Tag "wojskowość"
Pułkownik od siedmiu grzechów
Zbigniew Załuski w czołówce publicystów PRL
Politruk broniący polskich tradycji orężnych? Zesłaniec do Kazachstanu opiewający braterstwo broni z Armią Czerwoną? Ostatni w historii polskiej literatury żołnierz pisarz? Zbigniew Załuski, prawdopodobnie najsłynniejszy pułkownik lat 60., galopem wszedł do czołówki publicystów epoki PRL.
Polacy uwielbiają spierać się o własną historię. Na przełomie 1962 i 1963 r. z zapałem kłócili się o sens szarż szwoleżerów w wąwozie Somosierra i śmierci ks. Józefa Poniatowskiego. W ogólnopolskiej dyskusji udział wzięła czołówka ówczesnych piór. Atmosfera w pewnym momencie rozgrzała się do takiego stopnia, że decyzję o wygaszeniu podjęło Biuro Prasy KC PZPR. Nawiązania do sporu pojawiały się w satyrycznych „Szpilkach” i popularnych radiowych „Matysiakach”. Książka, od której wszystko się zaczęło, stała się hitem czarnego rynku.
Publikacja nosiła tytuł „Siedem polskich grzechów głównych” i ukazała się nakładem Czytelnika. Jej autorem był Zbigniew Załuski – pułkownik Ludowego Wojska Polskiego, od prawie dwóch dekad oficer polityczny. Nie miał jeszcze 40 lat, swoimi tezami sprowokował jednak dyskusję, która nie tylko ze względu na treść historyczną, ale zwłaszcza polityczną, zapisała się w podręcznikach najnowszych dziejów Polski.
„W czterdziestym nas matko…”
Wojskowe akta personalne, słownik pisarzy i nagrobek w alei zasłużonych na Powązkach są zgodne: Załuski urodził się 31 lipca 1926 r. Jeszcze za jego życia pojawiały się sugestie, m.in. jego przyjaciela Janusza Przymanowskiego, że data ta nie jest do końca precyzyjna. Dziś jego syn potwierdza, że ojciec dodał sobie rok, by móc pójść do wojska. Dokumenty z archiwum w kazachstańskim Pawłodarze poświadczają tę informację: Załuski Zbigniew, wieś Kaczyry, urodzony w 1927 r. Na przełomie 1943 i 1944 r. w miejscowym radzieckim wojenkomacie postarzył się najpopularniejszą znaną metodą: na zgubione dokumenty.
Na świat przyszedł w Kiwercach pod Łuckiem, który był stolicą województwa wołyńskiego, jako syn Ludwika i Rajmundy z Kosmulskich. Jego rodzina sprowadziła się na Wołyń kilka lat wcześniej, gdyż ojciec dostał tu pracę. Przez wiele lat był nadleśniczym w Siekierzycach, położonych niedaleko Przebraża, który w 1943 r. zasłynął jako centrum samoobrony Polaków przed UPA. Matka nauczycielka w latach 30. zajmowała się domem. Załuski wychowywał się w leśniczówce, 1 września 1939 r. miał jednak rozpocząć naukę w łuckim gimnazjum. Marzył o karierze budowniczego okrętów.
Wybuch wojny tragicznie dotknął rodzinę. Dwaj starsi bracia zginęli pod okupacją niemiecką. Ojciec, jako członek miejscowej elity, ukrywał się przed Sowietami, udało mu się jednak przeżyć. W kwietniu 1940 r. Rajmunda i Zbyszek zostali zapakowani do transportów kolejowych i wywiezieni w stepy Kazachstanu, do Kaczyr nad Irtyszem w guberni pawłodarskiej. Po podpisaniu układu Sikorski-Majski w lipcu 1941 r. Rajmunda Załuska, osoba społecznie aktywna i zdeterminowana, została powiatowym mężem zaufania ambasady RP w ZSRR,
Polska Partia Wojny. Zrobią wszystko, co Donald Trump każe
Polacy a Ameryka Trumpa
W sondażu IBRiS dla „Rzeczpospolitej” z marca 2026 r. zapytano, czy polscy żołnierze powinni wziąć udział w konflikcie na Bliskim Wschodzie, jeśli poprosiłyby o to Stany Zjednoczone. 84,7% badanych odpowiedziało „nie”, 11% było za, a 4,4% nie miało zdania.
Natomiast w sondażu United Surveys by IBRiS dla Wirtualnej Polski, przeprowadzonym w dniach 27-29 marca 2026 r., zadano pytanie: „Czy uważasz Stany Zjednoczone za stabilnego i wiarygodnego gwaranta bezpieczeństwa dla Polski?”. Z tą opinią zgodziło się 40,6% Polaków (9,4% było o tym zdecydowanie przekonanych). Przeciwnego zdania było 54,5% badanych. 4,9% respondentów nie miało zaś w tej sprawie opinii.
Co interesujące, w grupie wyborców koalicji rządzącej aż 77% respondentów nie ufa USA. Zupełnie inne stanowisko zajmują wyborcy PiS. Aż 87% uważa Stany Zjednoczone za wiarygodnego partnera.
W przypadku sympatyków Konfederacji i Konfederacji Korony Polskiej Grzegorza Brauna – 58% nie widzi w USA stabilnego gwaranta bezpieczeństwa, przeciwnego zdania jest 42% respondentów.
„Ludzie Prawa i Sprawiedliwości oraz Karola Nawrockiego chcą wplątać Polskę w wojnę na Bliskim Wschodzie. Nie pozwolę na to. Przydałby się wam, nie tylko dziś, kubeł zimnej wody na głowę”, napisał w lany poniedziałek Donald Tusk. No i internet się zapalił: czy Tusk nie przesadził, czy znów jedzie kijem po klatce z lwem, czy też coś jest na rzeczy.
Tusk nie przesadził. Mamy partię wojny. PiS i ośrodek prezydenta Nawrockiego uciekają od tego określenia, wołają, że to nie oni, ale fakty są nieubłagane. PiS i Nawrocki byli gotowi wciągnąć Polskę w wojnę z Iranem. I o tym mówili.
Najgłośniej mówił Marcin Przydacz, szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej, który w niedzielę wielkanocną zachęcał do pomocy Ameryce. Przekonywał w Polsat News, że europejscy sojusznicy z NATO powinni wesprzeć Stany Zjednoczone. Między innymi poprzez ewentualny udział w misji odblokowania zamkniętej przez Iran cieśniny Ormuz.
Zdaniem Przydacza część sojuszników zachodnich, „zwłaszcza tych, którzy mają odpowiednią flotę i odpowiedni sprzęt”, powinna „w ramach jakiejś działalności koalicyjnej wesprzeć Amerykanów”, z jednej strony w imię własnego interesu – w tym obniżenia cen energii – z drugiej w imię euroatlantyckiej solidarności. „Ja do tego ich bardzo mocno namawiam”, podkreślał. A to, że atak na Iran był autorskim pomysłem Trumpa i Netanjahu i sojusznicy o tym nie zostali poinformowani? Że Trump raz nawoływał Europę,
r.walenciak@tygodnikprzeglad.pl
Drezno zrównane z ziemią
Naloty dywanowe miały złamać Niemców Konflikty zbrojne mogą przybierać różną postać. Mamy wojny na zniszczenie i na wyniszczenie. W pierwszym rodzaju wojen chodzi o pokonanie armii przeciwnika, pozbawienie jej potencjału bojowego, skutkujące kapitulacją. To konflikt o ograniczonym zakresie. W ujęciu drugim celem jest wykrwawienie nie tylko wrogiego wojska, ale także całego stojącego za nim społeczeństwa i wspierającej wysiłek wojenny gospodarki. To wojna totalna, zwykle będąca skutkiem sytuacji, w której po serii bitew jednej ze stron nie udało się zrealizować
Rok wojny: jak zmienił się świat?
