Sprawiedliwość na skróty

Sprawiedliwość na skróty

Czy świat polityki bez prof. Ćwiąkalskiego będzie sensowniejszy? A Ministerstwo Sprawiedliwości bardziej wiarygodne i skuteczniejsze? Dla mnie nie! Ale wielu Polaków jego dymisję przyjęło z radością, bo poprawy bezpieczeństwa upatrują w polityce, jaką prowadził Zbigniew Ziobro. Dla nich prawo to kategoria umowna, którą nie ma sobie co głowy zawracać. Bo dla dobra sprawy można i trzeba iść na skróty. Bo lepiej zamknąć paru niewinnych, niżby się jakiś przestępca miał uchronić. Takie są oczekiwania zwolenników stawiania szubienic, kastracji i upychania więźniów po kilkunastu w małych klitkach. Bo przecież więzień to podczłowiek i tych kilkudziesięciu więźniów, którzy co roku popełniają samobójstwa, nie doczeka się nawet malutkiej wzmianki w gazetach. Dla populistów są tylko nieuchronnym kosztem w walce z przestępczością. Podobnie jak masowo stosowany za czasów Ziobry areszt wydobywczy. Kto jak nie PiS-owscy ideolodzy mówił: jak się okaże, że był niewinny, to go wypuścimy. Ofiarą takiego myślenia i tych ludzi była Barbara Blida, której śmierć na zawsze okryła hańbą Zbigniewa Ziobrę. I pomyśleć, że ktoś taki jak on może żądać dymisji Ćwiąkalskiego. Hucpiarz, którzy miał dwa lata, by dojść do prawdy w sprawie zabójstwa Olewnika, niczego się nie nauczył w opozycji. I niczego nie pamięta. Zapomniał, że szefa więziennictwa powołali wspólnie z premierem za czasów Kaczyńskiego. Zapomniał, że to za jego czasów powiesił się pierwszy skazany za zamordowanie Olewnika. Totalna amnezja.
Ćwiąkalski jest modelowym przeciwieństwem Ziobry. Świetnie wykształconym, kompetentnym i zrównoważonym fachowcem, który nie jest skazany na bycie w polityce. Ziobro wyrzucony z polityki nigdzie nie znajdzie pracy z takimi apanażami, jakie ma teraz jako poseł. Będzie więc trzymał się polityki jak giez końskiego ogona.
Ćwiąkalski wie, że posłowie są wybierani przede wszystkim po to, by stanowić mądre, nowoczesne i skuteczne prawo. A ministerstwo ma im w tym pomagać, a później to prawo wdrażać.
Stanowienie prawa jest zaś procesem, którego nie da się pokazać tabloidom i sensatom z ukończoną albo i nie podstawówką. Nie dość, że trwa długo, to efekty, jakie przynosi, są bardzo odłożone w czasie. Politycy, którzy zmieniają się w coraz szybszym tempie, nie przepadają za taką pozytywistyczną robotą. Znaleźli więc swój sposób na problemy. Powołują sejmowe komisje śledcze. Łatwiejsze to od żmudnego ślęczenia nad zmianami ustaw. I bardziej widowiskowe, bo można się pokazać w telewizji. A że nieskuteczne? Kto będzie o tym pamiętał za jakiś czas. Dziś ważna jest szybka reakcja na wydarzenie bulwersujące opinię publiczną. Szybkie badania nastrojów i decyzja. Chcieliście komisji śledczej, to ją macie.
A przecież idąc na wybory, Polacy chcieli czegoś zupełnie innego. Nowych ludzi, ale też innej polityki. Ludzi we władzach mamy nowych, ale po dymisji Ćwiąkalskiego mam wrażenie, że na tym się te zmiany kończą.

Wydanie: 4/2009

Kategorie: Felietony, Jerzy Domański

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy