Siła (z) wody

Dzięki małym elektrowniom wodnym oszczędza się setki ton węgla
Polska należy do wyjątkowo zaniedbanych w dziedzinie racjonalnego wykorzystania wód, w tym płynących. Chodzi tu o ich retencjonowanie, produkcję energii, zaopatrzenie w wodę, hodowlę ryb, utrzymywanie zdolności samooczyszczających, wykorzystanie turystyczno-rekreacyjne oraz stymulowanie rozwoju lokalnego. W tym względzie jesteśmy podobni do krajów ubogich w zasoby wodne. Skromne zasoby wodne Polski stawiają sprawę retencji i małej energetyki wodnej wyraźnie inaczej, niż ma to miejsce w krajach Europy Zachodniej. Znaczna część małych elektrowni wodnych (MEW) w Polsce, a także miejsc pod ich ewentualną budowę dysponuje mocami poniżej 100 kVA – są to obiekty uważane w krajach zasobnych w wodę za zupełnie nieopłacalne, hobbystyczne. Tymczasem właśnie takie obiekty są szansą na stopniowe zwiększanie regulacji odpływu na mniejszych rzekach, przy bardzo wątpliwej możliwości budowy wielkich zapór nizinnych oraz braku środków na wznoszenie zapór na rzekach górskich. Prowadzić to powinno do zatrzymywania wód wezbraniowych, a więc lepszego nimi gospodarowania. Model ten oczywiście nie będzie w Polsce w pełni zrealizowany ze względu na zazwyczaj negatywny rachunek ekonomiczny. Skłania to do traktowania inwestycji MEW jako pożądanych z punktu widzenia ochrony zasobów przyrody i poszukiwania dla nich materialnego i organizacyjnego wsparcia. Zwłaszcza tam, gdzie odbudowuje się stare spiętrzenie, np. młyńskie.
Rozwój MEW w Polsce napotyka wiele barier. Takich jak brak urządzeń, w tym odpowiednich turbin. Odczuwa się niedostatek szybko pracujących biur projektów (projektantów), tanich i wyspecjalizowanych wykonawców, grup ekspertów odpowiednio programujących pełne wykorzystanie MEW i przygotowujących ich otoczenie. Brakuje rzeczywistego (formalne jest) poparcia administracji terenowej. W rezultacie uruchamia się w Polsce kilka MEW rocznie z turbinami nie zawsze wykorzystującymi możliwości energetyczne rzeki, najczęściej budowanych systemem chałupniczym i bez uwzględnienia kompleksowej roli spiętrzenia. Jest to o wiele za mało. Zdecydowane przyśpieszenie budowy i odbudowy MEW w Polsce powinno zaowocować istotnym, choć niewielkim zastrzykiem taniej i najbliżej producenta zlokalizowanej energii elektrycznej oraz zwiększeniem tzw. regulacji zasobów wodnych. Jest to zgodne z zasadami rozwoju zrównoważonego. Lokalizacje MEW znajdują się na terenie całego kraju, głównie na obszarach zdecydowanie nizinnych (Mazowsze, Wielkopolska i Podlasie).

