Tag "Bronisław Łagowski"
Zarozumialstwo
Megalomanii narodowej w żadnym wypadku nie należy pochwalać, ale dlaczego nie miałby być megalomański naród, którego państwo jest silniejsze od innych państw na świecie czy w Europie. Megalomania narodu mającego środki niezbędne do przeprowadzenia swojej woli w stosunkach międzynarodowych broni się przed niechęcią innych swoją naturalnością. Naród bez takich środków, a mimo to naśladujący zarozumiałość mocarstw naraża się na jawne lub ciche drwiny. Polscy politycy ośmieszają nas za granicą. Narażają też Polskę na porażki, które zawsze przychodzą w następstwie
Co o tym myśleć?
Pół wieku temu Czesław Miłosz pisał w „Rodzinnej Europie”: „Powstanie warszawskie było przedsięwzięciem karygodnie lekkomyślnym (…), jakkolwiek dwieście tysięcy trupów zawsze waży na szali i nie da się odgadnąć, jak legenda, przekształcając się, działa w ciągu następnych dziesięcioleci i stuleci”. Przeżywamy jedno z tych przekształceń nie do odgadnięcia jeszcze kilka lat temu. Dziś jest niewyobrażalne w Polsce, aby jakieś zgromadzenie mogło oznajmić, że ono nie ma nic do zawdzięczenia powstaniu warszawskiemu i że ta tradycja nie jest jego.
Względność
Intencją autora książki „Powstanie ’44” było powiedzenie Anglikom, że nie są bez winy, jeśli chodzi o klęskę powstania warszawskiego. Podoba nam się ta intencja. Profesor Norman Davies stawia tezę, że powstanie mogło się skończyć sukcesem, gdyby Wielka Brytania i Stany Zjednoczone przyszły Armii Krajowej z pomocą i nakłoniły do tego także Stalina. Książka jest przyjmowana w Polsce z wielkim entuzjazmem i wcale się temu nie dziwię. Cofa ona naszą świadomość do okresu sprzed 1 sierpnia 1944 roku.
Drugi koniec wojny światowej
Aby zaspokoić roszczenia różnych grup do odszkodowań za skutki drugiej wojny światowej, takie jak zmiana granic i ustrojów, państwo polskie musiałoby wydać 150 miliardów zł. Porównajmy tę sumę z kwotami, o jakie partie toczą zażarte spory w Sejmie między sobą i z rządem. Gdy dotychczas zgłoszone roszczenia okażą się choćby częściowo skuteczne, pojawią się nowe. Ponieważ państwo samo dóbr nie tworzy, musiałoby ono 150 miliardów zł (liczba bardzo zaniżona) odebrać obywatelom
W co brniemy?
Dziennik Życie oskarżył Jana Olszewskiego, byłego premiera, o to, że za łapówkę pomógł ułaskawić bandytę z mafii pruszkowskiej. Gazeta redagowana przez dziennikarzy utożsamiających się z obozem solidarnościowym, którego Jan Olszewski jest jednym z czołowych przedstawicieli, oparła się na zeznaniach gangstera o przydomku Masa. Ten Masa, chcąc uniknąć odpowiedzialności karnej za swoje przestępstwa, zgodził się zostać świadkiem koronnym. Dziennikarze Życia stanęli przed wyborem, komu wierzyć: skruszonemu bandycie z mafii pruszkowskiej czy zasłużonemu, historycznemu działaczowi opozycji demokratycznej
Lewica – słowa i rzeczy
Na lewicy mają kłopot: co dziś znaczy lewicowość? Politykom łatwiej, bo mogą uchwalić odpowiedź większością głosów po zasięgnięciu rady w instytutach badania opinii publicznej. Profesorowie natomiast chcieliby się dopracować jasnej definicji. Trudne to zadanie nawet dla profesora Jerzego Wiatra, który politologię i socjologię ma w małym palcu. Kłopoty te podzielam o tyle, o ile czuję się związany z lewicą, a czuję się, bo SLD, niezależnie od zmistyfikowanej świadomości jej przywódców i dużej części aktywistów była partią realnie konserwatywną.
Same rozczarowania
Lewica miała nadzieję, że główna linia podziału w polskiej polityce będzie przebiegać między partiami proeuropejskimi i antyeuropejską prawicą. Wrogości pochodzące z końcówki PRL miałyby dzięki temu osłabnąć. Upragnione przegrupowanie jednak nie nastąpiło. Podziały na tle stosunku do Unii Europejskiej istnieją, ale mają znaczenie drugorzędne. Nie doszło do zbliżenia między Unią Wolności a SLD. „Gazeta Wyborcza”, której liderzy Sojuszu powierzyli zaspokajanie swoich potrzeb ideowych, zadała ich partii cios, po którym SLD chyba się już nie pozbiera.
Apologia spóźniona lub przedwczesna
Sprawę pułkownika Kuklińskiego najtrafniej ujął Lech Wałęsa (miał dobrych doradców): szpiegując na rzecz Amerykanów, Kukliński dał dowód odwagi w słusznej sprawie, ale teraz nie chcemy mieć szpiegów w polskim wojsku, nie będziemy więc stawiać go na piedestale. Na takie klarowne postawienie sprawy nie zdobył się, o ile wiem, żaden z polityków lewicy. W sytuacjach ostrych sporów dają się oni przeważnie zahipnotyzować prawicy i mówić oraz robić to, co ona im każe. Przyznam, że do ostatniej chwili obawiałem się, że jakiś minister
Władza kultury
Czy przewaga kultury katolickiej nad laicką w Polsce może nie dać w efekcie przewagi partii katolicko-narodowej nad innymi partiami? Do tej pory tak się nie stało i można się było temu dziwić. Godny uwagi sukces Ligi Polskich Rodzin w wyborach europejskich skłania do rozważenia tego tematu. W czystej demokracji ten zwycięża, kto lepiej umie mówić. Lepiej, nie z punktu widzenia miłośników polszczyzny czy reguł krasomówstwa, lecz pod względem komunikatywności, zdolności trafienia do przekonania masom. Język, jakim posługują się politycy
„Kraj nasz i wasz”
Trzeba naszym politykom powiedzieć coś uspokajającego, żeby ze strachu przed Lepperem nie narobili wielkich głupstw, szkodliwych dla nich i dla nas. Nie bójcie się Leppera, on wam nie wydrze ani premierostwa, ani prezydentury, przynajmniej po najbliższych wyborach, bo co do dalszej przyszłości, to wszystko w rękach Boga, więc módlcie się na wszelki wypadek. Po rozmowie przy kawie z mało może reprezentatywną, bo czteroosobową próbką, dochodzę do wniosku, że jeśli partię Leppera w wyborach do Sejmu poprze 20 procent wyborców, będzie to dla niej







