Tag "Chorwacja"

Powrót na stronę główną
Historia

Mordercy w sutannach

Księża w szeregach ustaszy

Dla wielu historyków postawa papieża w sprawie ustaszy podlega swoiście jednoznacznej ocenie: „Pius XII wiedział o zbrodniach ustaszy, ale nie chciał potępiać katolickiego sojusznika w walce z komunizmem i prawosławiem”. „Milczenie papieża wobec Jasenovaca nie może być usprawiedliwione dyplomacją – to był moralny upadek”.

Ustasze mieli w swoich szeregach wielu księży. Zwłaszcza franciszkanów i jezuitów. Jednym z nich był Dionizije Juričev, franciszkanin i działacz ruchu ustaszy podczas II wojny światowej. W Sienie we Włoszech w czasie studiów poznał Ante Pavelicia, lidera ustaszy, z którym nawiązał bliską współpracę. Po powrocie do Zagrzebia został jego osobistym kapelanem. W 1941 r. objął kierownictwo Wydziału Religijnego Dyrekcji ds. Odnowy Państwowej w Niepodległym Państwie Chorwackim. Juričev twierdził m.in., że w Chorwacji mogą żyć tylko Chorwaci, a dla tych, którzy nie chcą się nawrócić, nie ma miejsca. Uważał, że zabijanie nawet dzieci nie jest grzechem, jeśli stanowią przeszkodę dla ustaszy.

Z kolei Ivo Guberina był chorwackim duchownym katolickim, zaangażowanym w działalność ruchu ustaszy podczas II wojny światowej. Był szefem ruchu Katolików Chorwackich. Pełnił funkcję osobistego ochroniarza Ante Pavelicia.

Kościoły i cerkwie były miejscem okrutnych kaźni. Jednym z przykładów brutalnej rozprawy z Serbami są wydarzenia w miejscowości Glina. Dwukrotnie dokonano tu masakry. 11 maja 1941 r. ustasze zgromadzili mężczyzn powyżej 16. roku życia w cerkwi prawosławnej, gdzie miał się dokonać obrzęd konwersji na katolicyzm. Kiedy jednak zamknięto drzwi, ustasze przystąpili do zabijania zgromadzonych przy użyciu noży i pałek. Szacuje się, że zginęło od 260 do 417 osób. Jedynym ocalałym był Ljuban Jednak. Zdołał uciec z masowego grobu, do którego wrzucono ciała ofiar.

Kolejna zagłada miała miejsce między 30 lipca a 4 sierpnia 1941 r. Tym razem, jak podają niektóre źródła, mogło zginąć nawet 2 tys. osób.

W 1969 r. na miejscu zniszczonej cerkwi wzniesiono pomnik oraz utworzono muzeum upamiętniające ofiary tych wydarzeń. Jednak Chorwaci w latach 90. XX w. pomnik usunęli.

„Bóg, który kieruje losami narodów i kontroluje serca królów, dał nam Ante Pavelicia i skłonił przywódcę przyjaznego i sprzymierzonego ludu, Adolfa Hitlera, do użycia swoich zwycięskich wojsk do rozpędzenia naszych ciemiężycieli. (…) Chwała niech będzie Bogu, nasza wdzięczność dla Adolfa Hitlera i lojalność wobec naszego Poglavnika, Ante Pavelicia”, pisał w tamtych dniach kard. Alojzije Stepinac w swoim pamiętniku.

Świadectwo Ljubana Jednaka, jedynego ocalałego z masakry dokonanej przez ustaszy w Glinie w 1941 r., stało się kluczowym dowodem w powojennych procesach przeciwko zbrodniarzom wojennym. Ljuban wspomina atmosferę strachu, kiedy 26 lipca 1941 r. do wsi Selište wtargnęli uzbrojeni ustasze. Pojmali go kolejnego dnia. Został internowany wraz z innymi mężczyznami. Ograbiono go, tak jak innych, z wszelkich cennych przedmiotów. Ljuban wspomina, że napastnicy kłócili się o łupy. Chodziło o 3 tys. dinarów znalezionych przy jednym z Serbów. O te pieniądze ustasze pobili się między sobą.

Głodnych i spragnionych mężczyzn stłoczonych w wagonach kolejowych 29 lipca 1941 r. dowieziono do stacji w Glinie. „Poprowadzono nas czwórkami pod

Fragmenty książki Artura Nowaka i Arkadiusza Stempina Imperium grzechu. Kronika zbrodni Kościoła, Prószyński i S-ka, Warszawa 2025

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Andrzej Romanowski Felietony

Pocztówka z Ninu

Z Zadaru do Ninu jedzie się 20 minut. Tuż przed celem, na pagórku po lewej stronie, miga zza szyb charakterystyczna sylwetka kościoła św. Mikołaja (crkva sv. Nikole). Stary polski przewodnik, który trzymam w ręce, informuje, że kościół ten pochodzi z IX w., w rzeczywistości jednak zbudowano go dopiero na przełomie XI i XII stulecia. Ale perła Ninu – kościół św. Krzyża (crkva sv. Križa) rzeczywiście powstał w połowie, może drugiej połowie, IX w. Jego rozmiary są mniejsze niż kościółka św. Wojciecha na krakowskim Rynku. W środku jest pusty, od dawna już nie służy celom liturgicznym. Na jego białych ścianach tylko gdzieniegdzie można dostrzec ślady po freskach. Oto najmniejsza katedra świata.

Ale dla zachodnich Słowian jest to katedra najczcigodniejsza. Bo w Ninie wszystko się zaczęło. Najpierw, z początkiem VII w., na starożytne miasto Aenona runęły hordy Słowian. Przybyły one z tzw. Białej Chrobacji (Białej Chorwacji), którą lokowano niegdyś w dzisiejszych Czechach i Małopolsce, choć raczej były to same Czechy. Ta słowiańska ekspansja przyniosła środkowej Europie regres. Zanikło koło garncarskie, zapomniano o metalurgii, ceramika stała się uboga i prymitywna, naczynia produkowano głównie z drewna, osady były nieobronne, a chaty półziemiankowe. Takich dzikusów Europa czasu wędrówki ludów dotąd nie widziała. Słowianie, wraz z bardziej od nich cywilizowanymi Awarami, wlewali się na ziemie nad Adriatykiem i dopiero tu ich oślepił blask tysiącletniej kultury. W Ninie ujrzeli rzymską świątynię, największą w Dalmacji, liczącą już ponad 500 lat, bo pochodzącą z I w. Zburzyli ją, bo tylko to umieli. Dziś ze świątyni pozostało rumowisko głazów i stercząca ku niebu jedna samotna kolumna.

a.romanowski@tygodnikprzeglad.pl

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Obserwacje

Perły w adriatyckiej koronie

W Chorwacji czy Czarnogórze możemy liczyć na prawdziwe lato, jednak bez męczących upałów, jak w Turcji czy na Cyprze   Starsi czytelnicy pamiętają zapewne wyjazdy nad Adriatyk, do Jugosławii. Należało mieć w paszporcie specjalne rozszerzenie. A także dolary czy niemieckie marki, które gwarantowały wymianę na ówczesne dinary. Sporą przeszkodą były tamtejsze ceny paliw, a nawet płatnych odcinków autostradowych. Kolejną barierą były ceny w hotelach. Stąd wielu naszych rodaków decydowało się na biwakowanie na dziko. Czasy te minęły bezpowrotnie.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Aktualne Kronika Dobrej Zmiany

Andrzej i Dagmara

Dagmara Luković, konsul w Chorwacji, awansowała do roli bohaterki MSZ. A to za sprawą konferencji prasowej poświęconej wypadkowi polskiego autokaru z pielgrzymami jadącymi do Medziugoria. Podczas konferencji pani konsul uśmiechała się na lewo i prawo, mimo że sytuacja wymagała od niej powagi. Dziwnie też odpowiadała. Gdy dziennikarze zapytali ją o szczegóły identyfikacji ofiar, odparła: „Osób, które nie żyły, które były nieprzytomne, nie mogliśmy zapytać, jak się nazywają”. A gdy zapytano ją o możliwość przewiezienia ciał tragicznie zmarłych do Polski, stwierdziła: „Mamy

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Wojsko

Potencjał zdalnego odstraszania

Waszyngton mówi „nie” amerykańskiej dywizji w Polsce Polacy od dawna popierają obecność amerykańskich oddziałów w Polsce. Trend ten umocnił się po ataku Rosji na Ukrainę. Z najnowszego sondażu IBRiS dla „Rzeczpospolitej” wynika, że aż 87,6% badanych dobrze ocenia decyzję Joego Bidena o ulokowaniu w Polsce dowództwa korpusu armii amerykańskiej, który zabezpiecza wschodnią flankę NATO. Przeciwnego zdania jest 6,9% respondentów, pozostali nie mają sprecyzowanej opinii. Dla porządku dodajmy, że obecnie na terytorium Rzeczypospolitej stacjonuje 10

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Świat

Kto i dlaczego lata na naszym niebie?

Katastrofa bezzałogowej maszyny w Zagrzebiu i tajemniczy lot przez pół Europy Dochodziła właśnie północ z 10 na 11 marca br. Większość mieszkańców osiedla Jarun w Zagrzebiu, stolicy Chorwacji, szła już spać. Niektórzy śledzili jeszcze serwisy informacyjne i wieści z ukraińskiego frontu. Nagle nocną ciszę przerwał huk eksplozji. Początkowo podejrzewano wybuch gazu, który doprowadził do pożaru. Co bardziej wrażliwi mieszkańcy zaczęli łączyć huk eksplozji z wojną w Ukrainie. Rano ich oczom ukazała się spora dziura

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Świat

Wpływowe Afganki działają z Grecji

Od przejęcia władzy przez talibów Ateny stały się drugim domem dla afgańskich polityczek, dziennikarek i aktywistek Shagufa Noorzai pochodzi z rozdartej wojną konserwatywnej prowincji Helmand w południowym Afganistanie. Kiedy została wybrana na posłankę w 2018 r., miała 24 lata, co czyni ją najmłodszym posłem w historii tego kraju. Była znana z zaangażowania w prawa dziewcząt i kobiet. „Posłowie z mojej prowincji nie zwracali zbytniej uwagi na sprawy kobiet i młodzieży – wyjaśnia. – Byli częścią mafijnego systemu politycznego i nie uświadamiali

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Turysto, wróć!

Polacy nie czekają w tym roku na oferty last minute Wojna w Ukrainie i sytuacja epidemiczna na świecie nie odstraszyły klientów biur podróży, nie zmieniły się też preferencje wyjeżdżających – Polacy najchętniej wyjadą na wakacje do Turcji, Grecji i Egiptu. Ojczyzna jako urlopowy wybór jest poza pierwszą dziesiątką. Kraje żyjące z turystyki prześcigają się w znoszeniu obostrzeń. Jak podaje Radosław Damasiewicz, prezes Travelplanet.pl, niezaszczepieni mogą pojechać bez testów na covid do Grecji, Czarnogóry, Chorwacji, Bułgarii, Rumunii

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Świat

Europejska turystyka liczy na Polskę

Jak, gdzie, dlaczego? Letnie wojaże w czasach wojny Bez certyfikatu Kraje, które tego lata nie wymagają przedstawienia certyfikatu szczepienia przeciw covidowi: Albania, Austria, Bułgaria, Chorwacja, Czarnogóra, Czechy, Dania, Grecja, Holandia, Irlandia, Islandia, Norwegia, Rumunia, Serbia, Słowacja, Słowenia, Szwajcaria, Szwecja, Węgry, Wielka Brytania, Włochy (od 1 czerwca możliwy wjazd także dla osób niezaszczepionych). W niektórych krajach (np. Albanii i Portugalii) wymagane jest wypełnienie internetowego druku wjazdowego/formularza lokacyjnego. W praktyce

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Opinie

Dramat węgierski

Gdy Viktor Orbán roztacza wizję rozwoju Węgier razem z Europą Środkową, to ta retoryka nie jest pustosłowiem Dzieło prof. Bogdana Góralczyka, zatytułowane „Węgierski syndrom Trianon”, jest w swoim głównym założeniu monografią historyczną, ale nie tylko tym. Jest również traktatem politycznym, wplecionym w oryginalną narrację, a w wielu fragmentach także porywającym esejem. Mamy książkę bardzo w Polsce potrzebną, pokazującą dramat najnowszych – od połowy XIX w. – dziejów najbliższego nam narodu, który w warunkach II wojny światowej dochował nam

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.