Tag "Przegląd"
Dylematy wiceburmistrza
PO dokonuje różnych roszad w obsadzie stanowisk w dzielnicach Warszawy, w których zdobyła władzę. Wiceburmistrz dzielnicy Wola Marek Lipiński został przerzucony na stanowisko wiceburmistrza na drugi koniec miasta, do dzielnicy Bielany. Nie mógł pracować w tym samym urzędzie, w którym kadrową jest jego żona – tłumaczy decyzję szefowa stołecznej PO Małgorzata Kidawa-Błońska. Tymczasem okazało się, że w Urzędzie Dzielnicy Bielany pracuje była żona wiceburmistrza. Co robić? – Pracować z byłą żoną to raczej kara – śmieje się posłanka
Czy zwiększenie dopuszczalnej prędkości oznacza wzrost zagrożenia na drogach?
Pro Wojciech Kotowski, autor komentarzy prawniczych do kodeksu drogowego Podniesienie progów prędkości na autostradach nie jest dobrą decyzją, bo nasze drogi nie przystają często do standardów europejskich. Moim zdaniem, zupełnie wystarczał limit 130 km/h na autostradach, 110 km/h na drogach ekspresowych i 90 km/h na pozostałych. Poza tym uwagi o progu dopuszczalnego błędu kierowcy w utrzymaniu dozwolonej prędkości, wynoszącym aż 10 km/h, mogą skłaniać kierowców do nadinterpretacji tego przepisu. Kontra Wiesław Szczepański, poseł
Jak PZU robi dobrze emerytom
Osoby, które przechodziły na emeryturę, zachęcano, aby dalej same opłacały sobie tzw. grupowe ubezpieczenie na życie, wcześniej załatwiane przez zakład pracy. Nazywa się to ubezpieczenie indywidualnie kontynuowane. Do 2009 r. PZU Życie wysyłało takim osobom blankiety przelewów. Sprawa była prosta. Blankiety przychodziły, szło się na pocztę, do banku itd. i składkę się opłacało. Ale w ubiegłym roku emeryci próżno czekali na przelewy. Po jakimś czasie dostali tylko zawiadomienie, że jeśli nie uregulują zaległości, stracą ubezpieczenie. Najpierw
Czy zakaz sprzedaży dopalaczy jest skuteczny?
Pro Wojciech Wilk, poseł PO, prawnik, sejmowa Komisja Sprawiedliwości i Praw Człowieka Oczywiście, jest skuteczny. Nie ma sklepów, które by dopalaczami handlowały, a przepisy pozwalają też na odpowiednie działanie choćby w takim przypadku jak uruchomienie automatu do sprzedaży dopalaczy w Lublinie. Zakaz może nie wyeliminował tych wyrobów w stu procentach, wciąż znajdują się osoby, które żerują na młodych ludziach i prowadzą sprzedaż nielegalnymi sposobami. Jednak obrót dopalaczami został skutecznie zablokowany, co oznacza, że przepis spełnił
Dymek artystyczny
Nowe przepisy antynikotynowe, które w trosce o zdrowie osób niepalących przepędziły palaczy z wszystkich miejsc publicznych, w tym z kawiarni i restauracji, nie zadziałały na takie instytucje użyteczności publicznej jak teatry. Oczywiście na widowni i w foyer od dawna już się nie dymi, ale zakaz nie objął na razie sceny. Aktorzy grający we współczesnych sztukach, np. w teatrach Młyn czy Druga Strefa, kiedy reżyser sobie tego życzy, wyciągają papierosy i po dawnemu kopcą, ile wlezie, a dym wchodzi w płuca innych uczestników przedstawienia, dociera
Etycy czasem słyszący
Dopiero zmiana prezesa Polskiego Radia sprawiła, że kilka osób na Malczewskiego odzyskało słuch. To wydarzenie ocierające się o cud, bo pracować w radiu i przez kilka lat niczego nie słyszeć, to zjawisko paranormalne. I możliwe tylko w IV RP. A było przecież tak, że za prezesury Krzysztofa Czabańskiego, pisowskiego nominata, paru jego politycznych znajomych wychodziło z radia tylko po to, by z Programu I pojechać do Trójki. I z powrotem. Redaktorzy Sakiewicz, Wildstein, Zaremba, Warzecha i Karnowscy uwielbiali spotkania we własnym gronie. I wspólne gaworzenie na antenach radiowych. Szkopuł
Ujazdowski jest najważniejszy
A jednak. Tak zdolny linoskoczek, pardon, partioskoczek, jak Kazimierz Michał Ujazdowski chyba już nie zdąży w tym roku zmienić partii. Można by go jednak usprawiedliwić, bo przecież tak niedawno wrócił do PiS, na łono Jarosława Kaczyńskiego. I ten powrót jest chyba prawdziwą przyczyną ucieczki grupy pisowców do nowego tworu o skromnej nazwie Polska Jest Najważniejsza. Woleli wybrać tułaczy los niż kolejne spotkanie z Ujazdowskim. Choć swoją drogą Kazimierz Michał Ujazdowski też ma talent do nazw. Zakładał
Długa droga „Przeglądu”
Długą drogę odbywa „Przegląd”, który prenumeruje mieszkanka Monachium, p. Barbara Lewkowicz. Po przeczytaniu nasz tygodnik wraz z innymi polskimi czasopismami oddawany jest do Konsulatu RP w Monachium, który został poddany oszczędnościowym cięciom MSZ. Gdy nasi dyplomaci wszystko dogłębnie przestudiują i rozwiążą krzyżówki, numery naszego pisma trafiają w ramach konsularnej opieki nad rodakami do monachijskiego więzienia, gdzie odbywają karę polscy złodzieje samochodów, kieszonkowcy, hipermarketowcy itp. W mało delikatnych rękach więźniów „Przegląd” kończy swój żywot i już
Kisiel wprost nie do poznania
Bezkrytycznym wyznawcom kultu Stefana Kisielewskiego warto odświeżyć pamięć. Dobrze by im zrobiła lektura wspomnień byłych współpracowników Kisiela. A ci mają tzw. mieszane uczucia. Np. Józefa Hennelowa, która przepracowała w „Tygodniku Powszechnym” 60 lat i wiele w życiu widziała, ciągle jest pod wrażeniem tego, jak to Kisiel, bardzo przecież hołubiony przez redakcję, obsmarował swoich dobrodziei. „Szokiem były dla nas jego »Dzienniki« – żali się publicystka – w »Tygodniku« zawsze otaczaliśmy go przyjaźnią, dzięki czemu mógł
Kościół dostaje. Nawet w Paryżu
W 1927 r. Polska Akademia Nauk dostała budynek w Paryżu przy ul. Lemandé. Przez tyle lat mimo wojny, żelaznej kurtyny i zmian ustroju budynek był ciągle w gestii PAN. Są jednak instytucje potężniejsze od sił natury i historii. I jest minister skarbu państwa Aleksander Grad, który chętnie im pomoże. Któż to taki? Łatwiutka to zagadka, bo u nas, jak się coś zabiera, to z góry wiadomo, do kogo to trafi. Nie inaczej jest w Paryżu. PAN miała pecha, że czujne oko bardzo operatywnego księdza







