Za niepodległość?!

Dopadł mnie nastrój świąteczny, a nawet świąteczno-narodowo-państwowy, objawia się to zazwyczaj tym, że ubieram się na czarno, zakładam wypastowane na błysk sztyblety, nucę od samego świtu „My, Pierwsza Brygada” na przemian z „Rotą” i płaczę przez cały dzień, opowiadając wszystkim napotkanym po drodze, że tak właśnie się cieszę z naszego ulubionego święta odzyskania Niepodległości, bo gdybym w ten dzień ubrał się w kolorowe ciuchy i poszedł z przyjaciółmi na piwo, to wyszedłbym w oczach LPR na ignoranta albo nawet pospolitego ćwoka.
Trochę mi tylko burzyła ten podniosły nastrój myśl o przyszłych koalicjantach, którzy muszą się dogadać, żeby nam stworzyć kolejny raj na ziemi, ale i tu mi się poprawiło po przeczytaniu informacji o tym, że do zaprzyjaźnionego z samorządowcami Wybrzeża Sankt Petersburga poleciała delegacja naszych dzielnych radnych i w czasie czterodniowego pobytu tymczasową koalicję – a więc jednak można – zawiązał były radny SLD z byłym już także radnym PiS. Koalicję zawiązali metodami tradycyjnymi, czyli za pomocą gorzały, i trwała ona dzień i noc przez cztery dni, w czasie których opowiadali oni wszystkim, a więc i gospodarzom wizyty, gdzie mają kraj, w którym aktualnie przebywają.
A puentą pierwszą niech będzie wiadomość, jak się jednak radykalnie zmienia były Związek Radziecki. Otóż piloci nie chcieli przyjąć na pokład obu naszych już zadzierzgniętych obywateli, mówiąc, że po alkoholu nie lzia! A przecież jeszcze 20 lat temu jak delegacja tamtychrządowców wracała samolotem do domu, to na pokładzie nie było ani jednego abstynenta.
Aż się łza w oku kręci.
Tak więc w tej sytuacji pozostaje już tylko aktualny żart: Czym się różni góralskie wesele od góralskiego pogrzebu? Tym, że na góralskim pogrzebie jest jeden trzeźwy… Rosję z tej listy musimy powoli skreślać.
Natomiast puenta druga tej wyprawy to postawa byłego radnego z SLD, który po powrocie do domu, kiedy wytrzeźwiał, oświadczył, że jest mu być może nawet trochę przykro, że wyzywał Rosjan od Kacapów w ich własnym kraju, ale to jeszcze nie powód, żeby rezygnować z mandatu radnego.
I to jest niestety wzorzec metra naszych budowniczych dobrych obyczajów i politycznej kultury. Wzorzec ten jest zakopany w okolicach ul. Wiejskiej w Warszawie.
Moi znajomi z Gdańska mówili mi dzisiaj, tj. w czwartek, 11 listopada, że po mieście chodzi plotka, że obaj świeżo upieczeni koalicjanci wybierają się do tego samego kościółka, żeby podziękować Panu Bogu za Niepodległość! A kiedy za rozum?!

 

Wydanie: 47/2004

Kategorie: Felietony

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy