2011

Powrót na stronę główną
Bronisław Łagowski Felietony

Rzeczy niewyraźne

Premier Donald Tusk zaniepokoił się spadkiem swojej popularności w środowisku ludzi tak zwanej kultury i dla odrobienia strat postanowił odbyć telewizyjną debatę z przedstawicielami tego środowiska, dobranymi według kryteriów znanych jego doradcom od piaru. Z radia doleciał mnie fragment czyjejś wypowiedzi tej mniej więcej treści, że premier źle się bawi, zniżając majestat Rzeczpospolitej do poziomu szołbiznesu, bo ci reprezentanci Twórców kultury mieli pochodzić z tego poziomu. I pochodzili. Przynajmniej co do jednego z nich bałem się,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jan Widacki

O co (poza ropą) chodzi w Libii?

Kaddafi – błazen i tyran w jednej osobie, niegdyś opiekun i inspirator wszelkich terrorystów islamskich – w ostatnich latach, jak mogło się wydawać, złagodniał. Nie wspierał już (przynajmniej jawnie) terrorystów, handlował z Zachodem i Wschodem ropą i bronią. Zaczął bywać na europejskich salonach, a Berlusconi, jak to można było zobaczyć w telewizji, publicznie ucałował jego dłoń. Nagle coś się odmieniło. W Libii wybuchły zamieszki, nasz współczesny Beck, minister Radosław Sikorski, oznajmił, że to ostatnie godziny

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Wstydliwe Made in Poland

Mamy wiele dobrych marek, których właściciele unikają skojarzenia z Polską, bo to popsułoby ich interesy. Tytuł artykułu w „Dzienniku. Gazecie Prawnej”: „Polskie marki znikają z rynku” zdaniem organizatorów konkursu Superbrands, który odbywał się w Polsce już po raz piąty, jest ponoć wynikiem nieporozumienia. – Fakt, że tylko marka Żywiec znalazła się w pierwszej dwudziestce konkursu, nie oznacza bowiem, że inne przestały się liczyć – twierdzi Nina Kowalewska-Motlik, prezes Zarządu New Communications i organizatorka konkursu Superbrands

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kultura Wywiady

Najważniejszy jest widz – rozmowa z Markiem Lechkim

„Erratum” to film o najniższym budżecie w gronie wszystkich zaprezentowanych w Gdyni. Gdzieś w głębi duszy czuję, że werdyktem jury zostaliśmy skrzywdzeni…  Kiedy przestaniesz być uważany za debiutanta? Osiem lat minęło od czasu, kiedy zrobiłeś film „Moje miasto” i na festiwalu w Gdyni dostałeś nagrodę za najlepszy scenariusz i Nagrodę Specjalną Jury. O jakim debiucie teraz mowa? Kiedy wreszcie dobrzy i sprawni filmowcy przestaną się tylko dobrze zapowiadać? – Mam nadzieje, że w moim przypadku to już się spełniło.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Smoleńsk – pamięć i wojna o władzę

To rzecz pewna – w najbliższych dniach czeka nas festiwal uroczystości smoleńskich, rozmaitych inicjatyw, mszy itd. W te wszystkie „uroczystości” wciągnięte zostaną miliony Polaków, zarówno tych, którzy będą czuli potrzebę upamiętnienia ofiar katastrofy, jak i tych, którzy będą czuli w tym fałsz lub przesadę. Te dwie Polski obserwowaliśmy przy okazji sporu o krzyż na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie, więc zobaczymy i teraz. I jedni, i drudzy będą też wołać: dlaczego nie chcecie zrozumieć naszej wrażliwości? Patrząc

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Fikcja Narodowych Sił Rezerwy

9 tysiącom dobrze wyszkolonych żołnierzy kontraktowych odmówiono przekwalifikowania na żołnierzy zawodowych. Tylko Polskę stać na taką rozrzutność Spoty telewizyjne, kolorowe plakaty w widocznych miejscach, intensywne reklamy w mediach oraz wiele innych typowo socjotechnicznych przedsięwzięć zachęcających młodych ludzi do wstępowania w szeregi Narodowych Sił Rezerwy – to wszystko ma budzić w społeczeństwie zaufanie do wojska i całego państwowego systemu obrony. Starszym wiekiem obywatelom oraz znawcom problematyki te spoty i plakaty dziwnie coś przypominają. Niektórzy mówią, że brakuje na nich

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Wywiady

Zamglenie umysłowe – rozmowa z prof. Krzysztofem Hamanem

Stworzenie sztucznej mgły na obszarze wielkości pół powiatu to science fiction albo żart  Czy można wytworzyć sztuczną mgłę? – Sztuczną mgłę może sobie zrobić każdy, gdy w wilgotnej łazience odkręci kran z gorącą wodą. Co innego jednak, gdyby chciał powtórzyć taki eksperyment na obszarze np. kilku czy kilkudziesięciu kilometrów kwadratowych. Potrzebna by mu była ogromna maszyneria, olbrzymie zbiorniki z gorącą wodą, co pochłonęłoby gigantyczne koszty. Stworzenie sztucznej mgły na obszarze wielkości pół powiatu to zupełne science fiction

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Opinie

Media i korporacje

Media są w rękach zamożnych ludzi, którzy  nie są zainteresowani rozpowszechnianiem niewygodnych dla nich idei Człowiek, gdy już pozbędzie się rozumu, pozbywa się strażnika, który strzeże przed najbardziej monstrualnymi niedorzecznościami. Jak statek bez steru jest zdany na to, gdzie poniesie go wiatr. Tomasz Jefferson Kolejna książka Ala Gore’a, byłego wiceprezydenta USA i laureata pokojowej Nagrody Nobla, dziś już emerytowanego polityka, zatytułowana „Zamach na rozum”, jest lekturą niezwykle pobudzającą do refleksji. I to nie tylko ze względu na kulisy amerykańskiej

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kultura

Powrót Lutka Danielaka

„Wodzirej” Feliksa Falka w warszawskiej Imce Nie jestem pewien, czy to jest wycieczka do PRL. Na pewno nie jest to wycieczka nostalgiczna, z tęsknoty za czasem minionym czy rajem utraconym. Ale też nie jest to łatwa wycieczka prześmiewcza, by wystawić na widok publiczny raz jeszcze rozmaite absurdy tzw. minionej epoki. Niby ten spektakl odwołuje się do przeszłości, do PRL, ale jednocześnie wygląda na nieźle zakorzeniony we współczesności. Przedstawienie w Imce nie jest bezpośrednią adaptacją scenariusza filmowego, a jedynie korzysta z filmu jako inspiracji. Nie jest też

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Reportaż Świat

Życie pod folią

Od kilku dekad Kalkuta kojarzy się z nędzą. Skutecznie pracowała na taką opinię. Mimo fatalnego wizerunku jest to miejsce o niespotykanej nigdzie energii i dynamice ulicznego życia. Barwnym folklorem potrafi poruszyć każdego. Na ulicy ludzie śpią, gotują, bawią się, piorą, kochają się, rodzą i umierają. Nie można obok tego przejść obojętnie. Kalkutę albo od razu się pokocha, albo szybko się ją znienawidzi. Zafascynowany miastem odbywałem codziennie długie wędrówki. Oczy niczym kamera lustrowały okolicę.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.