Sztuka przekrętu

Sztuka przekrętu

– Po 1989 r. nastał prawdziwy bum na naszą sztukę – Kozyra, Althamer, Libera. Żmijewski i inni byli bardzo atrakcyjni dla Zachodu. Teraz nasi twórcy rzadziej się pojawiają w świecie. Opinię o naszym potencjale artystycznym kształtują przekupni kuratorzy. Oni są w stanie wmówić wszystko słabo przygotowanym decydentom i równie niekompetentnej publiczności – mówi Monika Małkowska, krytyczka sztuki i podaje przykłady artystycznych absurdów. – Na przykład szanowana przeze mnie Katarzyna Kozyra, która zrobiła parę genialnych rzeczy, jak „Święto wiosny”, zaczyna się bawić w reporterkę w projekcie quasi-reporterskim „Szukając Jezusa” o syndromie Wielkiego Tygodnia – chodzi po Jerozolimie i rzuca pytanie: Are you Jesus? albo udaje socjologa i rozdaje ankieterom formularze, by zbierali odpowiedzi w projekcie „Marne szanse na awanse”. Artur Żmijewski podeptał granice przyzwoitości, skłaniając za pieniądze biednego starca, który przeżył Auschwitz, aby „odnowił” sobie zacierający się tatuaż – numer więźnia obozu koncentracyjnego. Podobnie Zbigniew Libera postąpił nieetycznie, rejestrując w pracy wideo „Obrzędy intymne” ostatnie chwile swojej głuchoniemej i niewidomej babci.

Cały tekst można przeczytać w „Przeglądzie” nr 6/2017, dostępnym również w wydaniu elektronicznym.

Kategorie Kultura

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy