2007

Powrót na stronę główną
Kultura

Młodzież wchodzi coraz mocniej

Aktorzy zawsze skłonni są do poświęceń, jeśli o dobro (albo domniemane dobro) roli idzie. Niesyci kontaktu z widzem, rzucają się w wirówkę pomysłów donoszonych i nie zawsze donoszonych, ale upadki należą do reguł gry. Jak grzyby po deszczu mnożą się przeglądy teatrów jednoosobowych, zawiązują się nowe grupy teatralne, niektóre na dłużej, inne na krótko. Nawet kijem nie daje się aktorów przegonić z teatru. Kiedy ich w jakimś miejscu nie chcą, zakładają własne. I dobrze. W teatrach ustabilizowanych było jednak

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Lobbystki w białych czepkach

Pielęgniarki teraz naciskają na posłów i zapowiadają, że rozliczą ich w czasie wyborów Białe miasteczko wróciło do Warszawy – tej treści informacja obiegła znów media. Faktem jest, że została ona zmarginalizowana przez kryzys sejmowy oraz obciążające rząd zeznania Janusza Kaczmarka, mimo to miała jednak swój wydźwięk. Okazało się jednak, że pielęgniarki wybrały inną formę protestu i o powrocie białego miasteczka trudno mówić. W czerwcu i lipcu pod Kancelarią Prezesa Rady Ministrów mieliśmy do czynienia z wielkim masowym przeżyciem.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Notes dyplomatyczny

Zdaje się, że wyjaśniła się kolejna sprawa w MSZ, a raczej sprawy dwie. Po pierwsze, po ministerstwie zaczął biegać Henryk Litwin. I to z obiegówką. A to oznacza jedno – że wreszcie wyjedzie na Białoruś. Litwin już prawie dwa lata temu otrzymał nominację na ambasadora RP w Mińsku. Otrzymał ją, ale nie wyjechał. Bo najpierw protestowaliśmy przeciwko szykanowaniu organizacji polskich na Białorusi. A potem były wybory prezydenckie i Polska ich nie uznała. Więc, siłą rzeczy, nie mogła wysłać ambasadora, by ten składał listy uwierzytelniające

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Świat

Polowanie na Hindusa

Niemcy w szoku po erupcji brutalnej przemocy w Mügeln Miała to być zwykła zabawa w małym miasteczku, lecz skończyła się orgią przemocy. Rozwścieczony tłum ścigał Hindusów wśród okrzyków: „Cudzoziemcy precz!” i „Tutaj rządzi opór narodowy”. Butelki po piwie śmigały w powietrzu, 70 ciężkozbrojnych policjantów z trudem ocaliło przerażonych cudzoziemców od linczu. Mügeln, miasteczko w Saksonii, położone między Lipskiem a Dreznem, stało się w Niemczech nowym symbolem nienawiści do obcokrajowców i ksenofobicznej brutalności. Ambasador Indii, pani Meera

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Opinie

Z Niemcami o gospodarce po śląsku

Co musimy zrobić, by mieć korzystne relacje z zachodnim sąsiadem Zachowania niemieckich oraz strategie przedwyborcze polskich polityków uruchomiły staczanie się polsko-niemieckich stosunków po równi pochyłej. Każdy niemal dzień przynosi kolejne wypowiedzi lub zachowania, które rozpędzają kulę polsko-niemieckich niechęci. Sprawy sporne lub uważane za sporne wydają się mnożyć. Nadwrażliwość u jednych oraz brak subtelności u drugich powodują, że z trudem budowana przez lata atmosfera co najmniej tolerancji w naszych stosunkach rozpada się. Na razie odbywa się

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Pytanie Tygodnia

Czy bracia Kaczyńscy mogą podjąć próbę swoistego zamachu stanu, by nie oddać władzy?

Władysław Frasyniuk, polityk, Demokraci.pl To nie jest prawdopodobne, bo żyjemy jednak w demokratycznym kraju. Zatem opozycja i tak doprowadziłaby do upadku rządu. Zresztą służby siłowe pamiętają stan wojenny, a obecna władza nie ma takiej siły, determinacji, woli walki na śmierć i życie, a również profesjonalizmu i wreszcie autorytetów, by zmusić i przekonać armię rozkazem do działania. Cokolwiek by zresztą powiedzieć, specyficzny zamach stanu właściwie już się dokonał, bo w resortach siłowych rozgrywa się największa w powojennej historii afera, jakiej nie było

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Bronisław Łagowski Felietony

Od heroizmu do bandytyzmu

Naukowe opracowania historyczne nie zastąpią świadectw bezpośrednich uczestników wydarzeń. Wspomnienia pojedynczych osób potrafią odkryć nam nieopisane lub źle opisane aspekty przeszłości. Opisy czynione na gorąco po kilkudziesięciu latach bywa, że pogłębiają, uzupełniają lub korygują syntetyczne ujęcia, do których się przyzwyczailiśmy. Dzienniki doktora Zygmunta Klukowskiego z czasów wojny ukazały się po raz pierwszy w 1958 roku i otrzymały wówczas nagrodę „Polityki”. Obecne wydanie Ośrodka Karta jest dwukrotnie obszerniejsze (chociaż jeszcze nie pełne)

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Żałoba na jeziorach

Żeglarze bez kapoków i „poduszki powietrzne” wypełnione sprzętem zwiększyły rozmiar tragedii Wtorek, upalne popołudnie. – Gdy nadciągnął potężny wiatr, woda podniosła się i z jej powierzchni utworzyło się coś jakby kurzawka, jakby ktoś mocno polewał wężem strażackim. Spoza białej piany unoszącej się nad lustrem wody nic nie było widać, a wszystko, co stanęło na drodze tej kurzawki, przewracało się. Tak opisywał początek nawałnicy doświadczony ratownik Zbigniew Kurowicki. Potwierdza on, że tego typu

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Blog

Jak nas rewidowali – wspomnienie

KALENDARZ POŚCIGU ZA UKŁADEM. Minęło 690 dni od rozpoczęcia pościgu za układem! a „UKŁADU” ANI ŚLADU, zaś o nowym GADU, GADU! Pomysł napisania tego wspomnienia przyszedł nam do głowy podczas porannego słuchania radia TOK FM kilka dni temu. Usłyszeliśmy, że oto pod dom pana Kaczmarka przybyło komando którejś z licznych służb śledczych IV RP, by zrobić rewizję. Wiedzieli, że mieszkańców nie ma, bo przebywają na urlopie za granicą. Zamierzali więc zapewne się włamać i rewidować dom bez obecności domowników.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Historia

Należy im się taka sama pamięć

Dziś w Muzeum Powstania Warszawskiego łatwiej znaleźć informację o udziale Gruzinów czy Francuzów w walkach niż o Polakach spod znaku AL czy PAL W powstaniu warszawskim walczyło tysiące żołnierzy Polskiego Państwa Podziemnego. Ramię w ramię bili się z Niemcami członkowie Armii Krajowej, Armii Ludowej, Milicji Robotniczej i Polskiej Armii Ludowej. O udziale w walkach tych wszystkich organizacji pisał gen. Antoni Chruściel „Monter” w depeszy skierowanej do Londynu w dniu 8 sierpnia 1944 r., a zachodni alianci uznali lewicowe

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.