Słowacy stawiają na Słowaczkę

Słowacy stawiają na Słowaczkę

Zuzana Čaputová coraz bliżej prezydentury

Korespondencja z Bratysławy

Pierwsza tura wyborów prezydenckich na Słowacji obyła się bez niespodzianek. Niektórych mogła co najwyżej zaskoczyć skala zwycięstwa Zuzany Čaputovej, która zdobyła ponad dwa razy więcej głosów niż jej kontrkandydat. Do ostatniej chwili decydowało się także, kto zmierzy się z nią w drugiej turze zaplanowanej na 30 marca.

16 marca do urn poszło 48,7% uprawnionych, a Čaputová zdobyła 40,6%. Ta liberalna prawniczka jeszcze rok temu była na Słowacji w zasadzie nieznana. Dopiero w 2017 r. zaangażowała się w politykę i przystąpiła do partii Progresywna Słowacja, której została wiceprzewodniczącą. O zamiarze kandydowania na prezydentkę poinformował w maju 2018 r. Wcześniej zajmowała się działalnością społeczną. W podbratysławskiej miejscowości Pezinok walczyła przeciwko powstaniu nielegalnego wysypiska śmieci, za co otrzymała Nagrodę Goldmanów, nazywaną Zielonym Noblem. W roku 2017 Čaputová wraz ze stowarzyszeniem obywatelskim Via Iuris zaangażowała się w walkę o zniesienie amnestii wprowadzonych przez byłego premiera Vladimíra Mečiara. Złożyła w Radzie Narodowej petycję z 76 tys. podpisów – miesiąc później parlament zniósł amnestie. Według dziennika „Sme” była to największa akcja zbierania podpisów w historii Słowacji.

W drugiej turze Zuzana Čaputová zmierzy się z Marošem Šefčovičem, który dostał 18,7% głosów. Ten ceniony również w świecie dyplomata i urzędnik europejski obecnie pełni funkcję wiceprzewodniczącego Komisji Europejskiej ds. unii energetycznej. Proeuropejski kandydat, który otrzymał poparcie rządzącej socjaldemokratycznej partii Smer, zmuszony był szukać głosów u konserwatywnych i populistycznych wyborców. Podczas kampanii prezentował się w spotach jako zagorzały katolik na tle żony bijącej mięso na kotlety i w tej nowej roli wypadł nienaturalnie. Słaby wynik pokazuje, że łatka Smeru przeszkodziła mu w walce o głosy euroentuzjastycznych wyborców, a jego proeuropejskie poglądy zniechęciły wyborców populistycznych.

Ci oddali głosy na któregoś z kandydatów populistycznych i skrajnie prawicowych. Poparł ich co czwarty głosujący. Trzeci wynik (14,4%) otrzymał prawnik Štefan Harabin, a czwarty (10,4%) zdobył neofaszysta Marian Kotleba, szef zasiadającej w słowackim parlamencie Ludowej Partii Nasza Słowacja.

Pozostali kandydaci uzyskali 5,7% poparcia i mniej. W zasadzie nie powinni zajmować myśli ani polskich czytelników, ani słowackiej opinii publicznej. Poza Bélą Bugárem (3,1%) z konserwatywno-liberalnej partii Most-Híd działającej na rzecz pojednania i współpracy słowacko-węgierskiej. Choć Bugár jest w koalicji rządowej ze Smerem, zapowiedział, że w drugiej turze poprze Čaputovą.

Wydaje się jednak, że wszystko jest już rozstrzygnięte. Zuzana Čaputová zmierzy się w bezpośrednim starciu ze Šefčovičem, a nie z Harabinem. Zdecydowało o tym 4,3 pkt proc. Gdyby Harabin zajął drugie miejsce, z pewnością przejąłby głosy wyborców Kotleby i mógłby z powodzeniem powalczyć o głosy oddane na kandydata Smeru. Harabin podejrzewa fałszerstwo i wzywa członków komisji wyborczych do ujawnienia jego skali, ale pamiętając, ile razy mijał się z prawdą podczas kampanii wyborczej, trudno jego apele traktować poważnie. W obecnej sytuacji trudno też sobie wyobrazić, by wyborcy antysystemowi, populistyczni i antyeuropejscy poparli brukselskiego urzędnika. Skoro alternatywą jest 45-letnia rozwódka, która oficjalnie przyznała, że jest zwolenniczką małżeństw jednopłciowych i adoptowania przez nie dzieci, prawdopodobnie pozostaną w domu.

Zwolennicy Čaputovej pozostają jednak ostrożni i nie chcą chwalić dnia przed zachodem słońca. Podobnie jak sama kandydatka, która nie ustaje w walce o głosy.

– Nikt nie może być pewien, że wygra Zuzana Čaputová. Mamy jednak szansę, ta daje nadzieję, a to najważniejsze – mówi Magda Vášáryová, była aktorka, dyplomatka i polityczka. Vášáryová, podobnie jak większość osób, z którymi rozmawiam w sztabie Čaputovej, nie chce deprecjonować wyborców, którzy oddali głos na populistów. – Myślę, że nie możemy wszystkich wyborców Kotleby i Harabina mieć za „neoludaków”, „mečiarowców” czy „neofaszystów”. Musimy próbować porozumieć się z nimi, jak powiedziała Čaputová, komentując wyniki głosowania w pierwszej turze – uważa. I dodaje: – Słowacja od 1990 r. cały czas walczy o to, gdzie będzie należeć. Na szczęście nasze organizacje pozarządowe są bardzo silne i obserwuję młodą, aktywną generację.

Zuzana Čaputová prawdopodobnie będzie nie tylko pierwszą słowacką prezydentką, ale i kobietą, która pogrzebie Smer. Partia, którą w 1999 r. założył Robert Fico, opuszczając ze względów ambicjonalnych Partię Lewicy Demokratycznej, w ostatnich latach była hegemonem na scenie politycznej. Smer rządzi do dziś od 2006 r., z krótką przerwą na lata 2010-2012.

– Smer nie jest partią o silnej podbudowie ideologicznej. To typowa partia władzy – tłumaczy dr Juraj Marušiak, politolog ze Słowackiej Akademii Nauk. Przypomina, że u źródeł powstania tej formacji był pragmatyzm, a nie ideologia. Ta pojawiła się w 2004 r., kiedy ze słowackiej sceny politycznej zniknęła Partia Lewicy Demokratycznej. – Smer postanowił, że zajmie jej miejsce i będzie pełnił funkcję demokratycznej lewicy. Należy pamiętać, że ta decyzja zapadła w kierownictwie Smeru, a nie w partyjnych dołach. Smer jest dziś bardzo mocno uzależniony od elektoratu narodowego, zwłaszcza po ostatnim kryzysie politycznym musi ściślej współpracować ze Słowacką Partią Narodową. Ta orientuje się mocno proputinowsko – twierdzi Marušiak i przypomina, że w ubiegłym roku ze Smeru odszedł były minister kultury Marek Mačarič. Od tego czasu koalicja ma kruchą większość jednego posła, a Smer jest silnie uzależniony od grupki prorosyjsko zorientowanych posłów niezależnych. W zasadzie wcześniejsze wybory wiszą na włosku. Nie ma tylko jasności, czy Smerowi by się opłacały. Marušiak sądzi, że Smer, któremu po ostatnim kryzysie politycznym udało się wreszcie ustabilizować poparcie na poziomie 20%, na wcześniejszych wyborach mógłby skorzystać. Innego zdania jest Samuel Marec, publicysta m.in. „Denníka N”. Uważa on, że Smer i jego koalicjanci należą do przeszłości słowackiej polityki i zrobią wszystko, by rządzić do końca kadencji, którą zaplanowano na 2020 r.

Robert Fico ze Smerem od kilkunastu lat w zasadzie nie przegrywał, a jeśli już, po porażce wracał jeszcze silniejszy. Wydawało się, że jego gwiazda zgaśnie po przegranej drugiej turze wyborów prezydenckich w 2014 r., w której zdobył jedynie 40,61%. Wtedy to nikomu wcześniej nieznany filantrop i biznesmen Andrej Kiska został prezydentem Słowacji. Kiska przez lata był najpopularniejszym słowackim politykiem, chadeckie poglądy łączył z silnym proatlantyckim kursem. Lubiany był także za granicą; politolog prof. Michal Kubát z Uniwersytetu Karola w Pradze żartuje, że Kiskę bardzo ceniono w Czechach. – Kiedy w 50. rocznicę inwazji wojsk Układu Warszawskiego na Czechosłowację prezydent Czech Miloš Zeman nie zdecydował się wygłosić orędzia, Czeska Telewizja transmitowała orędzie prezydenta Kiski. Prezydent Słowacji jest takim zastępczym prezydentem dla wszystkich Czechów, którzy nie mogą znieść Zemana – tłumaczy Kubát.

Kiska od początku prezydentury wszedł w zwarcie z premierem Ficą. Jednak ten ostatni przez długi czas był górą. Kisce, mimo zapowiedzi, nie udało się zbudować własnego zaplecza politycznego, nie mówiąc już o własnym ugrupowaniu. Raczej ograniczał się do funkcji reprezentacyjnych, spotkań, pilnowania żyrandola i coweekendowych lotów do Popradu, gdzie zdecydowała się pozostać na czas prezydentury jego żona. Ostatecznie zadeklarował, że nie wystartuje w kolejnych wyborach prezydenckich. Ponoć z powodów rodzinnych. Plotki o takiej ewentualności krążyły po Bratysławie od dawna, budząc popłoch wśród przeciwników Ficy. Zdawało się, że skoro Kiska się wycofał, to właśnie Fico zostanie nowym lokatorem pałacu prezydenckiego.

Kto mógł wtedy wiedzieć, że w 2018 r. Słowację ogarnie kryzys polityczny. Był on wynikiem zamordowania dziennikarza śledczego Jána Kuciaka i jego narzeczonej archeolożki Martiny Kušnírovej. Przed śmiercią Kuciak pracował nad tekstem dotyczącym defraudacji funduszy unijnych na wschodzie kraju, w którą zamieszani byli działacze Smeru.

Zaczęły się protesty. Na ulicę wyszło wtedy ponad 100 tys. osób. Manifestanci żądali, by do dymisji podał się Robert Kaličák, ówczesny minister spraw wewnętrznych. Co prawda, Słowakom nie udało się doprowadzić do wcześniejszych wyborów parlamentarnych, ale upadł rząd. Ta sama koalicja parlamentarna powołała nowy, już bez Kaličáka i Ficy. Tego ostatniego zastąpił ekonomista Peter Pellegrini, choć wszystko wskazuje, że w rzeczywistości z tylnego siedzenia nadal rządzi Fico, który pozostał szefem partii.

Kryzys polityczny wzmocnił siły proeuropejskie, wyprowadził ludzi na ulicę, co zbudowało poczucie wspólnoty i wyznawania podobnych wartości. Narodził się proeuropejski i prodemokratyczny ruch Za Przyzwoitą Słowację. Paradoksalnie protesty zmusiły Smer do zwrócenia się w kierunku elektoratu populistycznego i bardziej konserwatywnego. Naturalnie Fico jest technokratycznym bezideowym politykiem partii władzy, który inną twarz pokazywał słowackim wyborcom, a inną w Brukseli, ale trzeba uczciwie przyznać, że przed zabójstwem dziennikarza Słowacja uchodziła za prymusa Europy Środkowej. Jako jedyne państwo z Grupy Wyszehradzkiej wprowadziła euro, deklarowała, że chce należeć do ścisłego jądra UE. Kryzys polityczny sprawił, że Fico o organizację antyrządowych protestów oskarżył George’a Sorosa i chcąc lub nie przeformułował słowacką politykę w kierunku prokremlowskim.

Robert Fico popełnił potem – być może największy w karierze – polityczny błąd. Kiedy w sąsiednich Czechach nikogo nie dziwią socjaldemokraci startujący z hasłami antyimigranckimi i antyeuropejskimi, postawił na brukselskiego urzędnika, którego euroentuzjastyczna liberałka obeszła z lewej, a antyeuropejscy populiści z prawej strony. Wiele wskazuje na to, że Zuzana Čaputová, Štefan Harabin i Marian Kotleba przejdą do historii jako grabarze słowackiej socjaldemokracji.

Fot. AP/East News

Wydanie: 13/2019

Kategorie: Świat

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy