Szwagrzyk, wielbiciel „Hubala”

Szwagrzyk, wielbiciel „Hubala”

Podejrzewanie o logiczne myślenie ludzi żyjących na koszt podatników, z coraz większych dotacji do osławionego IPN, jest w gruncie rzeczy nielogiczne. Świeżutki dowód to niezborność myśli Krzysztofa Szwagrzyka, wiceprezesa IPN. Prezes, apologeta „Ognia”, „Burego” i „Łupaszki”, boleje nad kiepskim poziomem filmów o „wyklętych”. I pyta, jak to jest możliwe, że w 1973 r. mógł powstać taki film jak „Hubal”. Oglądał go kilkanaście razy i ciągle chce do niego wracać. Szwagrzyk pyta, a my odpowiadamy. Powodów tego, że „Hubal” jest świetny, a filmy o „wyklętych” kompromitująco słabe, jest kilka. Po pierwsze – musi być prawdziwy bohater, taki jak „Hubal”, a nie mordercy kobiet i dzieci. Po drugie – potrzebny jest utalentowany reżyser, taki jak Poręba. Po trzecie – musi być mądrzejsza władza. Nie może się składać z tak wielu skretyniałych ideologów jak dziś.

Wydanie: 52/2019

Kategorie: Aktualne, Przebłyski

Komentarze

  1. Kazimierz Klimek
    Kazimierz Klimek 27 grudnia, 2019, 16:44

    pan Szwagrzyk robi blad porownujac obecne produkty do Hubala
    adekwatnym byloby porownywanie do takich epopei lansowanych przez tamta wladze jak Jarzebina Czerwona, Ogniomistrz Kalen czy Kierunek Berlin

    Odpowiedz na ten komentarz

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy