2006

Powrót na stronę główną
Historia

Historyczny sens Polskiego Października

Sukcesem Gomułki z 1956 r. było zmuszenie radzieckiego hegemona do akceptacji radykalnego powiększenia zakresu polskiej autonomii Aby docenić znaczenie „październikowego przełomu” 1956 r., nie trzeba być postkomunistą. Trzeba jednak nie być zaślepionym fundamentalistycznym antykomunizmem prawicy, zakładającym, że PRL była od początku do końca państwem komunistyczno-totalitarnym, a więc esencjonalnie niezmiennym. Pogląd taki zdobył dużą popularność dlatego tylko, że postawienie znaku równości między dziedzictwem PRL a spuścizną totalitarnego komunizmu świetnie nadawało się do moralnej stygmatyzacji i politycznej

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Bronisław Łagowski Felietony

Ciemno w Ministerstwie Oświaty

Nazwiska Romana Giertycha i Andrzeja Leppera są wymieniane prawie jednym tchem i – jeśli chodzi o media – z taką samą dezaprobatą. W rzeczywistości ci politykierzy odgrywają bardzo odmienne role w życiu publicznym. Istnieje kołtuńska miara ludzi i według niej Lepper, przedstawiciel wsi, wypada gorzej od Giertycha, który ma wiele cech kołtuna. Pogardliwy ton, jakim media ciągle jeszcze mówią o Lepperze, rodzaj obelg, jakimi go się obrzuca, przypomina sposób traktowania Wincentego Witosa przez przedwojenną prasę

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Tajemnice agentów

Czego się dowiemy, gdy zwolnieni oficerowie WSI zaczną pisać wspomnienia Wśród liderów Prawa i Sprawiedliwości od lat ugruntowany był pogląd, że za wszystkimi ich nieszczęściami „stoją agenci”, a budowa IV RP kuleje, bo sypią oni piasek w tryby. Dlatego sztandarowym hasłem PiS było rozwiązanie Wojskowych Służb Informacyjnych. Po objęciu władzy przez premiera Marcinkiewicza rozpoczął się proces wymiany kadr. Powołano też nową instytucję – Centralne Biuro Antykorupcyjne. Kulminacyjnym punktem procesu przekształceń

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Świat

Szwedzka afera pajęczarska

Ministrowie nie płacili abonamentu i zatrudniali na czarno – musieli odejść z rządu W Szwecji wybuchł osobliwy skandal polityczny, nieco pachnący farsą. Nowo wybrany centrowo-prawicowy rząd Fredrika Reinfeldta w ciągu zaledwie trzech dni utracił dwóch ministrów (czy też raczej dwie ministerki). Trzeci członek gabinetu znalazł się w ogniu bezpardonowej krytyki. Minister handlu, Maria Borelius, oraz szefowa resortu kultury, Cecilia Stegö Chilo, musiały ustąpić ze stanowisk, ponieważ zatrudniały na czarno nianie i gosposie,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Sztuczny śmiech

Możemy się śmiać z komicznych zabiegów mających uratować rząd Jarosława Kaczyńskiego, jakie oglądaliśmy ostatnio. Powstała wskutek tego koalicja, która według własnej oceny jest połączeniem warchołów (to Kaczyński o Lepperze) z chamami (to Lepper o Kaczyńskim), w dodatku dokonanym dzięki dyplomacji lizusa (to Lepper o Giertychu). Towarzystwo to, tak właśnie szanujące się nawzajem, będzie rządzić nami nadal, domagając się w dodatku szacunku od społeczeństwa, nie wyłączając bezdomnych z Dworca Centralnego w Warszawie, którym też nie wolno wypowiadać na głos swego

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Opinie

Syndrom, który nie istnieje

Straszenie kobiet tzw. syndromem poaborcyjnym ma zmniejszyć liczbę aborcji poprzez przekonywanie, że jest ona praprzyczyną nieszczęść Od dłuższego czasu trwa w Polsce kampania mająca przekonać społeczeństwo o realnym istnieniu tzw. syndromu poaborcyjnego. Prasa i telewizja podejmują ten temat, często w dobrej wierze, posiłkując się pseudonaukowymi materiałami opracowanymi przez środowiska walczące z prawem kobiet do samostanowienia. I choć do tej pory nie ma żadnych wiarygodnych badań, których metodologii nie można by zakwestionować, a które potwierdzałyby realność tego zjawiska, zwolennikom syndromu

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kultura

Płacz zbiorowy nad urną

Piotr Szulkin (ur. w 1950 r.) – reżyser, scenarzysta, scenograf i pisarz. Absolwent Liceum Plastycznego w Warszawie oraz łódzkiej Filmówki. Debiutował w 1975 r., rok później zrealizował pierwszy film fabularny, „Dziewczę z czortem”. Twórca ponad 30 filmów, laureat wielu nagród, w większości międzynarodowych. Pracował nad spektaklami teatralnymi, autor esejów w prasie literackiej i książek. Jako profesor Filmówki wykształcił wielu reżyserów młodego pokolenia. Do jego najbardziej znanych obrazów należą „Golem”, „Wojna światów. Następne stulecie”,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kościół

Lustracja po bożemu

Podejmując przynajmniej o kilka lat za późno sprawę lustracji, Episkopat znalazł się w pułapce Nie da się ukryć, że lustrowanie księży to jedyny temat, który w ostatnich tygodniach mógł swą sensacyjnością konkurować z relacjami z rozmów dotyczących tworzenia koalicji rządowej w Polsce. Świadczy o tym rozgłos, jaki zyskiwały każdorazowe wypowiedzi nowohuckiego księdza Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego na temat pracy nad jego książką o księżach delatorach. Wciąż pojawiające się na łamach prasy nowe nazwiska księży informatorów, osądzanych słusznie lub

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Pytanie Tygodnia

Czy wkrótce rząd będzie w Polsce, a naród w Londynie?

Prof. Ludwik Stomma, etnolog, publicysta, wykładowca paryskiej Sorbony Takiej olbrzymiej emigracji, kiedy „ostatni gasi światło”, nie ma. Problem nie w masowości wyjazdów, ale w tym, że zarobkowo wyjeżdżają z kraju najzdolniejsi i najbardziej przedsiębiorczy. Ten drenaż jest niekorzystny dla przyszłości Polski, bo jestem przekonany, że większość nigdy nie wróci. Na początku młodzi ludzie mają ambicję zarobić i wrócić, ale po kilku latach doceniają uroki stabilizacji. A dodatkowo pewne zjawiska polityczne, takie jak fanatyzm religijny w Polsce i rządy Giertychów

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Obserwacje

Ego prezydenta

Prezydent Lech Kaczyński już wie, jak poprawić sobie humor. Oto polecił Antoniemu Macierewiczowi, by przygotował mu listę agentów WSI. Listy jeszcze nie ma, ale już prezydent powiedział, że znajdzie się na niej „kilka znanych nazwisk dziennikarskich, choć nie z pierwszej dziesiątki dziennikarstwa”. A potem… „To ja będę decydował, który z agentów z tej listy będzie ujawniony”, mówi. Groźny władca pokazuje nam też ludzkie oblicze – wszystkich nie ujawni. „Jeśli ktoś się nie wtrącał do polityki, to ujawniony nie będzie”, deklaruje.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.