Deszcz nieszczęść

Deszcz nieszczęść

Na wschodniej Ukrainie spadł deszcz ciał. Z dziećmi leciały z nieba ich maskotki. Tylko one przeżyły. Myślę teraz o kłamstwie i jak ma się dobrze, mimo że ludzie nigdy nie mieli tak powszechnego dostępu do informacji. Dotyczy to też monstrualnych kłamstw rosyjskiej propagandy. Myślę także o tworzeniu „odwrotnej rzeczywistości” przez polską prawicę. Wiara nie potrzebuje faktów, a jeśli są sprzeczne z lansowaną fikcją, świetnie sobie z nimi poradzi. Znaków tego toksycznego myślenia jest bez liku. To też „złowidzenie” i złorzeczenie. Co łączy strącenie malezyjskiego samolotu i katastrofę smoleńską? Wedle mnie, prawie nic, a wedle szkoły pisowskiej – prawie wszystko. Platforma uwodzi popularnego prezydenta Wrocławia, więc prezes włącza swój aparat insynuacji: wiem, ale nie powiem, jest coś na Dutkiewicza, gdyby media były wolne, toby ujawniły. Uwalnianie mediów przez aparatczyków pisowskich – przedsmak tego kiedyś mieliśmy. Nie musi tak być. Za to niemal pewna wydaje się po następnych wyborach sytuacja patowa, częste wymiany rządów, sejmokracja, wszystko to, co skłoniło marszałka Piłsudskiego do dokonania zamachu majowego. Podziały w kraju, już ostre, jeszcze się wyostrzą. Na gadaniu więc pewnie się nie skończy. Zawsze jest jakoś inaczej, niż myślimy, na co tu serdecznie liczę.
Moja irytacja na premiera Tuska – jak mógł doprowadzić do tego, że w Platformie nie ma dużych indywidualności. Wyciął je. W innych partiach mniej więcej tak samo, tylko liderzy nie tak utalentowani.

Łukasz, który w Londynie uczy się sztuki filmowej, mówi, że wróci, jeśli będzie mógł tu robić filmy dokumentalne. Polski dokument zdaje się ciekawszy niż brytyjski. O tak, młodzi będą wybierać kraj – tak jak wybiera się firmę – gdzie mogą się realizować. I gdzie dostaną choćby trochę stabilizacji i gwarancji na przyszłość. W Polsce jest gwarancja niepewności.
Instytucja małżeństwa również się chwieje. To będą kontrakty seksualno-biznesowe zawierane na jakiś czas, z możliwością przedłużania. W całej naszej cywilizacji kończy się tradycyjna rodzina. Kościół ani konserwatyści nic na to nie poradzą. Kościół zresztą ma już znikomy wpływ na ducha czasu. Zakazać rozwodów? Jak, skoro prawicowi „cnotliwcy” też na gwałt się rozwodzą? Walka między cywilizacją śmierci – to my, liberałowie i lewica – a nimi, czyli cywilizacją życia, to w dużej mierze gra pozorów nakręcana przez cynicznych polityków. Zresztą miejsce cywilizacji śmierci jest na cmentarzu, ale tam nie starczyło dla nas miejsca.
Młody znajomy z Londynu opowiada, czego mu Polska przede wszystkim nie dała, podobnie jak nasza szkoła: umiejętności pracy w grupie. Myślę, że szkoła publiczna to u nas skansen. Jest o wiele większy luz niż za moich czasów, ale poza tym zaścianek. I ten nieszczęsny ludzki materiał nauczycielski. Często są to ludzie zdenerwowani i zatroskani. Prosiłbym o więcej uśmiechów dla naszych dzieci i przestrzeni na ich fantazję.

Nie wiem, nikt z moich kulturalnych znajomych nie wie, jak nazywa się nowy minister kultury, podobno kobieta? I co myśli. I nawet mnie to za bardzo nie martwi. Czuję się coraz bardziej znieczulony przez niekulturalny stan rzeczy. Można to nazwać brakiem strategii, wizji, chociaż te określenia już się zużyły. Premier na pewno będzie teraz uciekał do przodu, też w liberalizm obyczajowy. Czy nie późno? I czy nie powinno to wynikać z przekonań, a nie z taktyki? Przekonania zostały dawno temu zmiażdżone przez taktykę. Jak teraz powołać je na powrót do życia?

W blasku europejskich ogni zbladł dramat mieszkańców Gazy, który jest również dramatem Izraela. W Gazie też giną dzieci. Dzwonię do mojego kolegi z klasy, mieszka w izraelskim Aszkelonie, nie tak daleko od Gazy. Mówi, że próbował dzisiaj dojechać do pracy, ale nie dojechał; tam, gdzie pracuje, było piekło. Słyszę zgiełk, głosy dzieci, to jego wnuki. Córki pracują w kibucach blisko miejsca walk, więc ich dzieci są u dziadków, gdzie trochę bezpiecznej. Mieszkanie – byłem tam kiedyś – chociaż na wysokim piętrze, także ma schron, jeden pokój w betonie i stali. Mówimy, jak beznadziejna jest ta sytuacja i jak morderczy efekt tego zakleszczenia. Hamas nie uznaje istnienia Izraela, nie szanuje życia, również swoich ludzi, dlatego instalacje wojskowe poumieszczali w szkołach i w przedszkolach. Armia izraelska robi, co może, by ginęło jak najmniej cywilów, oni – by ginęło jak najwięcej, zresztą po obu stronach.
Można mieć sporo pretensji do Izraela, ale to nasza cywilizacja i podobne wartości. Nie ma ich na wschodzie Ukrainy, słabo z tym w Rosji. Nie jest tam jednak z tym beznadziejnie. Hamas specjalnie strąciłby samolot pasażerski, dlatego lotnisko Ben Guriona jest zagrożone. Rosyjscy najemnicy tylko się pomylili. Mołodcy, ale gapy. Nie pożyją długo.

Wydanie: 31/2014

Kategorie: Felietony, Tomasz Jastrun

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy