Ta upiorna konferencja

Ta upiorna konferencja

Wyszło gorzej, niż sądzili pesymiści. Polska na życzenie USA zorganizowała konferencję na temat Iranu. Konferencja miała być elementem szukania pokoju na Bliskim Wschodzie, tak ją reklamowała Warszawa, a stała się elementem przygotowań do wojny.

Polska liczyła, że konferencja, na której główne role zostały zarezerwowane dla USA i Izraela, będzie okazją, by pokazać światu, że wprawdzie Warszawa nie jest jeszcze w elitarnej grupie, ale blisko jej do tego. Tymczasem musieliśmy wysłuchiwać nieprzyjemnych słów od szefa dyplomacji USA i premiera Izraela. Potraktowano nas nie jak sojusznika, ale jak kiepskiego kelnera.

Zaczął szef Departamentu Stanu Mike Pompeo, który zwrócił się do „polskich kolegów”, by przyśpieszyli prace nad ustawą, która umożliwiałaby obywatelom amerykańskim uzyskanie odszkodowań od… Polski. Teoretycznie chodzi o osoby pochodzenia żydowskiego, które utraciły nieruchomości w dobie Holokaustu. Lub ich potomków. Ale w rzeczywistości chodzi o organizacje, które zajmują się odzyskiwaniem odszkodowań „w imieniu” ofiar. Tyle że dla siebie. Co jest szczególną formą wyrywania pieniędzy.

Pompeo mówił to, choć kwestia roszczeń majątkowych w stosunkach Polska-USA została rozstrzygnięta już w roku 1960, na mocy umowy indemnizacyjnej (podziękujmy Władysławowi Gomułce za tę zapobiegliwość i dalekowzroczność). W zamian za 40 mln dol. rząd USA przejął na siebie wszelkie roszczenia własnych obywateli oraz zobowiązał się, że nie będzie już ich wysuwał ani popierał.

Owszem, można mówić, że to było 58 lat temu, więc nikt w Waszyngtonie tej umowy nie pamięta (choć jest ważna). Ale oświadczenia Morawieckiego i Netanjahu dotyczące nieszczęsnej ustawy o IPN były całkiem niedawno. I całkiem niedawno pisowskie media trąbiły, jaki to sukces, i że Izrael nie będzie już obwiniał Polski za Holokaust. Tymczasem premier Netanjahu podczas rozmowy z dziennikarzami w muzeum Polin powiedział, że „Polacy pomagali Niemcom zabijać Żydów podczas Holokaustu”. „Polacy kolaborowali z nazistami i nie znam nikogo, kto zostałby pozwany za takie stwierdzenie”, miał mówić.

Było więc miło.

A co poza tym? Poza tym wiceprezydent Mike Pence powiedział, że Iran jest głównym zagrożeniem dla światowego pokoju i chce zgotować Izraelowi nowy Holokaust. Trzeba go zatem zatrzymać. Zwłaszcza że obywatele Iranu też cierpią z powodu reżimu. Dlatego jest jasny podział: albo jest się z USA, które wspierają Izrael, albo przeciw nim.

Wszedł więc w rolę osoby organizującej międzynarodową krucjatę przeciwko Iranowi. Co każdy zrozumiał, a niektórzy nawet napisali.

„To (jest) spotkanie z przedstawicielami czołowych krajów arabskich, które zasiadają wspólnie do rozmów z Izraelem, żeby przybliżyć nasz wspólny interes, czyli wojnę z Iranem”, napisał na twitterowym profilu Beniamin Netanjahu. Po czym szybko „wojnę” wykreślił, ale słowa poszły w świat.

Atmosfera zaczyna przypominać tę sprzed inwazji na Irak. Tej drugiej inwazji. Wszystko jest podobne, różnica tylko taka, że Europa Zachodnia patrzy na to inaczej.

Wydanie: 8/2019

Kategorie: Aktualne, Kronika Dobrej Zmiany

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy