Rzeź wołyńska nie jest już tematem tabu

Rzeź wołyńska nie jest już tematem tabu

Grzegorz Motyka, badacz historii stosunków polsko-ukraińskich – (ur. w 1967 r.) docent Instytutu Studiów Politycznych PAN, pisarz i publicysta, jest autorem wielu prac na temat relacji między Polską a Ukrainą, m.in. książki „Ukraińska partyzantka 1942-1960”. Miejsc, w których dokonywano masakr Polaków, było nieporównanie więcej niż miejsc, gdzie z polskich rąk ginęli Ukraińcy – Andrij Sadowy, mer Lwowa, gdzie ulice otrzymują teraz nowe nazwy, upamiętniające dowódców Ukraińskiej Powstańczej Armii, UPA, Banderę i Czuprynkę, napisał ostatnio, że stosunki z Polską są „dobre”, ale „skrajnie delikatne”. Czy mógł mieć na myśli przede wszystkim drażliwe dla Ukraińców tematy z czasu II wojny światowej, takie jak rzeź Polaków na Wołyniu dokonaną głównie przez UPA? – Trzeba sobie uświadomić, że Polacy i Ukraińcy zawsze będą mieli odmienne spojrzenie na historię i na pewne postacie z tej historii, poczynając choćby od Bohdana Chmielnickiego. Dla tych Ukraińców, którzy traktują okres międzywojenny jako czas polskiej okupacji zachodniej Ukrainy, Stepan Bandera, przywódca UPA, ideolog założonej w 1929 r. Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów, OUN (dążyła do zbudowania niepodległego państwa ukraińskiego na terenach wchodzących w skład II RP i ZSRR), którego my uważamy za ukraińskiego terrorystę, zawsze będzie ukraińskim bohaterem narodowym. Posłużę się analogią do Irlandii Północnej: IRA dla Brytyjczyków nigdy nie będzie tym czym dla Irlandczyków. Jednocześnie chcę od razu podkreślić, że nie powinno z tego wynikać w żaden sposób usprawiedliwienie dla zbrodni UPA na polskiej ludności Wołynia i Galicji. Możemy różnić się w ocenie postaci Bandery, ale nie możemy mówić, że wymordowanie Polaków w Parośli czy dziesiątkach innych wsi nie było zbrodnią. Amoralne, ale postęp – A jeśli chodzi o wypowiedź mera Lwowa? – My często w Polsce nie dostrzegamy, że między Polakami i Ukraińcami występują duże różnice w postrzeganiu przeszłości w ogóle. Polacy i Ukraińcy przez wieki walczyli między sobą o panowanie na tych samych ziemiach. Podczas gdy Polacy traktowali to jako walkę o panowanie na swoich ziemiach, Ukraińcy uważali, że walczą o wolność, traktując nas jako uzurpatorów i okupantów. Dobry przykład stanowi tu rok 1918. Podkreśla się bardzo mocno, że Lwów był zamieszkany w ogromnej większości przez Polaków, a ze strony ukraińskiej z kolei dominuje teza, że ta wojna była walką przeciwko polskiej agresji na tereny, które powinny być częścią państwa ukraińskiego. Upadek Zachodnioukraińskiej Republiki Ludowej do dziś jest wspominany jako niezwykle bolesny dla ukraińskiej społeczności, przede wszystkim galicyjskiej. Dla dużej części społeczności ukraińskiej rzeź wołyńska to była wojna polsko-ukraińska. – Czy nie jest to amoralne stawianie sprawy? – Właśnie. My reagujemy: jak oni mogą tak amoralnie patrzeć na przeszłość. Ze strony ukraińskiej takie postawienie sprawy często jest uważane za krok w kierunku przyjęcia polskiego punktu widzenia. Jeśli się widzi całą historię jako pasmo cierpień zadawanych przez Polaków Ukrainie, Ukraińcy uważają, że robią krok w naszą stronę, mówiąc: tutaj gotowi jesteśmy przyznać, że racje leżały po obu stronach. Dla nas, oczywiście, jest to trudne do przyjęcia, ale warto potraktować takie stanowisko jako punkty wyjścia do dyskusji o przeszłości, a nie zamknięcie tej dyskusji. Chciałem zwrócić uwagę, że to widzenie Polaków jako okupantów i agresorów nie jest charakterystyczne tylko dla ukraińskich nacjonalistów. Propaganda ZSRR przez kilkadziesiąt lat utrwalała taką właśnie wizję Polski. Przez ostatnich kilkanaście lat wiele z tych komunistycznych stereotypów zostało zweryfikowanych, natomiast pozostaje jeszcze kilka takich ważnych, bolesnych spraw jak rzeź wołyńska. – Narody, a także niektórzy historycy Europy Środkowo-Wschodniej, mają po odzyskaniu niezależności skądinąd zrozumiałą tendencję do idealizacji pewnych postaw, pewnych bardzo kontrowersyjnych postaci. Ale czy powinniśmy np. w interesie zbliżenia Ukrainy do NATO i Unii Europejskiej przynajmniej chwilowo zapomnieć o historii? – Mieszkańcy Europy Środkowej byli w innej sytuacji niż mieszkańcy Europy Zachodniej, co warto sobie uświadomić. Ci pierwsi byli między dwoma totalitaryzmami, a nie tylko pod jarzmem nazizmu. To zmienia nieco spojrzenie na sprawę kolaboracji. Na Ukrainie, podobnie zresztą jak w krajach bałtyckich, wiele osób wybierało współpracę z Niemcami, uważając ją za mniejsze zło. Próba godzenia dwóch tradycji – To prowadziło przecież prostą drogą do udziału w zbrodniach wojennych nazistów. –

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.
Aby uzyskać dostęp, należy zakupić jeden z dostępnych pakietów:
Dostęp na 1 miesiąc do archiwum Przeglądu lub Dostęp na 12 miesięcy do archiwum Przeglądu
Porównaj dostępne pakiety
Wydanie: 2008, 30/2008

Kategorie: Wywiady