Siła złego

Czy premier Buzek poda się do dymisji, tak jak to publicznie obiecywał, jeśli okaże się, iż wprowadzenie komisarza do warszawskiej Gminy Centrum było działaniem bezprawnym? Oczywiście, że premier do dymisji się nie poda. Nawet po niekorzystnym wyroku sądu będzie kręcić, kluczyć, zwlekać. Wyroki sądów kwestionować. W razie czego odwoła się do Sądu Ostatecznego.
Premier Buzek do dymisji nie poda się, bo już nieraz dowiódł swojej nieczułości na łamanie prawa. Niedawno pan wojewoda śląski, Marek Kempski, bezmyślnie ujawnił, iż łamie prawo. Ustawę o najmie lokali, bo posiadając mieszkanie własnościowe, mieszka w lokalu komunalnym. Przyłapany równie bezmyślnie i naiwnie przyznał, iż złamał prawo, bo nie miał pojęcia o prawie. I nie uczynił wysiłku, aby skonsultować się z fachowcami. Kiedy pan wojewoda, urzędnik nadzorujący przestrzeganie prawa, już wiedział, to zamiast zwolnić mieszkanie komunalne, przepisał błyskawicznie mieszkanie własnościowe na nieletniego syna. Ominął prawo, wskazał mieszkańcom Śląska, jak postępować należy, kiedy na łamaniu prawa przyłapią. Poza tym pan wojewoda oskarżony jest o malwersacje finansowe, o zabór związkowych pieniędzy. O tym też premier Buzek, tak lubiący wspominać o korupcji, o antykorupcyjnych “brytyjskich rozwiązaniach”, milczy. A przecież w Wielkiej Brytanii pan wojewoda Kempski musiałby podać się do dymisji.
Jan Maria Rokita, prezes wchodzącego w skład AWS-u Stronnictwa Konserwatywno-Ludowego, też uwielbia moralizować, gromić korupcję, nieuczciwych urzędników państwowych. Kiedy jednak dochodzi do konkretów, lider partyjny wykazuje się brakiem “pojęcia” podobnym Kempskiemu. Dziennikarze prawicowego tygodnika “Nowe Państwo”, wywiadując Rokitę, pytają o protegowanego Rokity, ministra Brochwicza, który załatwił sobie dwa mieszkania w Warszawie z puli państwowej. Pomimo, iż mu się nie należały. Na te zarzuty lider partyjny Rokita odpowiada spokojnie: “Pierwszy raz o tym słyszę…”. Przyparty informacjami, przyznaje, że takie chapanie zasobów państwa przez ministra Brochwicza jest “naganne”. I tylko tyle. Podobnie prezes SKL-u Rokita był nie doinformowany o Telewizji Familijnej, kiedy pytano go o ten korupcjogenny przekręt, firmowany m.in. przez jego partyjnego kolegę, pana posła Wiesława Walendziaka. O wyciskanie państwowych pieniędzy dla prywatnych, ideologicznych przedsięwzięć medialnych.
Pan poseł AWS, Kazimierz Poznański z Sosnowca, został oskarżony o wymuszanie łapówki. Czysty zarzut korupcyjny. Aby mógł iść pod sąd, panu posłowi Sejm musi zdjąć immunitet. I znów po owocach poznamy antykorupcyjne deklaracje ekipy Krzaklewskiego. Do tej pory prawica lubiła przypominać, jak to lewica nie chciała zdjąć immunitetu Ireneuszowi Sekule. Zapominając taktycznie, że za drugim głosowaniem Sekule immunitet parlament SLD-PSL-owski zdjął. A jak będzie z immunitetem Poznańskiego?
Czy będzie tak jak z prezesem PZU, Jamrożym? Zawieszonym po działaniach na szkodę skarbu państwa, a rychło potem wywyższonym na prezesa Totalizatora. Instytucji, która błyskawicznie włączyła się w finansowanie kampanii wyborczej Mariana Krzaklewskiego.
“Pan dał siłę swemu ludowi!” – głosił triumfalne lider Krzaklewski, wspierając w Sejmie exposé premiera Buzka. Siłę ludu Krzaklewskiego widać gołym okiem. Tylko po co w łamanie prawa Pana Boga było mieszać?

Wydanie: 21/2000

Kategorie: Felietony

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy