Robotnicy zostali za bramą

Robotnicy zostali za bramą

To powinno być święto robotników i zwykłych ludzi. Oni przecież z ogromną determinacją i wielką nadzieją tworzyli ruch społeczny „Solidarność”. A swoje marzenia i pomysły na Polskę zapisali najpierw w postaci 21 postulatów, a po roku w programie uchwalonym przez I Zjazd Delegatów „Solidarności”. Bez nich Sierpień byłby tylko epizodem w naszej bogatej w strajki historii. Czegóż wówczas chcieli? Warto sięgnąć do programu „Samorządna Rzeczpospolita”, do projektu ustawy o przedsiębiorstwie społecznym lub do propozycji wprowadzenia „nowego ładu społeczno-gospodarczego, który skojarzy plan, samorząd i rynek”. Teraz, gdy w propagandzie dominuje jedna, liberalna opcja, taki program brzmi zupełnie nieprawdopodobnie. A jednak! Tak wówczas było. Dokumenty nie kłamią. Giną co prawda Instytutowi Pamięci Narodowej (?!) i urzędnikom „Solidarności”, ale są w pożółkłych gazetach i warto je po latach przeczytać. Jest w nich odpowiedź na pytanie, dlaczego dziś tylko 24% Polaków uważa, że dzięki „Solidarności” ich życie zmieniło się na lepsze, a więcej, bo 31%, sądzi, że na gorsze. Jak z tego widać, powody do świętowania ma mniejszość. Co nie przeszkodziło politykom w zorganizowaniu pompatycznych uroczystości, w których były nawet występy elektroniczno-muzyczne, ale zabrakło poważniejszej refleksji. Do obchodów przytuliło się wielu z tych, którzy nie pominą żadnej okazji, by wycisnąć coś dla siebie. Jeszcze raz potwierdziła się gorzka prawda, że po latach rację mają nie ci, którzy walczyli, ale ci, co wiedzą, gdzie stoją konfitury. I tak obchody 25-lecia „Solidarności”, wielkiego i ważnego dla milionów Polaków ruchu społecznego, wpisały się nie w ówczesne realia, ale w bieżące potrzeby kampanii wyborczej paru polityków z dwóch partii.
Poginęły im programy, zapodziało się gdzieś hasło z bramy Stoczni „Socjalizm tak – wypaczenia nie”, ze związku odeszły miliony ludzi, a co zostało? Dobre samopoczucie faktycznych beneficjentów zmian i buta, z jaką zawłaszczają idee Sierpnia dla coraz mniejszych środowisk. Znowu próbuje się dzielić Polaków na lepszych i gorszych według własnych kryteriów i interesów.
Wizja tamtych lat, zaprezentowana przy tej okazji przez aparatczyków związku, niewiele ma wspólnego z realiami i z prawdą historyczną. Jest równie prawdziwa jak groteskowo absurdalna historia PRL opowiadana przez Mariana Krzaklewskiego, jednego z głównych mówców uroczystości.
Na szczęście są jeszcze inni bohaterowie sprzed lat. Działacze organizacji pozarządowych, stowarzyszeń i ruchów społecznych. Wspaniali nauczyciele, animatorzy kultury, prawdziwi społecznicy. Oni są nadzieją. I najpiękniejszym dorobkiem Sierpnia.

Wydanie: 36/2005

Kategorie: Felietony, Jerzy Domański

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy