Requiem dla Aleksandrowa

Requiem dla Aleksandrowa

Katastrofa lotnicza zabrała najlepszy chór męski na świecie

Wspaniały Chór Aleksandrowa już nie zaśpiewa. W Rosji ogłoszono żałobę, ale i u nas były tysiące miłośników tego zespołu, który dawał najlepsze świadectwo muzycznego mistrzostwa. Nie usłyszymy już ani nie zobaczymy śpiewaków w mundurach.

Zespół założył jeszcze w latach 20. Aleksandr Aleksandrow, ale pierwszym dyrygentem był Michaił Szulman, który kierował chórem do roku 1937, kiedy został aresztowany w wyniku jednej ze stalinowskich czystek. Pierwszy skład zespołu w 1928 r. liczył 12 artystów: ośmiu śpiewaków, dwóch tancerzy, akordeonistę i lektora. Po tym, jak w 1933 r. zespół po raz pierwszy wystąpił przed Józefem Stalinem, żaden państwowy koncert nie mógł się odbyć bez udziału chóru. Do roku 1935 zespół powiększył się do 135 wykonawców. Podczas wojny chór podlegający organizacyjnie Armii Czerwonej śpiewał na frontach dla żołnierzy radzieckich. Apogeum liczebności osiągnął w 1948 r. – 313 wykonawców. Od tego momentu zaczęła się też jego światowa kariera.

Założyciel

Kim był Aleksandr Aleksandrow? Wybitny muzyk wojskowy urodził się w 1883 r. Trudno powiedzieć, czy od razu stał się komunistą, wiadomo jednak, że to on skomponował muzykę do „Hymnu partii bolszewików”, a na podstawie tej melodii w 1943 r. powstał hymn Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich. Ta sama muzyka i trochę zmienione słowa stały się następnie hymnem Rosji. Aleksandr Aleksandrow skomponował też kilka najpopularniejszych pieśni wojskowych dla swojego chóru, m.in. „Po dolinach i po górach” oraz „Swiaszczennaja wojna”. Muzyk uzyskał stopień generała majora, był też profesorem moskiewskiego konserwatorium. Kierował chórem aż do śmierci w 1946 r., po nim szefem zespołu został jego syn Borys Aleksandrow, także kompozytor i generał major.

Zagraniczne wyjazdy chóru rozpoczęły się w 1946 r. występami w Polsce i w Czechosłowacji. Tu – na trzy tygodnie przed śmiercią założyciela zespołu – nagrano pierwsze płyty. W czasach pokojowych zespół umacniał znakomitą opinię i poszerzał repertuar.

Imię założyciela chór otrzymał w 1949 r. Nadal był zespołem reprezentującym armię ZSRR, a później Armię Federacji Rosyjskiej i podlegał Ministerstwu Obrony FR. W repertuarze zespołu uzbierało się ponad 2 tys. utworów, prócz pieśni wojskowych i ludowych są tu także utwory cerkiewne, kompozycje ze skarbnicy klasyki rosyjskiej i zagranicznej, pieśni różnych narodów, a nawet opracowania utworów z gatunku rocka i popu. Pełny skład zespołu to 186 osób – dziewięciu solistów, 64 chórzystów, 38 członków orkiestry i 35 tancerzy. Przy zespole działała też młodzieżowa szkoła muzyczna Młodzi Aleksandrowcy dla dzieci w wieku od 5 do 13 lat. W skład zespołu wchodziła także grupa estradowa Aleksandrow-Park, wykonująca dawne szlagiery we współczesnych aranżacjach. Obecnie oficjalna nazwa zespołu brzmi: Akademicki Zespół Pieśni i Tańca im. Aleksandrowa.

Ale i główny zespół unowocześnił swój profil muzyczny. W końcówce ZSRR do kierownictwa chóru zgłosił się lider zespołu Pink Floyd Roger Waters, który zaprosił artystów do wzięcia udziału w koncercie „The Wall Live in Berlin”, podczas którego Rosjanie śpiewali m.in. „Bring the Boys Back Home” wraz z żeńską częścią chóru Bayerische Rundfunk. To sytuowało zespół w awangardzie ówczesnych przemian w Europie i podniosło jego prestiż. Jednak podstawowym zadaniem chóru, wynikającym z „wojennej tradycji”, było towarzyszenie pieśnią tam, gdzie są rosyjscy żołnierze. Dlatego Chór Aleksandrowa koncertował w okręgach wojskowych, jednostkach i oddziałach armii rosyjskiej, także na obszarach działań bojowych: w Afganistanie, Jugosławii, Naddniestrzu, Tadżykistanie i Czeczenii. Teraz lecieli do bazy rosyjskich lotników w Syrii.

Bezpieczniacka podróbka

Sława Chóru Aleksandrowa (pod taką nazwą jest on znany w Polsce) była tak wielka, że z tej marki zaczął korzystać inny zespół mundurowych śpiewaków, zorganizowany przez Ministerstwo Spraw Wewnętrznych Rosji. Podczas występów na Zachodzie prezentował się tak samo jak Chór Aleksandrowa przyznający się do pochodzenia od Armii Czerwonej. Zachodni impresariowie uważali więc, że to oryginalny i ceniony Chór Aleksandrowa, który np. w 1961 r. zdobył nagrodę Akademii Francuskiej za najlepszą płytę roku. W 2011 r. konflikt z chórem „bezpieczniaków” przybrał na sile i zmusił Chór Aleksandrowa do opublikowania na You Tube materiału „Skandal wokół zespołu Ministerstwa Spraw Wewnętrznych”. W oświadczeniu podano, że zespół im. gen. Jelisiejewa przypisywał sobie sukcesy Chóru Aleksandrowa, a w jego reklamach pojawiały się nawet zdjęcia z koncertów oryginalnego Chóru Aleksandrowa. Problem dotyczył głównie Francji, gdzie fałszywy chór występował aż 21 razy, a także Turcji.

Wstępując do chóru, wszyscy członkowie mieli nadawane stopnie wojskowe i byli żołnierzami zawodowymi bądź kontraktowymi armii rosyjskiej.

Aleksandrow a sprawa Polska

Po okresie PRL chóru nie zapraszano do Polski przez kilka lat, choć jego światowa pozycja wciąż się umacniała. Wreszcie, gdy emocje związane z dominacją ZSRR nieco opadły, zdolny menedżer Piotr Skulski zaryzykował zaproszenie zespołu w 2003 r. i był to strzał w dziesiątkę, o czym świadczy ok. 200 koncertów zespołu w całym kraju.

Ale nie obyło się bez incydentów. W 2014 r. odwołano występ w Filharmonii Krakowskiej jako efekt antyrosyjskich protestów społecznych w odpowiedzi na zajęcie Krymu. Podobno po tym fakcie muzycy obiecali, że nie będą występowali w Polsce w radzieckich mundurach, ale słowa nie dotrzymali, bo na kolejnym koncercie w Suwałkach byli ubrani tak samo i mieli czapki z czerwonymi gwiazdami. W 2014 r. odwołano również koncert w Szczecinie, „bo bilety się nie sprzedawały”. Protestowały m.in. kluby „Gazety Polskiej”: „Tak dla muzyki. Nie dla sowieckiej symboliki”. Ale już rok później Szczecin przyjął Aleksandrowa mimo głosów, że „sowieckie mundury nie powinny być w Polsce oklaskiwane”. W 2016 r. znów była przerwa, ale planowano zaproszenie zespołu w roku 2017.

Jak wspomina Piotr Skulski, na pierwszym koncercie w 2003 r. w warszawskiej Sali Kongresowej średnia wieku na widowni wynosiła 75 lat. Kiedy zespół przyjechał do Warszawy po raz drugi, średnia wieku w Kongresowej zmniejszyła się już o 10 lat. Potem było jeszcze lepiej. Chór zdobywał uznanie coraz młodszych słuchaczy, także tych nieobciążonych żadną historyczną traumą.

