Śmierć u bram Europy

Śmierć u bram Europy

Morze Śródziemne i Atlantyk zamieniają się w masowe grobowce uciekinierów z Afryki

Setki ludzi toną praktycznie u naszych drzwi. Ciągle zbieramy zwłoki. Morze Śródziemne stało się regionem kryzysu – żalił się na spotkaniu w Brukseli minister spraw wewnętrznych Malty, Tonio Borg.
Do jego małego kraju (400 tys. mieszkańców) przybyło w tym roku około tysiąca uchodźców z Afryki. Władze Malty zwróciły się do państw UE o pomoc.
– Obywatele nie zgodzą się na to, aby nasze morza stawały się masowymi grobami – deklarował hiszpański sekretarz stanu, Antonio Camacho Vizcaino. Ucieczka z Afryki, która rozpoczęła się na początku lat 90., przybiera coraz większe rozmiary.
Włoski minister spraw wewnętrznych, Giulio Amato, poinformował, że w ciągu zaledwie dwóch tygodni do Lampedusy dotarło lub zostało wyłowionych u jej brzegów ponad 2 tys. nielegalnych imigrantów z Afryki. Lampedusa to mała włoska wyspa, około 300 km od brzegów Libii. Od początku tego roku przedostało się na nią 9 tys. afrykańskich boat people („ludzi z łodzi”), 2 tys. więcej niż w tym samym okresie roku poprzedniego. Rząd włoski zorganizował most powietrzny, aby przewieźć uchodźców na Sycylię i Półwysep Apeniński, gdyż ośrodki na Lampedusie pękały w szwach.

Uciekający przed nędzą

z Senegalu, Mauretanii oraz kontrolowanej przez Maroko Sahary Zachodniej kierują swe kruche łodzie ku wymarzonym Wyspom Kanaryjskim, należącym do Hiszpanii. W drewnianą pirogę, zwaną cayuco, może się wtłoczyć do 80 ludzi. Z Nawakszut, stolicy Mauretanii, jest na Kanary ok. 1,2 tys. km, czyli trzy do czterech dni żeglugi. Od stycznia do brzegów Wysp Kanaryjskich dotarło 11 tys. afrykańskich uciekinierów, dwa razy więcej niż przed rokiem. Kanary są dla ciemnoskórych nędzarzy symbolem niezmierzonego bogactwa i bramą do Europy (zazwyczaj nielegalni przybysze przewożeni są do Hiszpanii, wielu czeka potem deportacja do ojczyzny, niektórzy jednak uzyskują zgodę na pobyt).
Dla wielu taka morska wyprawa do europejskiego eldorado kończy się śmiercią. Stare, małe, przepełnione łodzie idą na dno w sztormach lub też po awarii silnika dryfują na pełne morze. Szacuje się, że w ciągu ostatniego roku Atlantyk pochłonął 1-3 tys. uchodźców z Afryki.
Także na Morzu Śródziemnym śmierć zbiera obfite żniwo. W końcu lipca łódź z 17 nielegalnymi emigrantami odpłynęła od brzegów Tunezji. Nikt później już jej nie widział, nie znaleziono też rozbitków. Mniej więcej w tym samym czasie włoski okręt patrolowy natrafił u wybrzeży Lampedusy na łódź, której pasażerowie

przypominali szkielety.

– Opowiadali, że byli na morzu przez 20 dni i skończyły im się zapasy żywności i wody – relacjonował włoski kapitan Stefano Bricchi. Z Libii wyruszyło 27 uchodźców, przeważnie młodych mężczyzn z Mali, Erytrei i Egiptu. Włosi odnaleźli jednak tylko 14 żywych, pozostali zmarli, a ich ciała wrzucono do morza.
Następnego dnia morska tragedia wydarzyła się 40 km od wybrzeży Malty. Kapitan włoskiego statku rybackiego, Vincenzo Nardulli, spostrzegł nagle ludzi walczących o życie wśród fal i unoszące się na wodzie martwe ciała. Nardulli uratował 13 osób, przeważnie imigrantów z Somalii i Ghany. Ich łódź poszła na dno. Co najmniej 17 osób, w tym kobiet i dzieci, straciło życie.
Uchodźcy przeważnie zdają sobie sprawę z niebezpieczeństw, jakie niesie żegluga. Podejmują jednak ryzyko, często sprzedają cały dobytek, aby opłacić przemytników ludzi (zazwyczaj 2 tys. dol.). W Afryce żyje 910 mln ludzi, 47% mieszkańców krajów na południe od Sahary musi przeżyć dzień za mniej niż jednego dolara. Średnia długość życia w Afryce transsaharyjskiej to zaledwie 46 lat, przy czym najczęstszą przyczyną zgonu jest AIDS. Ponad 17 mln Afrykanów to uchodźcy, uciekający przed głodem, rozruchami i wojnami. Tacy ludzie zaryzykują wszystko, aby wyrwać się z piekła lęku, przemocy i nędzy. 19-letnia Hermon z Erytrei nawet matce nie powiedziała, że zamierza uciec z kraju. – Matka nigdy by mnie nie puściła, myślałaby, że zginę na morzu. Ale musiałam to zrobić. W Erytrei młode dziewczęta muszą służyć w wojsku i brać udział w wojnie z Etiopią. Są tylko trzy sposoby, aby tego uniknąć – bardzo wczesne małżeństwo, samobójstwo lub ucieczka z kraju. Ja wybrałam ten trzeci – opowiada Hermon, która obecnie pracuje jako pokojówka w hotelu na Lampedusie i uważa, że spotkało ją w życiu wielkie szczęście.
Rządy Europy, zwłaszcza południowej, nie chcą jednak nieproszonych gości. Komisarz UE ds. wymiaru sprawiedliwości, Franco Frattini, oświadczył, że Malta, Włochy i Grecja powinny organizować

wspólne patrole morskie.

Bruksela przekazała Mauretanii 2,5 mln euro na wzmocnienie kontroli granic. Autonomiczne władze Wysp Kanaryjskich otrzymały na ten cel 3 mln. Dziewięć państw UE planuje rozpoczęcie patroli lotniczych i morskich u wybrzeży Mauretanii i Senegalu. Wątpliwe jednak, aby te środki przyniosły zmianę sytuacji. Desperacja Afrykanów wzrasta, a kraje Czarnego Lądu nie kwapią się, aby powstrzymywać swoich nielegalnych emigrantów. Pracujący na Zachodzie przesyłają przecież do ojczyzn dewizy. Należy więc się spodziewać, że morza wokół oazy dobrobytu, jaką jest Europa, pozostaną masowymi grobami tych, którzy wypłynęli w poszukiwaniu lepszego życia.

Wydanie: 34/2006

Kategorie: Świat

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy