Strzeż się straży

Strzeż się straży

Komendant wojewódzki straży zwolnił Krystynę T. pod zarzutem zagarnięcia 25 zł 68 gr

Krystyna T. mówi chaotycznie, głos jej drży, w oczach pojawiają się łzy. W końcu wyjmuje trzy grube tomy dokumentów. Może one pomogą jej pozbierać myśli. Zawierają korespondencję z Komendą Wojewódzką Państwowej Straży Pożarnej, Komendą Główną PSP, Prokuraturą Wojewódzką, Prokuraturą Rejonową, Naczelnym Sądem Administracyjnym oraz Ministerstwem Spraw Wewnętrznych i Administracji. Wszystkie starannie posegregowane, do niektórych poprzyczepiane koperty, na większości ołówkiem dopisana godzina doręczenia.
– Teraz wiem, że każdemu można zrobić, co się chce. Na początku byłam bardzo nerwowa. Teraz czuję tylko litość i obrzydzenie. Wierzę, że wszystko odzyskam, tylko zdrowia nie.
Jej mąż podchodzi do sprawy z większym dystansem, choć sam też ma powody do rozgoryczenia.
– Jest pan dobrym fachowcem, ale brak panu poparcia społecznego – powiedziano mu w 1990 roku, zwalniając go z pracy. Był dyrektorem Wydziału Organizacyjno-Prawnego i Kadr Urzędu Wojewódzkiego w Ostrołęce. Do PZPR zapisał się jeszcze na studiach. Jako urzędnik musiał zdawać egzamin z kodeksu postępowania administracyjnego. Nie przypuszczał, jak bardzo znajomość tego kodeksu przyda mu się po latach.

Pierwsza próba
“załatwienia”

Krystyna T. nie należała do partii, do “Solidarności” też nie chciała się zapisać, choć ją wielokrotnie do tego namawiano. Nie interesuje się polityką, ale bała się, bo nieraz słyszała, jak “załatwiano” żony byłych urzędników.
Pracę w Komendzie Wojewódzkiej Państwowej Straży Pożarnej w Ostrołęce zaczęła w 1989 roku. Była naczelnikiem Wydziału Finansowego – główną księgową. Po czterech latach pracy zajęła drugie miejsce wśród głównych księgowych podlegających MSW. Przyzwyczaiła się do pochwał.
W 1993 r. odszedł komendant wojewódzki PSP, Wojciech Kamiński, były członek PZPR. Na jego miejsce przyszedł “solidarnościowiec”, Adam Hyjek. Na obiedzie powitalnym po przyjściu nowego komendanta, Kamiński publicznie pochwalił Krystynę T. za jej dotychczasową pracę.
To były ostatnie ciepłe słowa, jakie usłyszała w pracy. Wkrótce zaczęły się problemy. W marcu 1994 r. cofnięto jej skierowanie na kurs oficerski. Jako powód komendant wojewódzki podał bezprawne przyjęcie przez Krystynę T. pomocy mieszkaniowej, mimo że już wcześniej udzieliła mu wszystkich wyjaśnień na temat zameldowania członków jej rodziny (pomoc mieszkaniowa jest przyznawana w zależności od liczby osób w rodzinie – przyp. red.).
Gdy zaniepokojona zadzwoniła do dyrektora kadr Komendy Głównej PSP, usłyszała: – Wie pani, są sprawy, o których się nie mówi.
25 marca 1994 r., o godzinie 15.30 (Krystyna T. ma to dokładnie zanotowane) komendant Hyjek przysłał jej decyzję, domagając się natychmiastowego zwrotu pomocy finansowej.
Sprawa została rozpatrzona przez NSA, Prokuraturę Rejonową i Wojewódzką (w marcu 1995 r.). Orzekły one jednoznacznie, że dane przedłożone przez Krystynę T. nie były fałszywe i słusznie przyznano jej pomoc mieszkaniową. Komendant Hyjek odwołując się od tych decyzji do Komendy Głównej PSP, stwierdził, że sam rażąco naruszył prawo i w związku z tym należy unieważnić wydaną przez niego decyzję. Komendant Główny zgodził się z tą argumentacją. Krystyna T. odwołała się z kolei do MSWiA. Minister zakończył tę sprawę dopiero kilka miesięcy temu, zgadzając się z NSA i prokuraturą.

Próba druga

W lutym 1994 r. Krystyna T. złożyła wniosek o przyznanie równoważnika za remont zajmowanego lokalu. Jest on przyznawany na każdego członka rodziny funkcjonariusza Państwowej Straży Pożarnej. Jeżeli dany pracownik PSP pełni funkcję kierowniczą, jak Krystyna T., przypadają na niego tzw. dwie normy. Na rodzinę T. (dwie osoby dorosłe i dwoje dzieci) przypadało więc 5 norm (jedna to 25 zł 68 gr). Gdy w kasie była już gotowa lista wypłat za remont mieszkania, okazało się, że Krystynie T. przyznano tylko cztery normy. Wytłumaczono jej, że to pomyłka. Poszła więc do Wydziału Finansowego i tam poprawiła na pięć norm. Poprawę potwierdził pracownik sporządzający listę płac. Krystyna T. rozmawiała też o poprawieniu listy z komendantem.
W sierpniu poszła na urlop. Po powrocie dostała postanowienie komendanta wojewódzkiego o wszczęciu postępowania dyscyplinarnego przeciwko niej za naruszenie jego decyzji i niesłuszne pobranie 25 zł 68 gr. Komendant Hyjek, bez uzasadnienia, nie dopuścił do postępowania wskazanego przez panią Krystynę obrońcy. Świadkowie zeznający przeciwko niej zostali przesłuchani w dniu postawienia jej zarzutu i następnego dnia poszli na urlop. Oskarżona nawet o tym nie wiedziała.
We wrześniu 1994 r. komendant wojewódzki wręczył jej decyzję o dyscyplinarnym usunięciu ze służby pod zarzutem naruszenia jego decyzji, działania z niskich pobudek, ze złej woli, popełnienia przestępstwa i naruszenia przepisów wewnętrznych MSWiA.
Doniósł też do Prokuratury Rejonowej o czterech przestępstwach Krystyny T., która rzekomo: oszukała go przy przyznawaniu normy mieszkaniowej, oszukała poprzedniego komendanta przy przyznawaniu równoważnika remontowego, nie rozliczyła się z pieczęci imiennej głównej księgowej (prawda, bo bała się, że będzie wykorzystana przeciwko niej), ukradła 25 zł 68 gr.
Prokurator Rejonowy w marcu 1995 r. umorzył sprawę z powodu braku ustawowych znamion czynu zabronionego. Jedynie kwestię zagarnięcia 25 zł 68 gr umorzył na zasadzie niewielkiego stopnia szkodliwości społecznej czynu. Krystyna T. odwołała się od tego ostatniego postanowienia. W końcu Prokuratura Wojewódzka umorzyła również zarzut zagarnięcia przez Krystynę T. 25 zł 68 gr na podstawie braku ustawowych znamion czynu zabronionego (art. 11 pkt 1 kpk).
Ostateczne postanowienie Prokuratura Wojewódzka wydała w styczniu 1997 r. Uniewinnienie nie oznaczało jednak powrotu do pracy. Krystyna T. nie mogła naruszyć decyzji komendanta wojewódzkiego, bo, jak stwierdził NSA, komendant wcale takiej decyzji nie wydał (!).
Jednocześnie NSA zobowiązał komendanta wojewódzkiego do wydania decyzji w sprawie równoważnika za remont zajmowanego lokalu mieszkalnego. Komendant kilkakrotnie przyznaje Krystynie T. cztery, a nie pięć norm. Kolejne decyzje podtrzymuje Komendant Główny, a uchyla NSA. Trwa to ponad rok. W końcu Komendant Główny zawiesza postępowanie. Nie rozstrzyga o niczym. NSA w lutym 1999 r. orzeka, że nie miał on prawa tego zrobić, musi wydać decyzję. KG przekazuje sprawę do ponownego rozpatrzenia do Komendy Powiatowej w Ostrołęce i Komendy Wojewódzkiej w Warszawie. Do dziś decyzji nie ma.

Czysty absurd

W 1997 r. Krystyna T. próbuje szukać sprawiedliwości w MSWiA. Jej pismo leży tam ponad rok. Dostaje jedynie informację od dyrektora departamentu kontroli w MSWiA, prof. Reichela, że sprawa jest wyjaśniana. Po kilku miesiącach minister powtarza wszystkie zarzuty komendanta wojewódzkiego z 1994 r. Organem odwoławczym od tej decyzji jest również MSWiA. Krystyna T. prosi tym razem o wskazanie konkretnych przepisów, które naruszyła. Minister odpowiedział, powtarzając po raz kolejny zarzuty i dodając, że od tej decyzji służy skarga do NSA. NSA po ośmiu miesiącach (w kwietniu 1999 r.) orzeka, że skargę oddala, bo nie zajmuje się sprawami dyscyplinarnymi.
Krystyna T. pisze jeszcze do Rzecznika Praw Obywatelskich z prośbą o złożenie wniosku do Sądu Najwyższego o wniesienie rewizji. Jednak rzecznik stwierdza, że decyzja MSWiA jest właściwa.
– To czysty absurd, zupełny Kafka – podsumowuje jej mąż. – Żona od pięciu lat nie pracuje. Uznawano ją za jedną z najlepszych księgowych w resorcie, ale nie była “układna”, nie pije wódki. Jak ona może gdzieś z takimi papierami iść, gdy ktoś ją dyscyplinarnie wyrzucił?
Obecnie sprawą podobno zajmuje się Komenda Wojewódzka Państwowej Straży Pożarnej w Warszawie. Jak dotąd jednak nikomu z jej przedstawicieli nie udało się dotrzeć do Ostrołęki i zapoznać z dokumentacją. Pani Krystyna usłyszała mętne tłumaczenia o problemach z dojazdem samochodem. Mnie powiedziano, że specjalna komisja jest gotowa sporządzić raport, tylko poszkodowana nie ma czasu.

W świetle prawa
Ustawa o PSP art. 44 ust. 1 mówi: “W razie uchylenia prawomocnego wyroku skazującego lub prawomocnego orzeczenia o warunkowym umorzeniu postępowania karnego i wydaniu w nowym postępowaniu prawomocnego wyroku uniewinniającego lub prawomocnego postanowienia o umorzeniu postępowania przygotowawczego na podstawie art. 11 pkt 1 kpk, uchyleniu ulegają wszystkie skutki, jakie wyniknęły dla strażaka w postępowaniu dyscyplinarnym, przeprowadzonym w związku z popełnionym przestępstwem, stanowiącym przedmiot rozstrzygnięcia”. Ust. 2: “Jeżeli w przypadku, o którym mowa w ust. 1, podstawę do orzeczenia kar dyscyplinarnych stanowiły przesłanki inne niż tylko oskarżenie o popełnienie przestępstwa, o uchyleniu skutków, jakie wynikły dla strażaka w wyniku postępowania dyscyplinarnego, decyduje Minister Spraw Wewnętrznych i Administracji”.

Wydanie: 28/2000

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy