Sąd nad Szczuką

Sąd nad Szczuką

Z coraz większym niepokojem obserwuję nagonkę na Kazimierę Szczukę w związku z jej wypowiedzią w programie Kuby Wojewódzkiego dotyczącą Magdy Buczek – niepełnosprawnej dziewczynki, założycielki ruchu różańcowego, która regularnie występuje w Radiu Maryja i Telewizji Trwam. W programie telewizyjnym Szczuka opowiadając anegdotę, mówiła o wrażeniu, jakie zrobił na niej raz usłyszany w Radiu Maryja głos Magdy Buczek, i imitowała go.
Nawet gdyby ta wypowiedź padła gdzie indziej niż w programie satyrycznym, którego formuła polega na wyśmiewaniu się z każdego, trudno by ją uznać za szczególnie bulwersującą czy niekulturalną. Pech chciał, że dotyczyła osoby niepełnosprawnej, co pozwoliło licznym przeciwnikom Szczuki wytoczyć przeciwko niej najcięższe działa, zarzucając jej świadomą złą wolę, pogardę dla niepełnosprawności czy chęć upokorzenia osoby chorej. Oponenci Szczuki, przypisując jej rzekome złe intencje, nie chcą przyjąć do wiadomości jej zapewnień, że nie miała pojęcia, że Buczek jest niepełnosprawna. Tymczasem dla osób, które niezbyt regularnie słuchają Radia Maryja czy oglądają Telewizję Trwam, które do czasu tej „afery” nie miały pojęcia o istnieniu Magdy Buczek (do nich m.in. zalicza się niżej podpisana), wyjaśnienia Szczuki, że nie wiedziała o stanie zdrowia Magdy Buczek, brzmią bardzo wiarygodnie. Raczej trudno uwierzyć w tezę przeciwną, że świadomie szydziła z jej choroby. Jako osoba pracująca w mediach pozwoliła sobie na łagodną ironię wobec koleżanki po fachu z konkurencyjnego medium.
Nie ulega żadnej wątpliwości, że przeciwnikom Szczuki wcale nie chodzi o status niepełnosprawnych. W społeczeństwie, w którym brak akceptacji dla odmienności jest normą, gdzie w szkołach dzieci nagminnie śmieją się z innego, gdzie brakuje skutecznych działań na rzecz pełnej integracji niepełnosprawnych, gdzie nadal nie buduje się odpowiednich podjazdów, tak by osoba na wózku mogła się swobodnie poruszać, atak na Szczukę z powodu tej wypowiedzi jest czystą hipokryzją.
Występ w programie Wojewódzkiego Szczuki, osoby znanej z liberalnych i kontrowersyjnych poglądów, a na dodatek feministki, stał się doskonałym pretekstem do ataku na wartości, które utożsamia, i model pluralistycznego państwa, za którym się opowiada.
Nie można zapominać o kontekście politycznym. Nowa, dyspozycyjna wobec obecnej władzy KRRiTV, na wniosek przewodniczącej Elżbiety Kruk, już nałożyła na Telewizję Polsat karę finansową za ten program (nie zdecydowała jeszcze tylko o jej wysokości). Niebawem powstanie instytucja kontrolująca media, o niewątpliwych znamionach cenzury. Jej projekt czeka w Sejmie na rozpatrzenie. Sprawa Szczuki może być łatwo wykorzystana do wprowadzenia większej kontroli nad mediami. Walka ideologiczna, której jesteśmy świadkami, toczy się o model państwa; na ile w Polsce będzie można krytykować instytucje publiczne i parareligijne, takie jak Telewizja Trwam czy Radio Maryja.
Pikanterii całej sprawie dodaje fakt, że to Młodzież Wszechpolska rozkręciła akcję przeciw Szczuce, domagając się jej pełnego bojkotu w mediach i wyrzucenia z pracy. A przecież wypowiedź Szczuki jest wyjątkowo niewinna, biorąc pod uwagę niezwykle agresywny i pełen nienawiści język Młodzieży Wszechpolskiej, a także fizyczną przemoc, do której się posuwają w swojej walce ideologicznej.
Kazus Szczuki jest z pełną premedytacją wykorzystywany do tego, by nam wszystkim zamknąć usta, ograniczyć swobodę myśli ze strachu, że jakiś bojowy obrońca wartości religijnych poczuje się obrażony i ruszy do boju.
Nie dajmy się zwariować, nie pozwólmy spalić Szczuki na symbolicznym stosie ani nie gódźmy się na to, by różni obłudni obrońcy wartości pozbawili nas prawa do myślenia, wypowiedzi i krytyki.
Wanda Nowicka, Federacja na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny

 

Wydanie: 12/2006

Kategorie: Opinie

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy