
reżyser, senator
Najprościej mówiąc, radzono mi, bym starał się być sobą, dochował wiary sobie i nie narażał się. Mama mówiła: „Z czepkiem mój mały przejdziesz świat cały”. Ja nie za bardzo z tym się godziłem, stawałem boczkiem do tej rady, która wyrażała lęk rodziców obserwujących charakter syna. Dziś jednak wiem, że ta rada przydała się, była jak memento i przypominała o matce, o której zawsze myślałem jak o kimś, kto był dla mnie najmądrzejszy.

Tadeusz Różewicz,
poeta, dramaturg, laureat Busoli „Przeglądu”
Wystarczy wziąć do ręki moją książkę „Matka odchodzi” albo „Nasz starszy brat”. Książka za książką odpowiada na to pytanie. Znaleźć tam można dziesiątki odpowiedzi. Nie jestem aktorem ani tym bardziej aktorką, nie jestem skonstruowany do przywoływania wspomnień, proszę więc mnie nie zmuszać, tak jak ja zmuszałem dzieci, by myły uszy albo by się uczyły.

Rudi Schubert,
piosenkarz, prezenter telewizyjny
To staje się szczególnie istotne, gdy rodzice odchodzą. Ja najpierw taką radę dostałem od mojego dziadka. On mi nie tyle powiedział, ile pokazał, jak żyć, jak przejść przez życie, aby móc na jego końcu odejść godnie i nie być niepokojonym przez coś, co ciągnie się za człowiekiem. Mój ojciec kontynuował tę myśl. W tym roku straciłem ojca, ale widziałem, że odszedł spokojnie, bo nie popełnił żadnego dziadostwa, które by go ścigało. Te rady przejmuję teraz dla siebie.

Anna Tatarkiewicz,
publicystka
Chodziłam do szkoły w Zaleszczykach i kiedy umarł marszałek Piłsudski, polecono mi napisać epitafium do kroniki. W domu w trakcie pisania ogarniał mnie coraz większy entuzjazm i wtedy mama, która była dość krytycznie nastawiona do sanacji, spytała: „Czy ty w to wierzysz?”. Jej pytanie tak mocno zapadło mi w pamięć, że ilekroć coś piszę, zawsze zastanawiam się nad tym, czy na pewno sama wierzę w to, co przenoszę na papier.

Kpt. Krystyna Chojnowska-Listkiewicz,
żeglarz, pierwsza kobieta, która samotnie opłynęła świat
Moi rodzice wychowywali, nie dając rad. Nie gadali, nie robili „lekcji wychowawczych”, nie mówili: „Nie bij”, „Nie kradnij”, „Nie spadaj z drzewa”. Oni po prostu żyli, jak żyli, i wychowywali swoim przykładem, że nie należy szkodzić innym i trzeba być uczciwym.

Andrzej Samson,
psycholog rodzinny
Rodzice powinni radzić swoim dzieciom, pod warunkiem że są to dobre rady i się sprawdzają. Skąd je brać? Z doświadczenia, z wiedzy. Dobra rada musi być realistyczna, zrozumiała, wykonalna. Nie może powodować tzw. dysonansu poznawczego, czyli nie powinna przeczyć systemowi poglądów i wartości. Niestety, zbyt liczne rady są dawane pochopnie, szybko się dewaluują, stają się niepoważne. Wtedy młodzież mówi, że „starzy trują”. Moi rodzice dali mi ważną radę, abym dbał o wykształcenie, o wiedzę i to jest rzecz, która mi się przydała. Całe życie jest uczeniem się czegoś. Nie uważam za wstydliwe tego, że wciąż czegoś nie wiem, o coś pytam, ale znam ludzi, którzy sądzą, że uczenie się już im nie przystoi.

Małgorzata Polańska,
współwłaścicielka firmy nagraniowej DUX Recording Producers
Mama dała mi ważną radę, mówiąc: „Nigdy nie przejmuj się pieniędzmi. One przyjdą. Zawsze ci starczy. Ważniejsza jest rodzina i miłość bliźniego”. Oczywiście, nie chciałabym żyć w nędzy, ale nie dręczy mnie to, iż nie mam jachtu, nie spędzam wakacji na Karaibach itd.

Jerzy Pilch,
literat
Pamiętam do dziś naukę ojca, aby wszystko, co się robi, robić do końca, bez względu na trudności nie zostawiać w połowie przerwanego, cokolwiek to jest. Ta nauka przydaje mi się wciąż, np. w trakcie pisania zmusza mnie, aby tekst skończyć. Niekiedy działa także na zgubę, bo trzymanie się tej maksymy oznacza, że człowiek doprowadza do końca również sprawy zakazane i rozwiązłe. Ale z tym także trzeba skończyć

Prof. Andrzej Blikle,
matematyk, biznesmen
Było ich wiele, ale w sprawie firmy za podstawową uważam radę ojca: „Dbaj przede wszystkim o renomę, zysk przyjdzie później”. Dzięki zachowaniu tej maksymy firma nadal przynosi zyski. Zmienia się terminologia, bo to, co ojciec nazywał renomą, dziś określamy jako wizerunek firmy, image. Rodzice wychowują człowieka przez 20 lat, czasami nawet dłużej i wiele ich rad nie jest zwerbalizowanych. Oddziałują one poprzez atmosferę domu, którą człowiek później naśladuje. Mnie np. przypadł do gustu zwyczaj przyjmowania co tydzień na obiedzie wybranych przyjaciół. Ojciec na takich spotkaniach czytał swoje wierszyki, ja mam inne tematy, ale z przyjaciółmi się spotykam.

Grażyna Brodzińska,
gwiazda operetki
Rodzice wierzyli w moje umiejętności i talent, ale wciąż twierdzili, że to nie wystarczy, że trzeba ciągle dużo pracować, by do czegoś dojść. Przez całe życie towarzyszy mi więc ciężka praca i przekonanie, że trzeba być obowiązkowym, prawym, uczciwym. Tego, że nie wolno oszukiwać na scenie, nie uczyłam się od mamy, choć podobno jestem do niej ogromnie podobna. Może mam to w genach, że scena mnie uskrzydla, a największe kłopoty zostawiam za kulisami.

Wydanie: 1/2003

Kategorie: Pytanie Tygodnia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy