Tag "Antoni Macierewicz"

Powrót na stronę główną
Kraj

Wojsko po Macierewiczu

PiS dokonało rzezi wśród dowódców, polikwidowało programy zbrojeniowe poprzedników, nie dając nic w zamian „Trzy lata temu ówczesny minister obrony Antoni Macierewicz mówił, że armia jest w fatalnym stanie. Przez następne miesiące słyszałem wiele deklaracji o tym, co będzie lepszego, nowego. I co się zmieniło w ciągu tych trzech lat? Nic nie zostało zrealizowane – mówił gen. Mirosław Różański, były dowódca generalny Rodzajów Sił Zbrojnych, w TVN 24. – Jeżeli przez te trzy lata

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Wywiady

Potrzebujemy niezależnych ośrodków badawczych

W wojsku planuje się kilkadziesiąt lat naprzód. A u nas przychodzi minister i mówi, że jeden program wygasza, drugi uruchamia, a reszta jest tajna Prof. Bogusław Smólski Panie generale, gdyby nastąpił rosyjski atak, ile polska armia by wytrzymała? – Nie potrafię na to pytanie odpowiedzieć. Słyszałem, że 15 minut. – Nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie i myślę, że ci, którzy mówią, że znają na nie odpowiedź, też improwizują. Musimy zatem przyjąć założenie, że bezpieczeństwo Polsce może zapewnić tylko udział w sojuszu. – To podstawa. Skuteczność

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Aktualne Przebłyski

Duda połykający pigułki

Antoni pamięta. Antoni nigdy nie wybacza. Prezydent Duda może więc liczyć na dożywotnie pałowanie. Do gryzienia wrogów Antoni ma wyspecjalizowaną machinę, „Gazetę Polską”. Wpompował w nią przez nadzorowane spółki tyle kasy, że może liczyć na trochę radości. I ją ma. Choćby z tekstu Witolda Gadowskiego, w którym najciekawsze jest takie proroctwo: „Duda nie zdoła się uniezależnić od swojego obozu politycznego i będzie musiał przełknąć jeszcze niejedną gorzką pigułkę, którą mu ten obóz zafunduje”. Oj, będzie bolało. Choć i tak spłynie

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Roman Kurkiewicz

Polska jako defilada

Ma być głośno, ma być hucznie, groźnie, dumnie, z przytupem, z przychrzęstem, łomotem, tupotem. Na kołach, skrzydłach, gąsienicach i na czym tam jeszcze się da. Taka defilada. Potężna, imponująca, majestatyczna. Taka, jaką bizantyjscy satrapowie lubią najbardziej. W Święto Wojska Polskiego. Będziemy świadkami narodowego prężenia chuderlawych muskułów i organizowania igrzysk dla ludu w miejsce uczciwego rozliczenia chociażby samoniszczycielskiej działalności byłego ministra „obrony” Antoniego Macierewicza, nad którą to działalnością trwa grobowa cisza. Nad historią jego

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Aktualne Przebłyski

Wielki Morawiecki i malutkie Chiny

Znany z milionów na koncie i bojowych, choć kłamliwych występów premier Morawiecki do listy państw, do których ma jakieś anse, dopisał Chiny. A co? Jak szaleć, to po całości. Dołączył do Macierewicza, który wywrócił szanse na nasze zyski z Jedwabnego Szlaku. Wywrócił, bo podlizując się Amerykanom, zablokował rozbudowę terminalu cargo w Łodzi. Antoni blokuje i co mu zrobicie? Podobnie Morawiecki. Nie pojechał do Sofii na szczyt 16+1 (czyli państwa Europy Środkowo-Wschodniej plus Chiny). Wysłał Gowina. Mądrzejsi od Morawieckiego premierzy z Orbánem na czele pojechali. A Chiny?

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Aktualne Przebłyski

Układ w układzie

W ramach pieszczotliwej młócki między „Gazetą Polską” Sakiewicza a „Sieciami” braci Karnowskich o Macierewicza dostaliśmy jednak w pakiecie trochę personaliów. Lisiewicz z „Gazety Polskiej” przypomniał, że autorami napaści na Polską Grupę Zbrojeniową podlegającą MON za czasów Macierewicza byli Marcin Wikło (dawniej TVN 24) i Marek Pyza (dawniej TOK FM). Z rozpędu dorzucił jeszcze Michała Karnowskiego i Piotra Zarembę, którzy zrobili w „Dzienniku” wywiad z Jerzym Urbanem. Naczelnemu „Nie” można współczuć. Ale kto mógł wtedy przewidzieć,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Aktualne Przebłyski

Huzia na prezydencika

Miała być biało-czerwona drużyna na trzy kadencje, a jest pisowskie zoo. I wyścig, kto komu mocniej dokopie i kto kogo celniej opluje. „Prezydencik, prezydencik kieszonkowy, Dudaczewski” – tak Piotr Lisiewicz z „Gazety Polskiej” opisuje prezydenta Dudę. Ma też dla Dudy przestrogę, że „polscy patrioci bardzo nie lubią zdrajców. I że na ZAWSZE prezydent zniechęcił do siebie obóz niepodległościowy”. Cokolwiek by to znaczyło. Ciut bardziej finezyjny jest szef Lisiewicza, który zajął się prezesem Kaczyńskim. Tomasz Sakiewicz zajął się

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Aktualne Kronika Dobrej Zmiany

Czyje jest teraz MSZ?

Dzwony biją w PiS, bo z jednej strony z MSZ wyleciał wiceminister Jan Dziedziczak (o czym pisaliśmy tydzień temu), a z drugiej oficjalnym doradcą prezydenta RP został Bogusław Winid. Dla twardych pisowców Dziedziczak był jakimś punktem oparcia, uważali go za głównego kadrowego w MSZ (jego, a nie Waszczykowskiego), przedstawiciela tej grupy, która domagała się przeprowadzenia szybszych zmian personalnych. Waszczykowski te zapędy hamował, tłumaczył, że na 100 ambasadorów i tak odwołał już 65. I że nie mógł odwołać wszystkich przed szczytem NATO, bo wróciliby do Warszawy i w mediach

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Aktualne Przebłyski

Wnusio namiestnik

Jak teraz żyć? Co robić bez naczelnego wnusia PiS, który na każdej miesięcznicy smoleńskiej wychylał się zza pleców prezesa K.? Smutno będzie bez Piotra Walentynowicza, który regularnie ujadał na zbrodniarzy i pachołków z sowieckiego nadania. Na tym ujadaniu zbudował sobie markę. Trafił do rady miejskiej w Gdańsku, na posiedzenia komisji Macierewicza i do Radwaru, spółki z Polskiej Grupy Zbrojeniowej. Wnusio ujadacz ma powody do ujadania. Nie dostał dodatkowej kasy za swoje cierpienia po śmierci babci Anny. A chciał tylko 2 mln zł. Może

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Tomasz Jastrun

Skrzydła i wolność

Z zapartym tchem oglądałem spektakl telewizyjny z udziałem komisji Macierewicza. Coś chorego, a zarazem podłego było w tym widowisku, aż zapierało dech w piersi. I zdumienie – jest wiek XXI, a to się dzieje naprawdę. Ta zbieranina „ekspertów” gotowa byłaby udowodnić każdą bzdurę. Telewizja reżimowa nie transmitowała tego spektaklu. Prezes wydał polecenie, by marginalizować komisję. Szaleniec zaczyna być problemem dla PiS. Pesymista powie: nie jest jeszcze tak źle, gdyby było gorzej, wzięliby na tortury całą komisję

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.