Straż paniczna

Straż paniczna

Reżim pisowski poszedł na całość – najwyraźniej wedle tajnych sondaży wyczuł w suwerenie przyzwolenie na ludobójstwo i właśnie rozpoczął kampanię przygotowującą grunt pod rzeź. Zadałem sobie trud obejrzenia w całości haniebnej konferencji Mariuszów i władza zaiste sięgnęła poziomu Radia Rwanda zarówno pod względem nasycenia zbrodniczej propagandy nienawiścią, jak i siermiężności wykonania. „Nie chcemy stygmatyzować żadnego środowiska, ale takie są FAKTY”, powiada Mariusz K., skazany prawomocnym wyrokiem na trzy lata więzienia za fałszowanie dowodów. Na Polaków to ma wystarczyć – liczą się emocje, nie fakty; te drugie, nawet błyskawicznie zweryfikowane, zawsze będą wobec emocji spóźnione. Jakie ma znaczenie, że władza kłamie, skoro naród takich kłamstw pragnie?

Przekaz płynący z konferencji szefostwa sił wewnętrznych jest równie subtelny jak jej poziom merytoryczny: ciapaci to niebezpieczne zboki, zanim was zabiją, zgwałcą nasze dzieci, a nawet krowy. Człowiek myślałby, że sto lat po rasistowskim szambie „Der Sturmera” przekaz się trochę wysubtelni… Kogo obchodzi, że na slajdzie nie krowa, ale klacz, w dodatku z filmu nakręconego na VHS w czasach, gdy oskarżanego o zoofilię Afgańczyka najpewniej nie było jeszcze na świecie? Strach został zasiany i usankcjonowany, strażnicy paniki społecznej zadbają o to, by lęki i fobie w narodzie nie wygasły.

Kiedy patrzę na oblicze Mariusza K., filozofia twarzy zawodzi – widzę tylko otchłanną pustkę człowieka nie dość, że wydrążonego (z ludzkich uczuć), to nafaszerowanego trucizną. I nie chodzi mi wyłącznie o etanol, choć szef naszych służb specjalnych przemawia jak człowiek udręczony chorobą alkoholową, którego zmuszono, by trzymał się na nogach i wygłosił swoją mowę celem „ujawnienia wstrząsających” faktów.

Strategia rządu jest bezlitosna – napływ uchodźców czy też, jak chce władza, „szturm broni demograficznej” na granice kraju można zatrzymać, tylko gotując tym ludziom piekło gorsze od tego, przed którym uciekają. Na Wschód ma dotrzeć komunikat: chcieliście lepszego życia niż w ojczyźnie, ale dostaniecie tu tylko gorszą śmierć – nikt nie poświęci wam nawet kuli, zostaniecie zagłodzeni pod gołym niebem. No chyba że z odsieczą pośpieszą polscy myśliwi, którym przedłużany stan wyjątkowy wchodzi w paradę, oto więc rozważane jest dopuszczenie „odstrzału sanitarnego na terenach objętych stanem wyjątkowym”. Niby chodzi o dziki, ale, jak wiemy, ostatnio nadzwyczaj łatwo pomylić dzika z człowiekiem, jakby zaiste w lobby myśliwskim frakcję kreacjonistów wypierali alterewolucjoniści, wierzący, że człowiek pochodzi od dzikiej świni. Być może zatem, nim przerażony naród sięgnie po błogosławione siekiery, by walczyć z armią pedofilów, narkomanów i terrorystów, co to stanęli u rubieży, myśliwi załatwią sprawę humanitarnym odstrzałem. A że ci nieszczęśnicy dogorywający w pasie granicznym nie wyglądają tak groźnie jak na slajdach? Nie muszą być uzbrojeni, sami są bronią hybrydową, to nie ludzie, tylko chodzące bomby… Taką paranoję dotąd znałem tylko z olśniewająco chorej wyobraźni Philipa Dicka, klasyka XX-wiecznej futurystyki (w „Ubiku” pojawia się bomba człekokształtna).

Powiada rzecznik MSWiA, że wedle zebranych dowodów (jak rozumiem, zebranych po lasach, gdzie co prawda grzybnia już zanika, za to mamy wysyp kart SIM z arabskich komórek): „Co dziesiąty z migrantów ma możliwe powiązania z terroryzmem, przestępczością kryminalną lub przemytem ludzi”. Hm, trochę słabo, biorąc pod uwagę deklaracje wiary naszych obywateli, lekką ręką licząc, co drugi Polak jako praktykujący katolik ma „możliwe powiązania z organizacją przestępczą”, czyli mafią w sutannach kryjącą aktywnych pedofilów. Gdyby tak przetrzepać komórki księży wędrowników, przenoszonych po parafiach, by móc molestować dziatwę, nasze dziarskie służby nie musiałyby sięgać po zdjęcia ze starych pornosów.

Mam jakieś resztki nadziei, że ta haniebna i obrzydliwa konferencja była samowolnym wybrykiem Mariuszów, którzy przelicytowali ze skalą zbydlęcenia ciemnogrodu, do którego adresują swój przekaz. Jeśli okaże się, że słupki poparcia PiS wzrosną, oznaczać to będzie, że jesteśmy narodem faszystów. Wrzodem na ciele Europy.

w.kuczok@tygodnikprzeglad.pl

Wydanie: 41/2021

Kategorie: Felietony, Wojciech Kuczok

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy