Sejmowa komisja śledcza

Sejmowa komisja śledcza

Piąta fala pandemii rozpędza się, rząd wykonuje tylko działania pozorne, ponieważ boi się swojego elektoratu, w dużej mierze antyszczepionkowego. Rozpędza się też inflacja, i to z dynamiką niewiele mniejszą od pandemii. Tymczasem polskiego inteligenta (bo reszta społeczeństwa ma to raczej w nosie) zajmują teraz dwie inne kwestie. Pierwsza to: wejdą – nie wejdą? Tym razem nie do nas, przynajmniej na razie, lecz na Ukrainę. I druga: czy powstanie sejmowa komisja śledcza w sprawie Pegasusa. Nawet temat białoruskiej granicy i gonionych po lasach uchodźców jakoś przestał być ważny.

„Wejdą – nie wejdą” to problem ważny, ale w tym momencie nie mamy na niego wpływu. Na razie jest to amerykańsko-rosyjski poker, w którym Joe Biden i Władimir Putin coś licytują. Na dobrą sprawę nawet nie do końca wiemy co. Ale i w tej licytacji jedność Europy okazuje się wątpliwa. Niemcy nie bardzo palą się do ewentualnych dalszych sankcji, chętnie już skorzystaliby z Nord Stream 2. Nie bardzo też palą się do udzielenia Ukrainie pomocy w formie sprzętu wojskowego (ostatecznie zdecydowali się podesłać Ukraińcom trochę hełmów, może jeszcze jakieś buty lub rowery). Nawet prezydent stosunkowo niedawno przyjętej do NATO Chorwacji odgraża się, że wycofa wojska chorwackie, choć nie bardzo wiadomo skąd, bo o ile wiem, nie ma ich nigdzie poza Chorwacją. Z NATO wycofa? Zresztą w licytacji Biden-Putin temu pierwszemu już się chlapnęło, że reakcja (USA? NATO?) będzie zależna od skali agresji. Czyli taka „mniejsza” agresja na Ukrainę będzie do strawienia? Obawiam się, że Putin licytuje rozważniej. Co będzie, czas pokaże. Pamiętać jednak trzeba, że w dalszej perspektywie Ameryka musi się dogadać z Rosją, bo problemem dla jednych i drugich są Chiny.

Drugi aktualny problem polskiego inteligenta to sejmowa komisja śledcza w sprawie użycia Pegasusa. Już się wydawało, że powstanie, że opozycja się dogadała, że udało się do tego pomysłu skaptować Kukiza (bez niego i jego dwóch kolegów opozycja nie będzie miała większości i niczego nie powoła). Kukiz się zgodził, ale chce badania nie tylko użycia Pegasusa, ale wszystkich podsłuchów i podglądów, począwszy od 2005 r. Chcąc nie chcąc, przyjęto ten szalony i niebezpieczny pomysł. Dlaczego szalony i dlaczego niebezpieczny, o tym za chwilę. Teraz Kukiz zrozumiał, że jest na fali i może dyktować warunki. Zażądał, by to on stanął na czele komisji. Tu opozycja ma zgryzotę. Po pierwsze, walory intelektualne Kukiza znane są nie od dziś, na pracy służb specjalnych zna się zapewne nie mniej niż na polityce, a jak się zna na polityce i na funkcjonowaniu państwa, już nieraz można było się przekonać. Po drugie, Kukiz jest nieprzewidywalny. Nie wiadomo, co, w którym momencie i w którą stronę nagle mu odbije. Nawet jeśli komisja powstanie, to badając „kontrole operacyjne” od 2005 r., do końca kadencji Sejmu do zakupu Pegasusa nie dojdzie. A po drodze ujawni całą masę tajemnic naprawdę istotnych dla bezpieczeństwa państwa. Poza tym jak to praktycznie zrealizować? Albo nie wyjdzie się poza niewiele mówiące ogólniki, np. ile było zarządzanych kontroli operacyjnych w danym roku, w ilu procentach przypadków sądy odmówiły zgody (tak, w procentach, bo obawiam się, że nawet liczby bezwzględne nie będą ujawnione), albo poujawnia się tajemnice państwowe, bo każdy przypadek trzeba będzie badać osobno, jak bowiem inaczej ustalić, kiedy podsłuch był stosowany zgodnie z prawem, a kiedy z jego naruszeniem?

Poza tym mamy już doświadczenie z sejmowymi komisjami śledczymi. Było ich wiele. Czy ktoś potrafi je wszystkie wyliczyć z pamięci? Czy z pracy którejkolwiek komisji wynikło coś pożytecznego dla państwa? Jaki był rzeczywisty dorobek dotychczasowych komisji śledczych? Stanowiły one dodatkowe forum „nawalanki” między władzą a opozycją, wylęgarnię teorii spiskowych, insynuacji, pomówień. Okazję do wylansowania się dla rozmaitych politycznych kreatur. Niby dlaczego tym razem miałoby być inaczej? Temat badań do takich celów nawet bardziej wdzięczny niż dotychczasowe. Ale obawiam się, że ze szkodą dla państwa. Nie dla państwa PiS, lecz dla państwa polskiego. Uważam, że większy pożytek byłby, gdyby powołano komisję, która przygotowałaby przepisy regulujące używanie przez służby technik operacyjnych i stworzyła realne, a nie tylko takie jak dziś obowiązujące, iluzoryczne mechanizmy kontroli sądowej nad nimi. Byłoby to dla dobra państwa i jego obywateli w przyszłości. Ale politycy mają inne cele. Gdyby nie to, że wiem, jaką szkodą dla przyszłości państwa musi to się skończyć, uznałbym, że komisja śledcza pod przewodnictwem Kukiza może być nawet zabawna.

j.widacki@tygodnikprzeglad.pl

Wydanie: 6/2022

Kategorie: Felietony, Jan Widacki

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy