Seria maszynowa

Seria maszynowa

Michał Fajbusiewicz, dziennikarz, twórca programu „997”, kolekcjonuje maszyny do pisania

Sądzę, że mój zbiór ponad 150 maszyn do pisania należy do największych w Polsce, ale nie uważam się za specjalistę w tej branży. Zacząłem je zbierać kilkanaście lat temu właściwie przez przypadek. Zobaczyłem na pewnej charytatywnej aukcji bardzo oryginalną starą maszynę do pisania, która miała tylko jeden klawisz i dwa suwaki. Chciałem ją zdobyć, ale się nie udało. Ktoś inny mnie przelicytował. Zostało jednak zainteresowanie. Moja kolekcja byłaby jeszcze obszerniejsza, gdybym mógł przywozić maszyny z innych krajów, niestety są to przeważnie przedmioty bardzo ciężkie, których nie można wziąć jako bagaż do samolotu. Maszyny są też niestety dosyć duże i zajmują sporo miejsca w mieszkaniu. Stare maszyny biurowe z długimi wałkami stoją w salonie w serwantce zamiast filiżanek, mniejsze – przenośne w liczbie ok. 30 wiszą na ścianach. Spośród najciekawszych eksponatów wymienić mogę np. amerykańską maszynę z rosyjskimi czcionkami, podarowaną przez producenta Włodzimierzowi Leninowi. Mam najstarszą maszynę z 1904 r. wyprodukowaną w Bydgoszczy, służącą do pisania alfabetem Braille’a, a także przedwojenne egzemplarze produkowane w Warszawskiej Fabryce Karabinów i bardzo ciekawe maszyny amerykańskie z wałkiem składanym na klawiaturę. Kiedyś pewien telewidz dowiedział się, że zbieram maszyny, i zrozumiał, że chodzi o maszyny do szycia. Ofiarował mi maszynę oryginalną, starą i piękną, która ma nawet korbkę z kości słoniowej. Ten egzemplarz stoi na honorowym miejscu w mieszkaniu, ale mimo to nie zacząłem zbierać maszyn do szycia, pozostaję przy maszynach do pisania.

BT

Wydanie: 27/2005

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy