Tag "Krzysztof Daukszewicz"
Titaniców dwóch
W NASZYM TYGLU Chyba złożę do prokuratury doniesienie o przestępstwie, a to dlatego, że jak się obiecuje widzom thriller, to nie puszcza się w zamian głupawej komedii. Człowiek kulturalnie o 9 rano, we wtorek, włączył pilotem telewizor, żeby jeszcze raz się dowiedzieć, co jedli podczas spotkania w Wiedniu doktor Kulczyk z nieznanym mu bliżej Ałganowem, ponieważ o czym naprawdę rozmawiali, to się za naszego życia nie dowiemy, nawet gdyby doktora przesłuchiwał cały sad Gruszek, bo paru facetów, co leży już w ciemnej mogile,
Sen o celi
22.11.04 około godziny 13 przejeżdżałem ulicą Rozbrat w Warszawie i widzę, że przede mną robi się niewielki korek, ale samochody posuwają się powoli do przodu, a więc i ja za nimi. Po chwili jeszcze w oddali zaczęły błyskać flesze aparatów fotograficznych, jeden, drugi, trzeci, i pokazały się kamery kilku telewizji. Ki diabeł? Pewnie jakaś znana gwiazda telenoweli rozebrała się na przystanku, a może to Viloetta Villas ze swoimi wszystkimi psami albo może sam pan poseł Roman Giertych, który z przylepionymi do oczu
Coś pozytywnego
Pierwszy raz od kilku lat, które spędzam na łamach „Przeglądu”, nie mam ochoty na pisanie felietonu. Nie mam, ponieważ z dnia na dzień, z godziny na godzinę uchodzi ze mnie powietrze. Zapętlam się myślami wokół tych samych osób, tych samych układów, jakiegoś gigantycznego przekrętu, nachalnego kabotyństwa, oszukaństwa i tego wszystkiego, co powoduje, że też nie czuję się pewny jutra, chociaż ja przez całe życie kieszenie miałem normalne. Ciągle Kulczyk, ciągle Pęczak, ciągle Orlen, Siemiątkowski, Modrzejewski, własne
Za niepodległość?!
Dopadł mnie nastrój świąteczny, a nawet świąteczno-narodowo-państwowy, objawia się to zazwyczaj tym, że ubieram się na czarno, zakładam wypastowane na błysk sztyblety, nucę od samego świtu „My, Pierwsza Brygada” na przemian z „Rotą” i płaczę przez cały dzień, opowiadając wszystkim napotkanym po drodze, że tak właśnie się cieszę z naszego ulubionego święta odzyskania Niepodległości, bo gdybym w ten dzień ubrał się w kolorowe ciuchy i poszedł z przyjaciółmi na piwo, to wyszedłbym w oczach LPR na ignoranta albo nawet pospolitego ćwoka. Trochę mi tylko burzyła ten podniosły
Baśnie, po których nie zaśniesz
Marynistyczno-futurystyczny wierszyk o łódce, doktorze i zwierzątku uczestniczących w świeckim obrządku. Kiedy Ałganow nad Polską lśni jak sowiecka łuna, Żagiel się przed nim rozwija, a za nim skrada się Kuna. Lecz gdy się doktor Cośboli w tym miejscu pojawia nagle, Kuna zaciera ślady, a Żagiel zwija wnet żagle. I tylko myśl: – Kto jest pierwszym? w tej bajce kupy się trzyma. Skoro go nie ma wśród świeckich, to pewnie jest nim ksiądz
Zmierzch i świt
Pan były minister Grzegorz Kurczuk przyszedł kilka dni temu kulturalnie do redakcji „Dziennika Wschodniego” w swoim własnym Lublinie, żeby powiedzieć tylko jak najuprzejmiej, że jeśli gazeta się nie odczepi od jego partii, to ją tak załatwi, że niewiele z niej zostanie, bo, po pierwsze, namówi swoich, żeby nie dawali więcej płatnych ogłoszeń, a po drugie, poprosi swoich członków, żeby już nie brali do rąk tego pożal się Boże pisma. A redaktor naczelny, będąc, jak to ujął pan były minister sprawiedliwości, prowokatorem
Naiwność
Siedzę od kilku dni na Mazurach, piszę i narzekam na samego siebie, a konkretnie na swój durnowaty łeb. Bo tak wpajano mi od małego, że najważniejsze w życiu to być uczciwym. Pamiętam, kiedy jechałem do mojej pierwszej pracy, tata mi powiedział: „Najsmaczniejszy chleb to ten zarobiony uczciwie. I postępuj tak, żeby nikomu nie robić krzywdy”. No to człowiek uwierzył i w związku z tym całe życie kombinuję tylko, jak zapłacić z tego, co mam, i komu najpierw oddać. A gdybym powiedział: „Ojciec, a daj mi spokój z takimi radami, idą nowe czasy i uczciwych
Nasze kartofelki
Gdy nie mam nad czym się zastanawiać, to kieruję wzrok w stronę Sejmu, aby przypomnieć sobie, że najseksowniejszą kobietą obecnego parlamentu jest pani Anita, a najbardziej podniecającym mężczyzną marszałek Józef na przemian z wiceprzewodniczącym nowej komisji śledczej, panem Romanem, nie wnikając w to, kto i kiedy jest na górze. Z kolei pani Joanna Sosnowska z SdPL wymyśliła sposób, jak walczyć z przemocą w rodzinie, otóż wszyscy mężczyźni powinni płacić podatek na ofiary mężów sadystów i na dodatek „Super Express”
Wizja + prowizja
Podobno w niektórych kręgach zbliżonych do kawiarni, goszczących społeczeństwo odmiennej orientacji bramkarze przebrani dla niepoznaki w liberie każdego wchodzącego do środka witają słowami: „Zapraszamy siostry, braci i tych wszystkich, których nie wypuszcza na ulicę prezydent Kaczyński”. Teraz doszedł do tego jeszcze Eroticon, którego być może nie będzie – piszę w czwartek – ponieważ w mieście ma szerzyć się tylko moralność i świadomość, oczywiście świadomość seksualna, która ma nawet już swój wymierny przelicznik. Jedno dziecko = jedno mieszkanie. Tylko jeszcze
Pępek świata
Wymyśliliśmy jakiś czas temu, że jesteśmy Pępkiem Świata. Wszystko, co u nas, to najważniejsze, wszystko, co nasze, to najpiękniejsze, i wszystko, co mówimy wszem wobec, to najmądrzejsze. Z tym przeświadczeniem wsiadłem do samolotu obcych linii i poleciałem do Kanady, który to kraj, według nas, pępkiem świata nie jest, a więc powinien żyć tym, czym my żyjemy. Niestety, po kilku dniach zorientowałem się, że nikt tu o nas, Polakach, w tym uroczym zakątku nie myśli. Telewizja opowiadała przez dwa dni o dwóch turystach, na których napadł niedźwiedź w rezerwacie dla niedźwiedzi,






