Tag "Polska"

Powrót na stronę główną
Aktualne Pytanie Tygodnia

Czy Polacy lekceważą zagrożenie epidemią?

Czy Polacy lekceważą zagrożenie epidemią? Dr Jerzy Gryglewicz, Instytut Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego Procedury, które mają zapobiec rozprzestrzenianiu się koronawirusa, zostały wprowadzone niedawno, dlatego musi jeszcze upłynąć trochę czasu, abyśmy mogli przeanalizować, w jakim stopniu są one przestrzegane. Pewne wnioski możemy jednak wyciągnąć z danych udostępnianych przez policję, mówią one, że spośród przeszło tysiąca osób, które obecnie poddane są kwarantannie, jak dotąd jedynie 16 złamało jej zasady,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jan Widacki

„Silni, zwarci, gotowi” i „jakoś to będzie”

To pierwsze hasło już raz Polacy słyszeli. Nie baliśmy się Niemców. Bolszewików pogoniliśmy już w 1920 r., więc tym bardziej ich się nie baliśmy. Wedle rządowej propagandy byliśmy „silni, zwarci, gotowi!”. Nawet przez myśl nikomu, chyba łącznie z Rydzem-Śmigłym, nie przeszło, że jednak trzeba się bać i Niemców, i bolszewików równocześnie. Naród był przekonany, że „nikt nam nie zrobi nic, bo z nami Śmigły, Śmigły, Śmigły-Rydz”. 1 września 1939 r. nawet poważni, mogłoby się zdawać, ludzie zakładali

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Historia

Biało-czerwona wbita w morze

W walkach o Wał Pomorski i Kołobrzeg brało udział ponad 70 tys. polskich żołnierzy. Co piąty nie przeżył Bitwa o Kołobrzeg trwała 11 dni i uznawana jest za największy regularny bój uliczny z udziałem polskich wojsk w czasie II wojny światowej. Walki, które trwały od 8 do 18 marca 1945 r., nie tylko miały kluczowe znaczenie dla całej ofensywy na Pomorzu Zachodnim, ale przede wszystkim dowiodły waleczności żołnierzy 1. Armii WP. Badacze dziejów polskiego oręża przyrównują operację kołobrzeską

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Czas kwarantanny dla wszystkich

Najgorsze, że nikt nie potrafi powiedzieć, jak długo to potrwa Trójmiasto: maski skończyły się miesiąc temu Helena Leman W Trójmieście na pozór panuje spokój, choć jakby mniej ludzi na ulicach, w maskach nikt jeszcze nie chodzi. Lecz to spokój pozorny. W toalecie dworcowej w Sopocie, zadbanej, z mydłami w płynie do rąk, pracownica opowiada, że kobieta z Wrocławia zrobiła jej awanturę. Powód? Automat nie otworzył jej drzwi, nie miała więcej bilonu, więc musiała u niej rozmienić pieniądze. – Bała się, że ją zarażę,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Opinie

Rusofobia to (wielki) biznes robiony na Polakach

Nikt przy zdrowych zmysłach nie rozumie, dlaczego istotna część naszej klasy politycznej oraz mediów z uporem godnym lepszej sprawy głosi polski obowiązek nienawiści do Rosji i wszystkiego, co rosyjskie. Stanowi to unikatowy przypadek nie tylko we współczesnym świecie, lecz również w naszej, polskiej przeszłości. To prawda, że u zarania II RP, gdy wychodziliśmy z dziedzictwa zaborów, istniał silny nurt publicystyki politycznej posługujący się podobną narracją, ale, po pierwsze, istniał również konsekwentny nurt antyniemiecki, uzasadniający niechęć m.in. doświadczeniami grabieży okupacyjnej lat

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jerzy Domański

Sztukmistrze od mycia rąk

Nawet ci, którzy wiedzę o sytuacji w Polsce czerpią z mediów rządowych, bardzo skromnie ufają władzy. Bo Polacy wiedzą swoje. I nawet jeśli ten rząd mówi im, że wszystko jest pod kontrolą, to oczywiste, że trzeba liczyć na siebie. Prezydent Duda na okrągło opowiada w mediach, jak dzielnie walczy z zarazą. I długo mówi o tym, co już i tak wiadomo. Jego pracownicy nie pojmują, że z internetem nawet tak niezłomny polityk jak Duda nie jest w stanie się ścigać. Ogłoszenia Dudy o sytuacji z koronawirusem mają

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Pozew w szufladzie, entuzjazm zgasł

Historyk IPN Piotr Szubarczyk naubliżał mieszkańcom Czarnego. Pozew przeciw niemu wciąż nie trafił do sądu Choć 7 kwietnia miną dwa lata od spotkania w Czarnem z historykiem Instytutu Pamięci Narodowej Piotrem Szubarczykiem, który naubliżał zebranym za to, że byli przeciwni powstaniu pomnika „żołnierzy wyklętych”, pozew przeciwko niemu wciąż leży w gminnej szufladzie. – Ja od moich dziadków na temat „Łupaszki” nie słyszałem nic innego jak tylko, że był bandytą. Jedź pan do Kościerzyny, skąd pochodzę, i zapytaj,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Aktualne Przebłyski

Kto to mówi?

Zagadka, ale niezbyt trudna. Kto powiedział, że… • „Opozycja i wspierające ją media posuną się do każdej niegodziwości”. • „W pełnej krasie zobaczyliśmy jego prymitywny, prostacki i kłamliwy charakter”. • „Szał hejtu wylewa się na nas codziennie”. • „Festiwal hipokryzji, kłamstwa i manipulacji”. Prawda, że nie było trudno zgadnąć? Styl to człowiek. I wszystko jasne. Tako rzecze Joanna Lichocka, dama z palcem, czyli pisowska miss elegancji w „Gazecie Polskiej”.  

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Tatrzański (Luna)park Narodowy

To, co się dzieje w Tatrach, jest kpiną z idei ochrony przyrody Niedawno jeden z portali poświęconych tematyce tatrzańskiej donosił z zachwytem, że na zamarzniętej tafli Morskiego Oka miała miejsce niezwykła rywalizacja sportowa. Zawodnicy drużyny hokejowej z Nowego Targu rozegrali pokazowy mecz. W pierwszej chwili potraktowałem to jak żart, ale tekstowi towarzyszyła bogata dokumentacja fotograficzna. I podziękowania organizatora imprezy Mariusza Jarzębskiego, adresowane do dyrekcji TPN: „Bardzo przychylnie do naszego pomysłu podeszły władze Tatrzańskiego Parku

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Wywiady

Legenda wielkiej budowy

Nowa Huta była najpierw legendą wyolbrzymioną przez propagandę, a potem antylegendą. A w życiu nie ma takich przeskoków Józef Tejchma – szef organizacji ZMP na budowie miasta i kombinatu Nowa Huta (1951-1955) Pamięta pan, jak przyjechał pan do Nowej Huty pierwszy raz? Jak to zobaczył? – Pamiętam! I to wrażenie… Takie samo jak mojej mamy, która przyjechała tam znacznie później. Bardzo się dziwiła, że to na takich polach, gdzie w Markowej buraki się sadzi i ziemniaki. Na dobrych polach! –

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.