Tag "Krzysztof Daukszewicz"
Dzidziusie
Najpierw był minister Sadowski, był ministrem sprawiedliwości, ponieważ ją bardzo cenił i poważał u siebie i u innych. Gdyby tego nie robił, to pewnie nie zostałby ministrem w naszym wzruszającym do łez kraju. Ów pan minister jeszcze jako sędzia potrącił niewinną kobietę, ale ponieważ jego marzeniem było zostać kimś szanowanym i poważanym, zostawił kobietę jej losowi, a swój wziął we własne, uczciwe, bo chronione immunitetem ręce. Tu trzeba zapamiętać, że Człowiek w naszym kraju z immunitetem Staje się moralnym
Spełnienie
Wróciłem z Mazur tak nasycony grzybami, że, mój drogi czytelniku, nawet sobie tego nie wyobrażasz. A zaczęło się od wiadomości, która dotarła do mnie z letniego domku na Mazurach. Zebraliśmy cztery kosze grzybów. Po czubek! W środę telefon i znowu. Trzy kosze grzybów w dwie godziny. W czwartek koło południa następna wiadomość. Dzisiaj trzy koszyki plus dwa pełne swetry. Tu nie wyrobiłem, wpakowałem kosz największy, jaki znalazłem, do samochodu i ruszyłem w stronę na Jedwabno. Od Wielbarka stawałem przy każdym
Jedzie pociąg z daleka
Wyruszyliśmy z Jankiem Pietrzakiem do Krakowa, żeby w programie Ewy Drzyzgi mówić o tym, czy kabaret polityczny jeszcze istnieje. Spotkaliśmy się na Dworcu Centralnym, by odbyć wspólną podróż ekspresem Mickiewicz, jadącym z Białegostoku. I pani przez megafon obwieszcza, że pociąg z Białegostoku co prawda przybędzie do Warszawy punktualnie, ale do Krakowa spóźni się godzinę. A my jedziemy na styk. Ruszamy. Po 20 minutach wchodzi do przedziału konduktor i mówi, że z tym godzinnym opóźnieniem to jest przesada i że według niego, pociąg się spóźni tylko jakieś pół godziny… a tu wszyscy
Wracaj!!!
Gazeta, której tytułu nie wymienię, bo będąc Polakiem, nie powinno się jej czytać, ponieważ pracują w niej ci, co nie powinni mieszkać w naszym kraju, razem z redaktorem naczelnym, który już od dawna powinien się nazywać Adam M., napisała, że na świecie żyje jakieś plemię, ale nie zapamiętałem jakie, bo słuchałem o tym w samochodzie, otóż żyje plemię, które potrafi liczyć tylko do dwóch. Jeden, dwa i koniec. Trzy to już jest dla nich problem, a osiem – totalna abstrakcja. To byłaby wyjątkowo
Berlusconi 2
Nasz ulubiony wódz wszystkich przyszłych Polaków, słońce nie wiadomo jeszcze jakich gór, ponieważ opala go solarium, znowu zachorował i znowu w przeddzień spotkania z najwyższym sądem, najwyższym jeszcze przez jakiś czas. Już raz nabrałem się na ten numer i na łamach \”Przeglądu\” życzyłem mu rychłego powrotu do zdrowia. Ale w dniu, kiedy napisałem o tym, pan przewodniczący albo wyzdrowiał za szybko, albo nie wyleczył się do końca, albo dopadł go cud, ponieważ w ostatnich miesiącach objawił się i na Jasnej Górze, i w kościele św. Brygidy, w którym do czerwca
Pizzagra
W Radomiu zostały zamknięte w niedzielę największe w tym mieście świątynie świeckie, czyli supermarkety. Ludzie podobno stali przerażeni z dziećmi na rękach i pytali jedni drugich: „Co teraz z nami będzie? Jaka czeka nas przyszłość? Co zamkną w następnej kolejności?”. Jedna z gazet wielkich hieroglifów, a może już tylko samych obrazków z podpisami, poinformowała czytelników, że do Radomia powrócił socjalizm! I nawet zacząłem się zastanawiać, w jakiej formie. Czy autor tego tekstu uważa, że nieczynny supermarket to dla ludzi dawny sklep
Koń na poboczu
Praca to jest coś pięknego. Człowiek wstaje rano, myje zęby, jeśli je ma, zakłada czyste ubranie, wsiada w samochód albo autobus i rusza tam, gdzie czekają na niego uśmiechnięty szef i nieznawistni koledzy. Z kolei urlop to jest koszmar. Człowiek budzi się nad ranem, już by się ubrał, a tu żona mówi: – Gdzie!? Leż! Masz wakacje, to się przytul!! I człowiek leży, i śnią mu się koszmary, takie jak naszej mistrzyni w podnoszeniu ciężarów, Aleksandrze Klejnowskiej,
Gul, gul
Bardzo mnie ucieszyła inicjatywa, która wyszła z PiS, że kandydatów na posłów powinno się poddawać przymusowym badaniom psychiatrycznym, bo mnie się też wydawało, że ten, kto startuje do naszego parlamentu, nie może mieć równo pod czachą, co zresztą było później udowadniane na każdym kroku. I nie pisze tu o tzw. klasycznych przypadkach, czyli stołowaniu się na mównicy sejmowej przez Gabriela Janowskiego i udawaniu przez tego samego zajączka kicającego po korytarzach. Nie podniecam się talibami w Klewkach widzianymi przez wszechwidzącego przewodniczącego w paski, który jeszcze dodatkowo
Jezus na drodze
Ponieważ tradycyjnie siedzę latem na Mazurach, na dodatek w miejscu, gdzie otaczają mnie dwudziestometrowe świerki, które odgradzają prawie od wszystkich, moim marzeniem jest teraz, żeby odizolowały od całego durnego świata. Niestety, owe piękne, dorodne i gęste drzewa w dalszym ciągu przepuszczają fale eteru, co powoduje, że i wakacje stają się męczące. Za wysoki poziom adrenaliny też przeszkadza. A podnosi mi ją między innymi nasza uwielbiana powszechnie poseł Renata Beger, która rzuciła ostatnio zdanie, że jak ktoś jest
Po kiego grzyba?
Ponieważ potwór z Loch Ness przestał się w Szkocji pokazywać, a kręgi w zbożu we wsi Wylotowo zostały znowu odciśnięte i w dalszym ciągu nie wiadomo, kto je robi, ponieważ sprawców osłania zawsze tajemnicza mgła, która spowodowała, że ma powstać wokół wioski pole namiotowe z łowcami kosmitów, co bardzo cieszy sołtysa, bo 80% tego przedsięwzięcia pokryje Unia Europejska, i ponieważ gorzej ma inny były sołtys, obecnie poseł, Jerzy Gruszka, któremu żona, gdy się dowiedziała, że został przewodniczącym najnowszej komisji śledczej,