Tworzy się nowy układ sił. Rodzi się świat wielobiegunowy Prof. Bogdan Góralczyk – profesor zwyczajny w Centrum Europejskim UW, politolog, sinolog, dyplomata i publicysta, znawca spraw międzynarodowych. Ostatnio wydał Chiński Tryptyk, czyli trzy tomy o chińskiej transformacji: „Chiński Feniks” (2022, wznowienie z 2010), „Nowy Długi Marsz” (2021, rozszerzone wydanie 2022) oraz „Wielki renesans” (2018). Rozmawialiśmy rok temu, jeszcze przed wybuchem wojny. I gdy pytałem, o co walczy Putin, odpowiedział pan, że o Rosję.
Cena pomocy
Wojna w Ukrainie wprost przekłada się na potencjał bojowy Wojska Polskiego W najnowszym amerykańskim pakiecie pomocy wojskowej dla Ukrainy – o wartości ponad 2 mld dol. – znajdzie się amunicja GLSDB. To nic innego jak lotnicze bomby, doposażone w silniki rakietowe i nawigację satelitarną, dostosowane do wystrzeliwania z naziemnych wyrzutni HIMARS. Pociski GLSDB przenoszą 93-kilogramowe głowice odłamkowo-burzące i są piekielne precyzyjne – odchylenie od celu wynosi maksymalnie metr. Nad stosowaną dotychczas przez Ukraińców amunicją
Prawdziwy bóg wojny
Niezależnie od tego, jak dobrze wyszkolona i wyposażona będzie armia, bez sprawnej logistyki poniesie porażkę Nowy rok zaczął się dla armii rosyjskiej fatalnie. Dwie minuty po północy kilka rakiet HIMARS uderzyło w zajmowany przez żołnierzy kompleks szkolny w Makiejewce pod Donieckiem. Wedle ostrożnych szacunków zginęło lub zostało rannych 400 wojskowych (Rosjanie oficjalnie przyznali się do 89 zabitych, nie podają liczby poszkodowanych, Ukraińcy raportują dane ośmiokrotnie wyższe). Większość ofiar stanowili rezerwiści,
CIA a niepokoje w Chinach, Iranie i Rosji
Gdyby rządy Iranu czy Rosji zostały obalone, nie ma gwarancji, że ich następcy wykazywaliby więcej skłonności demokratycznych lub mniej despotycznych Douglas London jest wykładowcą w Szkole Służby Zagranicznej Uniwersytetu Georgetown oraz współpracownikiem waszyngtońskiego Instytutu Bliskiego Wschodu. Ma za sobą ponad 34 lata służby w CIA na eksponowanych stanowiskach, m.in. jako szef placówek na Bliskim Wschodzie, w Azji Środkowej (w republikach będących wówczas częścią ZSRR), w Azji Południowej i w Afryce. Był ekspertem CIA ds. Iranu, broni masowej zagłady i zwalczania
Za wolność waszą i za pieniądze
Rywalizacja mocarstw czyni z kompetencji emerytowanych żołnierzy pożądany towar Świat w ostatnich miesiącach mówi o najemnikach wyjątkowo często, głównie za sprawą wojny w Ukrainie. Reszta globu – za wyjątkiem Afryki – wydaje się wolna od najemnictwa, ale to złudzenie. Zarazem gros sensacji o „żołnierzach fortuny”, które produkowane są w ramach kampanii dezinformacyjnych towarzyszących zmaganiom za naszą wschodnią granicą, też rozmija się ze stanem faktycznym. Chciałbym tu zmierzyć się z najpopularniejszymi „fejkami” i rzucić światło na zjawisko tam, gdzie
Polskie patrioty
Po co nam niemieckie patrioty, jak mamy nadmiar własnych? Nadmiar taki, że aż sprawiający kłopot. Ale po kolei. Że mamy marną ochronę przeciwlotniczą, wiadomo nie od dziś. Wie to każdy, kto śledził informacje medialne, publiczne wypowiedzi wojskowych, a także polityków o stanie naszego bezpieczeństwa. Fakt, że przy ukraińskiej granicy spadła przypadkowa ukraińska rakieta, zabijając dwóch ludzi, dodatkowo zwrócił uwagę na ten temat. Podniosły się nawet głosy skrajne, domagające się od państwa bezwzględnego strzeżenia naszego