Trzeba przyznać, że sukces zawdzięczał także świetnemu repertuarowi. Mimo że reprezentował armię rosyjską, a nawet radziecką, to włączał do koncertów pieśni polskie, nawet „ideowo obce” Rosjanom, a nas chwytające za serce, jak „Czerwone maki”, słuchane przez publiczność na stojąco. Były też „Brunetki, blondynki” z repertuaru Jana Kiepury, „Rozszumiały się wierzby płaczące”, „Hej, sokoły” wywodzące się z bliskiej nam Ukrainy czy „Róża czerwona…”, czołówkowa piosenka z filmu „Jak rozpętałem drugą wojnę światową”.

Podczas ostatniego koncertu w Atlas Arenie w Łodzi miało miejsce sympatyczne wydarzenie, ponoć pierwsze w 90-letniej historii chóru. Tuż przed finałowym utworem publiczność była świadkiem oświadczyn. Za zgodą chórmistrza jeden ze słuchaczy mógł poprosić o rękę swoją wybrankę. Gest mężczyzny widzowie nagrodzili owacją na stojąco. Takie chwyty tylko przysparzały zespołowi popularności.

Katastrofa Tu-154

Wadim Ananiew, zwany Misterem Kalinka, bo jest solistą tenorem w jednej z najpopularniejszych pieśni chóru, który miał lecieć ze wszystkimi, nie zgłosił się na lotnisko. 57-letniemu śpiewakowi urodziło się trzecie dziecko, syn. Został więc w domu, aby pomóc żonie.

Samolot Tu-154 wyprodukowany w 1983 r. (był remontowany dwa lata temu, specjaliści twierdzą, że samoloty tego typu mogą latać nawet 40-60 lat), należący do Ministerstwa Obrony Federacji Rosyjskiej, 25 grudnia o godz. 5.27 zniknął z radarów. Artyści lecieli do bazy wojskowej Hmeimim na noworoczny koncert dla rosyjskich lotników stacjonujących w syryjskiej Latakii. Samolot lądował w Soczi tylko w celu nabrania paliwa i spadł do morza zaraz po starcie. Była to siódma minuta lotu. Ministerstwo Obrony Rosji ogłosiło, że nikt nie przeżył katastrofy. Na pokładzie samolotu znajdowały się 92 (niektóre źródła podają 93) osoby (ośmioro członków załogi i 84 pasażerów z czego 64, a może 65, stanowili członkowie zespołu Aleksandrowa – dziewięciu solistów, chórzyści, muzycy grający na bajanach i bałałajkach – oraz rosyjscy dziennikarze. Na liście pasażerów figurowało także nazwisko nowego kierownika artystycznego zespołu Walerego Haliłowa, w stopniu generała lejtnanta i z tytułem naukowym docenta. Zginął również dyrektor departamentu kultury Ministerstwa Obrony Federacji Rosyjskiej. Szczątki samolotu znaleziono 1,5 km od brzegu na głębokości 50-70 m. Tłustą plamę, najprawdopodobniej paliwa, widać 5 km od brzegu. Mer Moskwy Siergiej Sobianin zaoferował na Twitterze pomoc dla rodzin ofiar. Ogłoszono też, że rodziny otrzymają po 3 mln rubli, a rodziny wojskowych 7,8 mln rubli.

Legendarny chór Aleksandrowa praktycznie przestał istnieć. W Moskwie zostało tylko trzech śpiewaków. Piotr Skulski jest jednak optymistą – uważa, że po szoku i okresie żałoby zespół się odbuduje. I wyjdzie z tej katastrofy jeszcze silniejszy.

Wydanie: 1/2017

Kategorie: Kultura

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy