Tag "mobbing"

Powrót na stronę główną
Kraj

Mobbing między regałami

Oskarżana przez pracowników o mobbing dyrektorka biblioteki na warszawskiej Woli przeszła po cichu do innej dzielnicy

Mikrozarządzanie, destabilizowanie działania placówek i wyniszczanie niewygodnych pracowników póki sami nie odejdą. To do niedawna miała być codzienność bibliotekarzy z warszawskiej Woli. Dzielnicy stawianej za wzór, jeśli chodzi o nowoczesne biblioteki. To nie jest tekst o mobbingu. Bo ratusz zrobił wszystko, by nikt nie mógł tego tak nazwać. Była komisja wyjaśniająca nieprawidłowości, były czynności kontrolne, były zalecenia. Nie ma jednak żadnych konsekwencji. Anna Grędzińska niespodziewanie zmieniła dzielnicę i stanowisko. Współpracownicy pozostali z niesmakiem i obawami o zemstę ze strony byłej przełożonej.

Fasada vs. rzeczywistość

Media od miesięcy rozpływają się nad „nowymi bibliotekami” – modnymi „trzecimi miejscami”, gdzie prowadzi się kreatywne akcje czytelnicze. Na pierwszej linii walki o uwagę stoją bibliotekarze, których praca napędzana jest pasją. Za efektowną fasadą często kryje się stary, dobrze znany model: folwark dyrektora, w którym pracownik ma niewiele do powiedzenia, a liczy się wyłącznie dobry PR. W gminie bywa jeszcze względnie normalnie – bibliotekarza się szanuje. W Warszawie zaczyna się gra o prestiż między dzielnicami. Tu walczy się nie tylko o czytelników, ale i o pozycję, a środowisko jest tak małe, że lepiej milczeć – nawet gdy dzieje się źle. W tej rzeczywistości wystąpienie przeciwko dyrekcji wymaga odwagi. Zwłaszcza gdy chodzi o jedną z najgłośniejszych postaci stołecznych bibliotek – nagradzaną menedżerkę, twarz sukcesu i symbol nowoczesnych placówek – Annę Grędzińską.

– Wszyscy pracujemy w sektorze kultury, więc towarzyszył nam lęk, że ewentualny „wilczy bilet” mógłby zamknąć nam drogę do pracy nie tylko w bibliotekach, ale w ogóle w branży związanej z kulturą. Wśród pracowników funkcjonowało też przekonanie – czasem pół żartem, pół serio – że pani dyrektor ma bardzo szerokie kontakty. Z jej opowieści wynikało, że zna i utrzymuje relacje z osobami na najwyższych szczeblach, co dodatkowo wzmacniało poczucie, że ma duże wpływy i możliwości oddziaływania – mówi Ania*, pracowniczka wolskiej biblioteki.

Z odpowiedzi na interpelację radnej Agaty Diduszko-Zyglewskiej (nr 1555) wynika, że w maju 2025 r. pracownicy wolskiej biblioteki zgłosili do urzędu dzielnicy zarzuty wobec dyrektorki. Sprawę przekazano do Biura Zarządzania Zasobami Ludzkimi, które powołało specjalny zespół. Postępowanie zakończono 9 grudnia, a w styczniu zlecono kontrolę. Nasze źródła twierdzą, że większość zarzutów się potwierdziła. Oficjalnie jednak nic nie wiadomo – miasto utajnia wnioski, tłumacząc, że chodzi o „relacje pracownicze”, które nie podlegają dostępowi do informacji publicznej.

Ratusz konsekwentnie przykrywał sprawę, by została jedynie branżową anegdotą. Nieoficjalnie słyszymy, że sygnalistom kazano podpisać klauzule poufności. Wnioski komisji udostępniono wyłącznie do wglądu – bez możliwości kopiowania, co najwyżej z możliwością sporządzenia notatek. Tyle że notatki, po podpisaniu klauzuli, są w praktyce bezużyteczne. Burmistrz Woli zapytany o podjęte działania również nie wskazuje konkretów. Na interpelację radnej Melanii Łuczak z 27 lutego 2026 r. odpowiedział w swoim stylu: „dużo słów, zero konkretów”. Kontrola? To tylko „element szeregu działań”. Efekty są „monitorowane”, a jeśli coś nie wyjdzie – będą „kolejne decyzje”. Na końcu standardowa formułka: miasto „dysponuje uprawnieniami”. Czyli: nic nie wiadomo, ale wszystko jest rzekomo pod kontrolą.

Gwiazda jest tylko jedna

Wolscy sygnaliści miesiącami odchodzili od zmysłów. Komisja zbierała zeznania, następnie dyrektor Grędzińska zaznajomiła się z zarzutami, na które musiała odpowiedzieć. Brak działań przez kolejne miesiące, aż do grudnia, był dla zespołu jak siedzenie na tykającej bombie. Istniała realna szansa, że mimo anonimowości źródeł, dyrektorka mogła np. rozpoznać sygnalistów po samych zeznaniach. Według relacji pracowników biblioteki na Woli nic nie zwiastowało, że zajdą jakiekolwiek zmiany. Nastał nowy rok, mijały kolejne miesiące, aż nagle Anna Grędzińska sama zrezygnowała ze stanowiska i odeszła z końcem maja. Z danych uzyskanych z dostępu do informacji publicznej wiemy, że rezygnację złożyła 10 kwietnia. O sprawie dowiedzieliśmy się zaś od zaniepokojonych pracowników dzielnicy Włochy. Tamtejsi bibliotekarze ustalili, że Grędzińska ma przejść do nich w roli wicedyrektorki. Na część padł

*Imiona osób zostały zmienione dla ich bezpieczeństwa.

k.wawrzyniak@tygodnikprzeglad.pl

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Promocja

Dyskusja o standardach pracy w mediach. Czy głośne kryzysy zmieniają redakcje?

Artykuł sponsorowany Głośne kryzysy w mediach od dawna przestały być sprawą zamkniętą wyłącznie dla dziennikarzy i wydawców. W dobie mediów społecznościowych i nieustannego przepływu informacji wydarzenia rozgrywające się wewnątrz redakcji stają się przedmiotem szerokiej debaty

Aktualne Notes dyplomatyczny

Ktoś mówi po persku?

Gdy wybuchła wojna Stanów Zjednoczonych i Izraela z Iranem, w naszym MSZ zaczęto szukać ludzi znających się na Bliskim Wschodzie i Iranie. No i proszę, znaleziono. Przypomniano sobie o skromnym desk officerze zajmującym się Iranem, czyli o Barbarze Ćwioro. Zdaje się, jedynej osobie w MSZ, która zna język perski. Skończyła orientalistykę na Uniwersytecie Jagiellońskim ze specjalnością iranistyka. Potem, w roku 2002, przeszła przez aplikację dyplomatyczno-konsularną i tak związała się z MSZ.

Tu była na fali, wyjeżdżała m.in. do Teheranu. Był zresztą taki moment, że ówczesny szef MSZ Grzegorz Schetyna wysunął jej kandydaturę na stanowisko ambasadora w Iranie i sejmowa komisja to zaakceptowała. Ale za chwilę zmieniła się władza i nowy szef MSZ zaproponował Barbarze Ćwioro dyrektorskie stanowisko w centrali, więc z wyjazdu do Iranu zrezygnowała.

Pisaliśmy o niej parokrotnie. Ostatnio podawaliśmy ją jako przykład, obok Jacka Izydorczyka, byłego ambasadora w Japonii, osób, które toczą w związku z pracą w MSZ sądowe boje. Z tym że, o ile Izydorczyk jako prawnik radzi sobie bez adwokata, dzięki czemu zaoszczędził setki tysięcy złotych, o tyle Ćwioro takich możliwości nie ma.

A przed sądem staje,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Jak kończą generałowie

Czy szef polskiego więziennictwa Jacek Kitliński zostanie dyscyplinarnie zwolniony ze służby za represjonowanie podwładnych? To, że nowy minister sprawiedliwości pozbędzie się gen. insp. Jacka Kitlińskiego, jest pewne. Nie zmieni tego fakt, że Kitliński dyrektorem generalnym Służby Więziennej został jeszcze za rządów PO-PSL, a generalską nominację otrzymał od prezydenta Bronisława Komorowskiego. Jednak zwolnienie dyscyplinarne byłoby radykalnym posunięciem, niespotykanym na tak ważnym stanowisku w Służbie Więziennej (w czerwcu br. Kitliński został awansowany przez prezydenta Andrzeja Dudę na najwyższy

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Wojciech Kuczok

Świecka inkwizycja

Podczas rozmowy z zaprzyjaźnionym małżeństwem akademików, będących au courant z kulturą cyfrową i aktualną netykietą, dowiedziałem się o zaniku ironii, jako strategii ryzykownej, bo potencjalnie agresywnej. Hunwejbini poprawności doprowadzili już do gabinetów terapeutycznych wszystkich profesorów, nieustannie narażonych na oskarżenie o mobbing, seksizm, gender shaming, dziaderstwo, krindżowatość, fazdrygulstwo i gnypalstwo, a teraz wzięli się do wykroczenia „permanentnej parabazy”. Ironia i dystans są traktowane jako broń hejtersko-besserwisserska, przeto z humorem należy uważać, a najlepiej z niego w ogóle zrezygnować. Zakaz

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Aktualne Przebłyski

„Przyjazna” TVN

Pracowała w TVN. Długo. Całe 15 lat. Anna Wendzikowska robiła programy dla „Dzień Dobry TVN”. W sierpniu odeszła. Bo mobbing, parszywe stosunki i strach. Pisze: „Byłam poniżana, gnębiona, codziennie drżałam o pracę. Niby gwiazda telewizji, a byłam traktowana jak dziewczynka z podstawówki, którą co chwilę bije się po łapkach za każde niedociągnięcie”. Smutny obraz. I poważna sprawa. Co na to TVN? Wydali z siebie infantylny szczebiot, że „zdarzały się zachowania, które nie powinny mieć miejsca w dobrze zarządzanej,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Andrzej Szahaj Felietony

Turbokapitalizm i epidemia chamstwa

Czytam serię tekstów poświęconych sytuacji w mediach w ostatnich 30 latach. Ich wysyp z pewnością jest związany z zamieszaniem wokół postaci Tomasza Lisa. Czytam i jestem przerażony. Opis warunków pracy polskich dziennikarzy jest wstrząsający. I mówię tutaj nie o stronie technicznej, ale o warunkach psychologicznych i społecznych. Presja, pośpiech, stres. A do tego fatalni szefowie, którzy znęcali się nad pracownikami, upokarzając ich i pomiatając nimi. Przedtem czytałem z kolei kilka tekstów poświęconych sytuacji w polskich teatrach i szkołach teatralnych.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Aktualne Kronika Dobrej Zmiany

Pani Ć. i pan P.

Archiwum PRZEGLĄDU puchnie od wzmianek o pani Barbarze Ćwioro, a i tak wiemy, że to nie koniec, że będzie jeszcze o czym pisać. Zatem tylko tytułem przypomnienia – Barbara Ćwioro to kluczowa współpracowniczka Witolda Waszczykowskiego, w czasie gdy ten kierował MSZ. Była wtedy dyrektorką Departamentu Spraw Europejskich. Gdy Waszczykowski odszedł, we wrześniu 2018 r. objęła stanowisko ambasadorki w Pradze. Ale rychło popadła tam w konflikt z częścią personelu. Najpierw zaczęto pisać na nią donosy, potem sprawę w swoje ręce wziął ówczesny dyrektor generalny

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Jak wyjść z biura, które jest w jadalni

Nie traci się czasu na dojazdy, a w trakcie pracy można wstawić pranie i zupę. Ale rosną rachunki za prąd i wodę. Praca zdalna wymaga pilnych regulacji 35% pracowników od marca 2020 r. pracuje najchętniej z domu – wynika z badania przeprowadzonego przez serwis Pracuj.pl. Zdecydowana większość bardzo sobie chwali taki model zatrudnienia: dwie trzecie cieszy się, że nie traci czasu na dojazdy, 52% uważa, że w domowych pieleszach pracuje efektywniej. Wiele osób docenia elastyczne godziny pracy, ale jednocześnie

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Z dnia na dzień

Historii z MSZ ciąg dalszy

W czwartek 22 lipca w XXI Wydziale Pracy i Ubezpieczeń Społecznych Sądu Okręgowego w Warszawie odbyła się rozprawa z powództwa Małgorzaty Wierzejskiej przeciwko Ministerstwu Spraw Zagranicznych. Powódka zarzuca MSZ stosowanie wobec niej mobbingu. Sprawa na dobrą