Skrzydła i wolność

Skrzydła i wolność

Z zapartym tchem oglądałem spektakl telewizyjny z udziałem komisji Macierewicza. Coś chorego, a zarazem podłego było w tym widowisku, aż zapierało dech w piersi. I zdumienie – jest wiek XXI, a to się dzieje naprawdę. Ta zbieranina „ekspertów” gotowa byłaby udowodnić każdą bzdurę. Telewizja reżimowa nie transmitowała tego spektaklu. Prezes wydał polecenie, by marginalizować komisję. Szaleniec zaczyna być problemem dla PiS. Pesymista powie: nie jest jeszcze tak źle, gdyby było gorzej, wzięliby na tortury całą komisję Millera i zmusili do zeznań, że ukryto zamach na polecenie Tuska. Nie jest możliwe, że polski pilot zabił polskiego prezydenta – Macierewicz coś takiego powiedział. W domyśle: gdyby to była prawda, to tym gorzej dla prawdy i dla dobra narodu trzeba tę prawdę głęboko zakopać i stworzyć fikcję. Macierewicz, trudno powiedzieć, na ile świadomie, a na ile odruchowo, odtwarza ukształtowaną w XIX w. figurę – Polska jako ofiara, Polska Chrystusem narodów. Milionom ludzi namącono w głowie, ale w tych głowach już przedtem była sieczka.

W cieniu konfliktu politycznego ledwie widać inne dramaty. Od znajomych lekarzy, jest wśród nich ordynator, dowiaduję się, jak dramatyczna jest sytuacja w służbie zdrowia. Brakuje lekarzy. Uciekają z Polski. „Czujemy się niemal jak na wojnie”, mówią. Kiepsko też w edukacji, to nie tylko kwestia likwidacji gimnazjów i wielka improwizacja. Problemem jest selekcja negatywna wśród nauczycieli. Winne są niskie pensje. Moja znajoma, która uczy polskiego w niewielkiej miejscowości, ma dosyć. Pisze mi o tym z pasją i groteskowo: „Nauczycielki są rozczochrane, rozdeptane, przemądrzałe, mają nieefektownie brzmiące zdarte głosy i pianę na gębie. I nawet u fryzjera pieprzą o lekcjach. Nie da się rozwijać intelektu, siedząc cały czas w testach, sprawdzianach, frekwencji, udoskonalaniu narzędzi pomiaru, ewaluacji, kontaktach z rodzicami, którzy są roszczeniowi”. Likwidacja gimnazjów i rozpaczliwy poziom szkół publicznych powodują, że każdy, kogo stać, przenosi dzieci do szkół prywatnych, które się mnożą. Co pogłębia nierówności społeczne. Po kryjomu następuje wymiana lektur szkolnych na bardziej narodowe. Jak ktoś powiedział, ma to być instrukcja obsługi jednej prawdy. Zamiana różnorodności na jednorodność. Irek Grin, który bada zmiany w programie, mówi: „Nowy kanon lektur jest ukłonem w stronę czystości krwi, czystości religii i jednego kodeksu moralnego, który zawsze obowiązywał Polaków”. Co za nuda, jaka zatęchłość.

Nawiedzenie sali BHP w Stoczni Gdańskiej przez polskich faszystów nie zrobiło na mnie wrażenia. Aż sam się dziwię. Byłem na tej sali, gdy dział się cud narodzin Solidarności. To najniezwyklejsze doświadczenie mojego życia. Co najlepsze w polskiej historii, było tam w esencji – ile szlachetności, pięknych intencji. Ale teraz już wszystko martwe. Wydawało się, że to stan wojenny poderżnął gardło Solidarności, ale zrobiło to ostatecznie PiS. I nowa Solidarność, która jest karykaturą tamtej.

PiS zaczyna się bać i od razu są represje wobec opozycji. Aresztowany został pierwszy poseł PO. Oto początek kampanii wyborczej PiS. „Wstali przelękli, więc srożsi zbrodniarze” (Adam Mickiewicz, „Mędrcy”). Tyle lat minęło, niemal pół wieku, a ja tak dobrze pamiętam, jak ojciec cytował mi te słowa, był grudzień roku 1970. Pamiętam ton jego głosu i gdzie stał w naszym mieszkaniu, gdy recytował ten wers. Kaczyński czuje, że jego partii opadają skrzydła. Dla nich napędem jest konflikt, złość i nienawiść. Ostatnie bastiony wolności, jakimi są niezależne media i wolne wybory, też będą celem zamachu. Z jednej strony więc represje, z drugiej ciastka i tort, czyli słodkie obiecanki, matka plus, wszystko plus. Budżet może to wytrzyma, a może nie. To wszystko perfidnie sprytne i w gęstym sosie narodowym.

W Teatrze Kamienica spotkanie z młodzieżą z liceum, pierwsza klasa. Temat: wolność. Jestem na scenie i czuję się zupełnie nieprzygotowany. Im dłużej żyję, tym mniej wiem, co to jest wolność. Zadają mi pytania. Mówię o paradoksach wolności, najłatwiej mi mnożyć wątpliwości. Oczywiście nawiązuję do obecnej sytuacji w Polsce. W puencie trawestuję słowa Norwida: „Niewolnicy wszędzie i zawsze niewolnikami będą – daj im skrzydła u ramion, a zamiatać pójdą ulice skrzydłami”. Czy okaże się, że Polacy nie potrafili skorzystać ze skrzydeł, które dostali?

Wydanie: 17-18/2018

Kategorie: Felietony, Ludwik Stomma

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy