Tag "Bronisław Łagowski"
Bazomania
Od kilkunastu lat widzę, że najważniejszym celem polskiej dyplomacji jest wprowadzenie amerykańskich baz wojskowych, przynajmniej jednej solidnej i stałej bazy. Rodzaj broni jest sprawą drugorzędną, chodzi o to, żeby tu byli realni, żywi żołnierze amerykańscy. Nie wyjaśnia się narodowi, dlaczego ustanowienie tych baz jest takie ważne, skoro znikąd nie grozi nam niebezpieczeństwo. Przez te kilkanaście czy 25 lat nic nam nie groziło, ale teraz, gdy Rosjanie przyłączyli Krym, żadne wyjaśnienie nie jest potrzebne, wszystko bowiem
O co chodzi nowoczesnym?
Mój młody przyjaciel był obecny na kongresie założycielskim partii Ryszarda Petru; ponadspodziewanie liczni uczestnicy podobali mu się pod względem fizycznym, mentalnym i ubraniowym, a ich entuzjazm dla nowej partii udzielił mu się w wysokim stopniu. Partia ma być liberalna, a jej program skupiony głównie na gospodarce, jak już powszechnie wiadomo. W heroicznym okresie liberalizmu, jakieś półtora wieku temu, nazwy liberał i ekonomista znaczyły mniej więcej to samo. W moim umyśle łączą się one nadal, bo za najważniejszą
Dziś wypożyczam to miejsce
Dziś swoje miejsce w PRZEGLĄDZIE ustępuję cytatom z artykułu prof. Stanisława Bielenia, jednego z najwybitniejszych i najbardziej niezależnych politologów w Polsce. Pisze on (w artykule „Wokół Ukrainy”, „Polityka Polska” nr 1, maj 2015): „Doświadczenia z konfliktem ukraińskim pokazują, że w analizach stosunków międzynarodowych trudno znaleźć takie narzędzia, które zapobiegłyby ideologizacji bądź zaangażowaniu w bieżącą politykę. Nauka z małymi wyjątkami stała się znów zakładnikiem odgórnego instruktażu i dogmatyzacji w imię pryncypiów ideologicznych, a nie w imię wierności faktom i zasadzie rzetelności.
Czy SLD się wyprostuje
Szanse rywali w wyborach prezydenckich stopniowo się wyrównywały i dla obu w końcu liczył się głos każdego niemal dziennikarza, sportowca czy celebryty. Bronisław Komorowski zaczął szukać wyborców nawet tam, gdzie ich nie miało prawa być, bo wśród fanów pana śpiewaka rockowego. Zwolennicy SLD nie mieli w tych wyborach swojego kandydata, a ponieważ odwzajemniają partii Kaczyńskiego wrogie uczucia, byli prawdopodobnymi wyborcami Komorowskiego. Dziwi więc, że w mediach prokomorowskich pojawiła się fala propagandy
Błąd i słabość
Ja głosowałem na Bronisława Komorowskiego, a Bronisław Komorowski zagłosował na Kukiza. Następnego ranka jeszcze spałem, a Komorowski już zdążył ogłosić projekt referendum w sprawie jednomandatowych okręgów wyborczych, jedynego zrozumiałego punktu w programie śpiewaka rockowego. Wszyscy głoszą, że Kukiz jest wielkim patriotą, i nie wątpię, że pod tym względem znajduje się na poziomie prezydenta. Pod innymi względami jest raczej człowiekiem prostaczym i bez wrodzonej zdolności wysławiania się, jaką miał w wybitnym stopniu nieboszczyk Andrzej Lepper. Ten brak rekompensuje
Mniejsze zło
Gdy ten artykuł ukaże się w PRZEGLĄDZIE, Bronisław Komorowski zostanie już wybrany na prezydenta lub jako faworyt przejdzie do drugiej tury. Chociaż nie uważam go za polityka, któremu bez niepokoju można powierzyć najwyższy urząd w państwie, to jednak głosowałem na niego i w razie potrzeby będę głosował jeszcze raz jako na mniejsze zło. Komorowski ma do tego stopnia spaczone pojęcie narodu, że z jego punktu widzenia w latach powojennych pełnowartościowym narodem byli tylko „żołnierze wyklęci”, a reszta to kolaboranci, oportuniści, tchórze, niemający ojczyzny
Polonobanderyzm
Wybitni cudzoziemcy, którzy mieli do czynienia z Polską, pozostawili opinie, że Polacy w polityce nie mają poczucia rzeczywistości. Tego zdania był premier sojuszniczej Anglii Churchill, także nasz wróg Bismarck oraz propolski Talleyrand, minister Napoleona, i była to opinia w kręgach dyplomatycznych Wschodu i Zachodu powszechna. Książę Potiomkin, który chciał być królem Polski, co gdyby się stało, nie byłoby rozbiorów, skarżył się, że z Polakami w żaden sposób nie można dojść do ładu. Talleyrand, jak wiadomo, za popieranie lub hamowanie jakiejś sprawy
Uwagi na marginesie
Kresy Wschodnie nie przestają działać mi na wyobraźnię, chociaż to, co wiem o historii tamtych ziem, nostalgii nie powinno wywoływać. A jednak wywołuje. „Pomocnik Historyczny »Polityki«” zatytułowany „Kresy Rzeczypospolitej. Wielki mit Polaków” od razu mnie rozmarzył. Otwieram i co widzę? Pierwszy artykuł o Katyniu, następny tekst o Katyniu, trzeci materiał o Katyniu. Zachciało mi się płakać i rzygać. A jeszcze podtytuł ciekawy: „Od Kazimierza Wielkiego do mordu katyńskiego”. • Słucham chętnie architektów, utwierdzają mnie w przekonaniu, że polskie
Gruba niewdzięczność
Sojusze są zmienne, stały może być interes narodowy. Sojusze z okresu wojny nie zawsze dają się utrzymać po wojnie, a niektóre narody znane są z tego, że kończą wojnę w innej koalicji, niż zaczynały. Generał de Gaulle mówił tak o Włoszech. Piłsudski zaczynał jako sojusznik (lub agent, jak kto chce) Austrii, ale zdążył na czas zdradzić państwa niemieckie i przystąpić do zwycięzców. Księciu Józefowi Poniatowskiemu zarzuca się, że ze szkodą dla Polski do końca pozostał wierny przegrywającemu Napoleonowi. Sojusz
Pełzanie do wojny
Może Niemcy i inne narody Europy Zachodniej mają powody myśleć, że obecny konflikt z Rosją, objawiający się w wojnie gospodarczej i dozbrajaniu Ukrainy, dokonywanym i wiarygodnie obiecywanym, jest skutkiem zajęcia Krymu i popierania przez Moskwę buntu separatystów w Donbasie. Polacy tak myśleć nie mają prawa, bo obóz rządzący Polską prowadził wojnę propagandową z Rosją od początku swojego panowania, nasilając ją po wycofaniu się wojsk radzieckich. Katyń to był sztandar i godło tej wojny psychologicznej. Samomianujące się autorytety mające pełnię