Zielone za i przeciw

Mała elektrownia wodna jest obiektem technicznym mogącym wpłynąć na wszystkie elementy środowiska. Wpływ ten jest w znacznej mierze niekorzystny, bo przecież polega na zmianie układu naturalnego, jednakże dzięki niewielkim rozmiarom i spadkom niektóre z oddziaływań okazują się mało znaczące. Inne mogą być zrównoważone korzyściami. Taki ekologiczny rachunek zysków i strat przeprowadza się dziś w każdym przypadku inwestycji ingerującej w przyrodę. Musi tak być też z małymi hydroelektrowniami.
Fundamentalną sprawą jest negocjacja wartości przepływu nienaruszalnego biologicznie. Właśnie negocjacja, a nie sztywne stosowanie się do któregoś z istniejących normatywów. Zachowanie przepływu biologicznego ma na celu utrzymanie obecnej kondycji hydrobiologicznej rzeki. Są to potrzeby bardzo zróżnicowane, także sezonowo, a dotyczą zarówno zachowania prędkości przepływu, jak i głębokości. Badania prowadzone na rzekach polskich w otoczeniu małych spiętrzeń z “młynówkami” nie stwierdzają istotnych zmian w składzie i bogactwie gatunkowym bezkręgowców wodnych i nawodnych.
Najgroźniejsze dla chemizmu wód, a tym samym dla życia w zbiorniku są ścieki, zarówno komunalne, jak i przemysłowe. Budowa zbiornika na zanieczyszczonej rzece doprowadzi do powstania odstojnika ścieków. Również otoczenie polami uprawnymi jest niewskazane przy tworzeniu zbiorników; bezpośredni spływ nawozów i środków ochrony roślin poważnie zakłóci procesy życiowe w wodach. Optymalna wydaje się sytuacja, gdy północny brzeg zbiornika jest zalesiony, nawet wysokim lasem, a brzeg południowy otaczają niskie krzewy i pas użytków ekologicznych porośniętych naturalną roślinności łąkową. Las jest najefektywniejszym filtrem dla wszelkiego spływu powierzchniowego, poważnie ograniczającym dopływ biogenów i innych związków chemicznych do stojącej w zbiorniku wody. Odsłonięty brzeg południowy zapewni dobry dopływ światła, a tym samym rozwój roślin planktonowych i zakorzenionych.

Ryby w MEW-ie

Zbiorniki służące MEW mogą być równocześnie miejscem hodowli ryb. Hodowla taka, w której mechanicznie uniemożliwia się ucieczkę ryb w górę rzeki oraz uniesienie ryb prądem wody na turbinę, dobrze wykorzystuje nowo utworzone środowisko. Sama obecność turbin nie ma większego wpływu na organizmy wodne. Woda wypływająca z turbin przeważnie gwałtownie się miesza, co sprzyja jej dobremu natlenieniu. Wody zrzutowe mogą jednak powodować lokalne zmiany w korycie rzeki w miejscu wypływu. Wpływ ten należy lokalnie ograniczać, nie pozwalać wodzie na pogłębianie i wymywanie dna rzeki. Przy właściwym planowaniu MEW, a w szczególności przy konstrukcji hydrotechnicznej zachowującej wymagany przepływ biologiczny wykorzystywanej rzeki należy uznać zwiększanie retencji wód przez tworzenie różnych form zbiorników wodnych za sprzyjające ochronie środowiska naturalnego. Kompletne przegradzanie rzek tamami należy z kolei uznać za zabieg najbardziej naruszający środowisko naturalne, istotnie zmieniający rzekę, a tym samym niezgodny z wymogami środowiskowymi.
Małe elektrownie wodne nie powodują istotnych negatywnych skutków aerosanitarnych (brak emisji zanieczyszczeń do atmosfery), nie produkują odpadów i przy właściwym rozwiązaniu technologicznym nie są uciążliwe akustycznie. Generowane przez linie przesyłowe pole elektromagnetyczne jest o dwa rzędy wielkości słabsze niż w przypadku przeciętnej rozdzielni wysokiego napięcia.
Mała hydroenergetyka musi być dobrze skojarzona ze środowiskiem przyrodniczym i gospodarczym otoczenia. Woda ze spiętrzenia może być kierowana do nawodnień oraz gospodarstw rybackich. Ważnym argumentem sozologicznym za MEW jest możliwość spożytkowania produkowanej energii na miejscu (prądnice synchroniczne). Dalekie przerzuty energii siecią powodują straty oraz deprecjonują wizualnie krajobraz liniami przesyłowymi.
Koronnym argumentem za odbudową MEW jest produkowana w nich czysta energia. Ten bezsporny fakt najlepiej ilustruje oszczędzenie setek ton węgla dzięki uruchomieniu każdej małej hydroelektrowni. Ale też nie zapominajmy, że łączna moc perspektywicznych lokalizacji MEW w Polsce zaledwie przekracza tysiąc megawatów. Bardzo istotnym argumentem, zwłaszcza w warunkach chronionego krajobrazu, gdzie dopuszcza się tylko wybrane inwestowanie (otuliny, parki krajobrazowe), jest możliwość traktowania MEW jako ostatecznego sposobu zagospodarowania terenu wykluczającego w przyszłości wkroczenie innych, często mniej zgodnych ze środowiskiem, form użytkowania.

Wydanie: 40/2004

Kategorie: Ekologia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy