Różne barwy oszczędzania – rozmowa z Pawłem Mielcarkiem

Bezpieczny fundusz inwestycyjny może dać większe zyski niż lokata bankowa

Paweł Mielcarek, analityk spółki doradztwa finansowego Xelion

Rozmawia Andrzej Dryszel

Wiadomo, że oszczędzać należy długo i systematycznie. Czy to znaczy, że gdy zbliżamy się do wieku emerytalnego, nie warto już zaczynać?
– Zawsze warto zacząć oszczędzanie, niezależnie od tego, w jakim wieku jesteśmy. Nawet gdy mamy przed sobą, statystycznie biorąc, nie więcej niż kilkanaście lat, można znaleźć rozwiązania pozwalające znacząco zwiększyć nasze zasoby finansowe. Wszystko zależy od stopnia ryzyka, jakie możemy zaakceptować. Wybierając bardzo bezpieczne formy oszczędzania, raczej nie dołożymy do emerytury tyle, ile byśmy chcieli. Produkty bardziej agresywne pozwalają natomiast więcej zarobić, ale niosą ze sobą ewentualność wyższych strat.

Ludzie starsi, co zrozumiałe, raczej unikają ryzyka. Wiedzą, że jeśli poniosą straty, zabraknie im już czasu, by je odrobić.
– Dlatego nie należy im doradzać np. inwestowania w fundusze obracające akcjami. W latach 2003-2007 stanowiły one dość bezpieczną formę oszczędzania, ale później grze na giełdzie zaczęło towarzyszyć większe ryzyko. Nie polecam też ludziom starszym funduszy powiązanych z polisami ubezpieczeniowymi, gdyż koszt zarządzania nimi jest dość wysoki. Im produkt jest tańszy, tym lepiej.

Jaką więc formę zwiększenia zasobów powinna wybrać osoba mająca już swoje lata, ale niedysponująca zbyt dużymi wolnymi środkami?
– Najbezpieczniejszą metodą oszczędzania jest oczywiście odkładanie pieniędzy w banku, gdzie mamy określoną stopę zwrotu, wiemy, ile zarobimy, a nasze lokaty są chronione przez Bankowy Fundusz Gwarancyjny. Jeśli jednak odkładamy niewielkie kwoty,
50-100 zł miesięcznie, to po uwzględnieniu inflacji, podatku od zysków kapitałowych i opłat pobieranych przez bank zysk będzie minimalny. Oszczędzanie w banku możemy więc traktować jako odkładanie bieżących sum, żeby nie korciło nas, by je wydać, ale nie będzie to istotnym powiększeniem naszych zasobów. Przykładowo przy rachunku oprocentowanym na 5-6%, inflacji 4%, podatku od odsetek oraz opłatach za prowadzenie rachunku, kartę, wyciągi itd. realny zysk będzie prawie zerowy. Przy lokatach oprocentowanie może być minimalnie wyższe, za to blokujemy pieniądze w banku, bo stracimy procenty, wycofując wkład przed upływem terminu lokaty. Lepszym rozwiązaniem będą bezpieczne fundusze inwestycyjne.

A są w ogóle bezpieczne fundusze?
– Dziś nie brakuje oczywiście informacji o funduszach tracących po kilkanaście procent rocznie. Warto jednak polecić pozbawione ryzyka fundusze inwestujące w obligacje i bony skarbu państwa. Dość pewne i przynoszące systematyczne zyski są także fundusze inwestujące w złoto – chociaż afera Amber Gold może do nich zniechęcać. Oczywiście złoto to nie obligacje ani bony skarbowe, jego ceny mogą iść w górę i w dół, jednak bardzo wiele sygnałów wskazuje, że złoto nadal będzie drożeć. Natomiast fundusze obligacji i bonów skarbowych są uważane za całkowicie bezpieczne – choć oczywiście dziś, przy problemach niektórych państw, można sobie wyobrazić, że i nasz kraj w którymś momencie może ogłosić jakieś dramatyczne dane ekonomiczne, polskie obligacje skarbowe zaczną tracić na wartości, a państwo nie będzie miało za co ich wykupić.

Jak się upewnić, czy instytucja, której chcemy powierzyć pieniądze, jest godna zaufania?
– Warto sięgnąć do charakterystyki interesującego nas funduszu, poznać wieloletnią historię jego działań inwestycyjnych i osiągane efekty finansowe, dowiedzieć się, kto nim zarządza, jaką renomą cieszy się fundusz, jakie zbiera opinie. Takie informacje o  większych funduszach można znaleźć w internecie. Z reguły godniejsze zaufania są fundusze tworzone przez duże instytucje finansowe, banki, towarzystwa ubezpieczeniowe. Jeśli np. produkt oferowany przez jakiś fundusz inwestycyjny jest na rynku przez 10 lat i w tym czasie przynosił zyski, to jest spore prawdopodobieństwo, choć nie pewność, że podobnie będzie
w przyszłości. Warto pamiętać, że posiadacz indywidualnego konta emerytalnego może dowolnie wybrać sposób oszczędzania – fundusz inwestycyjny, rachunek bankowy czy samodzielne zakupy akcji na giełdzie.

IKE nie cieszą się jednak popularnością wśród Polaków.
– A szkoda, bo to jedno z najlepszych rozwiązań, pozwalających na oszczędzanie pieniędzy możliwie tanim kosztem. W dodatku w tym roku podniesiono maksymalny limit wpłat na indywidualne konta emerytalne z półtora do trzech średnich miesięcznych wynagrodzeń (10.578 zł). Widocznie jednak to, że z podjęciem pieniędzy trzeba czekać aż do osiągnięcia wieku emerytalnego, aby skorzystać ze zwolnienia od podatku, zmniejsza zainteresowanie gromadzeniem pieniędzy na IKE. Nie zawsze też oszczędzamy pod kątem emerytury. Cóż, to trochę jak z jedzeniem – wszyscy wiedzą, że należy się odżywiać zdrowo, ale nie każdy to robi. Zachęcam jednak, by wszelkich inwestycji finansowych dokonywać właśnie przez IKE.

Wydanie: 45/2012

Kategorie: ABC BANKOWOŚCI, część III

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy