Rzeczpospolita trzy i pół

Rzeczpospolita trzy i pół

PiS dąży do wprowadzenia państwa policyjnego. A w takim państwie nie bardzo jest miejsce na niezawisłe sądy. Oni chcą więc sędziów przestraszyć Prof. Jan Widacki Prof. Jan Widacki – wieloletni pracownik Katedry Kryminalistyki i Nauki o Policji KUL oraz Instytutu Spraw Publicznych Uniwersytetu Jagiellońskiego, profesor w Krakowskiej Szkole Wyższej im. A. Frycza-Modrzewskiego, adwokat. W latach 1990-1992 wiceminister spraw wewnętrznych, w latach 1992-1996 ambasador RP w Wilnie. – Panie profesorze, od roku 1996 jest pan w odwrocie. Krytykował pan ustawę o IPN – IPN działa, był pan przeciwko lustracji – mamy lustrację, Ziobro i Wassermann są ministrami, a przestrzegał pan przed nimi. A teraz minister sprawiedliwości atakuje pańską grupę zawodową. Czy ten ciąg porażek kiedyś się skończy? – Pewnie tak. Jak dojdzie do dna, to się odbije. Ale musi być osiągnięta pewna masa krytyczna. – Kiedy ona zostanie osiągnięta? – Myślę, że jest tak: czy nam się to podoba czy nie, III Rzeczpospolita się skończyła. Podstawowym układem sceny politycznej III Rzeczypospolitej był podział na post-„Solidarność” i postkomunę, cokolwiek by to miało znaczyć. Ten podział był dość klarowny, choć sztuczny, bo scena polityczna nie może się dzielić według przeszłości, tylko według programów. I to się skończyło. Bo co ma wspólnego z post-„Solidarnością” prokurator Wassermann? Co ma wspólnego z post-„Solidarnością” Roman Giertych czy w ogóle rodzina Giertychów? Co ma wspólnego z post-„Solidarnością” Lepper? – Lepper to jest postkomuna… – Więc mamy jak na dłoni – dawny podział przestał funkcjonować, scena polityczna już nie tak się dzieli. – A jak? – Teraz mamy okres przejściowy, w którym układ również jest nienaturalny. Bo co mamy na scenie politycznej? Mamy szalejące PiS, z przystawkami – LPR i Samoobroną. A co mamy z drugiej strony? Nic! Bo Platforma Obywatelska, dążąc wyraźnie ku samozagładzie, ciągle chce być PiS bis! – PO powtarza, że zrobi to, co chce robić PiS, tylko lepiej. – I płacze, że tego nie może robić. Ta Platforma jest skazana na zagładę, bo na scenie politycznej nie ma miejsca na coś takiego jak „bis”. Jest za to wyraźna dziura po lewej stronie. I tutaj trzeba sobie przypomnieć i oddać cześć wielkiemu Lechowi Wałęsie, który to jedno wiedział – że musi być prawa i lewa noga. – Lewej nogi nie ma w tej chwili. – To fakt, SLD jest za słaby, jest niesłyszalny, poza tym jest ciągle – osobiście uważam, że niesłusznie – skażony grzechem pierworodnym postkomuny. Czyli żeby w Polsce było wreszcie normalnie, musi się coś urodzić w centrum i po lewej stronie. I to się urodzi, oczywiście nie za parę tygodni. Ale coś nowego po tej stronie się stanie. – Co nowego? – Platforma się rozpadnie. Z PO pozostanie partia liberalna, która będzie partią środka czy prawego środka, na parę procent, a reszta przejdzie do PiS. PO jest partią złożoną z ludzi, którzy widzieli, że toną okręty AWS i Unii Wolności, więc szybko z nich uciekli. To są ludzie w większości bezideowi, pragmatyczni. Im wszystko jedno, pójdą za tym, kto im zapewni pragmatyczne funkcjonowanie. Czyli pozwoli prowadzić biznesy. – A lewa strona i centrum? – Tu coś musi powstać, coś, co zajmie miejsce SLD, SdPl i Partii Demokratycznej. Która też się rozpadnie, bo pewnie część pójdzie do Platformy, a reszta zbliży się do SLD i SdPl. Frasyniuk woła o wielką koalicję na rzecz obrony demokracji. I to jest słuszne, bo nie jest ważne, kto z jakiego obozu się wywodzi. Tym bardziej że po tych wyborach nie ma postkomuny ani post-„Solidarności”, i trzeba grupować ludzi i środowiska polityczne wokół najbardziej ogólnych, ale dość podstawowych haseł – obrony demokracji, obrony państwa prawa, obrony tolerancji. USTAWA Z KŁAMSTWEM – Czy obchodzi to Kowalskiego? Państwo prawa? – Myślę, że trochę obchodzi. Bo to jest tak: ludzie byli zachwyceni ustawą o sądach 24-godzinnych. Ale zobaczy pan, co będzie się działo, gdy ta ustawa zacznie działać, co będą wtedy mówić! – Uważa pan, że ta ustawa skazana jest na kompromitację? – Po pierwsze, to jest absolutny bubel prawny, ta ustawa stoi w kolizji z kodeksem karnym. Tworzy sytuacje niewyjaśnione. Po drugie, ta ustawa pociąga za sobą konsekwencje zupełnie niewyobrażalne dla jej twórców i niewyobrażalne dla przeciętnego Kowalskiego. Jak Kowalskiego pytają: chcesz, żeby byli chuligani, to on nie chce.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.
Aby uzyskać dostęp, należy zakupić jeden z dostępnych pakietów:
Dostęp na 1 miesiąc do archiwum Przeglądu lub Dostęp na 12 miesięcy do archiwum Przeglądu
Porównaj dostępne pakiety
Wydanie: 11/2006, 2006

Kategorie: Wywiady