Rok wojny: jak zmienił się świat?

Rok wojny: jak zmienił się świat?

Warszawa 17.08.2022 r. prof. dr hab. Bogdan Goralczyk - politolog, sinolog, dyplomata i publicysta. fot.Krzysztof Zuczkowski

Tworzy się nowy układ sił. Rodzi się świat wielobiegunowy Prof. Bogdan Góralczyk – profesor zwyczajny w Centrum Europejskim UW, politolog, sinolog, dyplomata i publicysta, znawca spraw międzynarodowych. Ostatnio wydał Chiński Tryptyk, czyli trzy tomy o chińskiej transformacji: „Chiński Feniks” (2022, wznowienie z 2010), „Nowy Długi Marsz” (2021, rozszerzone wydanie 2022) oraz „Wielki renesans” (2018). Rozmawialiśmy rok temu, jeszcze przed wybuchem wojny. I gdy pytałem, o co walczy Putin, odpowiedział pan, że o Rosję. – Tak jest, podtrzymuję te słowa. On walczy o wielką Rosję, o scalenie wszystkich ziem ruskich. Z Białorusią poniekąd się udało, a z Ukrainą – nie. Tu popełnił największy błąd życia. Przeszacował swoje siły, zwłaszcza jakość armii. Nie wygonił i nie zabił, mówiąc brutalnie wojskowym i wojennym językiem, Zełenskiego. A przede wszystkim, i to jest dla niego najstraszniejsze, zjednoczył Zachód, i to pod przywództwem Stanów Zjednoczonych Ameryki. To właśnie zdarzyło się przez ten rok. A Rosja i Chiny grają na rozdźwięki istniejące w świecie transatlantyckim. Tylko że wielkich rozdźwięków tam nie ma. A dowodem tego są chociażby zagraniczne wizyty Zełenskiego. Udane? – Jego pierwsza zagraniczna wizyta miała miejsce w Stanach Zjednoczonych. Była starannie przemyślana, doszło do niej, zanim republikanie objęli kontrolę nad Izbą Reprezentantów. Druga wizyta to Europa Zachodnia. Zaczął ją od Wielkiej Brytanii, czyli drugiego po Stanach Zjednoczonych dostarczyciela sprzętu i broni dla Ukrainy. Premier Sunak wyszedł na lotnisko przywitać i wyściskać przylatującego samolotem wojskowym Zełenskiego, a potem poszli do centrum szkolenia pilotów ukraińskich na terenie Wielkiej Brytanii. A jeżeli szkoli się pilotów, to możemy się spodziewać, że kolejnym krokiem będzie przekazanie Ukrainie samolotów. Z Wielkiej Brytanii Zełenski poleciał do Paryża, rozmawiał z prezydentem Macronem i kanclerzem Scholzem, dzień później miał bardzo emocjonalne, poruszające spotkanie i przemówienie w Parlamencie Europejskim. Widzieliśmy zdjęcia ze spotkań, reakcje przywódców państw. Cały Zachód jest po stronie ukraińskiej. Do pokoju daleko A na wschodzie, na Ukrainie, spodziewamy się nowej rosyjskiej ofensywy. – Może ona wiązać się z próbą zajęcia Donbasu, może Kijowa, tego jeszcze nie wiemy. Ale widzimy, że Rosjanie idą na wyniszczenie i zniszczenie Ukrainy, czego symbolem są ataki rakietowe na cywilne osiedla mieszkaniowe w Buczy, Iziumie, Mariupolu i wielu innych miejscach. Równolegle rośnie obawa przed eskalacją konfliktu. Idziemy krok za krokiem. Jest już zgoda NATO na wysłanie Ukrainie czołgów, teraz mówi się o samolotach i rakietach dalekiego zasięgu. Niepokojące jest, że Rosja może w końcu sięgnąć, co współpracownicy Putina zapowiadali, po taktyczną broń jądrową. A sięgnie? – Jest na pewien czas zabezpieczenie. W listopadzie ub.r. do Pekinu udał się kanclerz Olaf Scholz i po rozmowach z Xi Jinpingiem obaj przywódcy we wspólnym komunikacie zaapelowali do Rosji, a wręcz jej zagrozili, by nie ważyła się używać broni niekonwencjonalnej. Później, co ważniejsze, niemal ten sam komunikat poszedł w świat po pierwszym bezpośrednim spotkaniu Xi Jinpinga z Joem Bidenem. Trzeci element jest jednak niepokojący, bo po roku wojny nie widać porozumienia pokojowego. Apele, by usiąść do stołu rokowań, są bezskuteczne. Dlaczego? – Ukraińcy mają wolę walki, a siadając do stołu, musieliby oddać 18% swojego terytorium, włączając w to Krym. Teraz więc na zatrzymanie działań zbrojnych nie są gotowi. Ale na to nie są też gotowi Rosjanie. Czyli zapowiada się długotrwały bój. A jak pokazuje historia, przywódca może wojnę zacząć, ale później to ona często prowadzi jego. Wydarzenia są od niego niezależne i to on musi się do nich dostosowywać. Dlatego niestety nie możemy po roku tej wojny powiedzieć czegoś definitywnego, rozstrzygającego, bo wszystko jest w toku i wszystko raczej eskaluje, a nie deeskaluje. A jakich wariantów rozwoju sytuacji możemy się spodziewać? Czy jest np. możliwe zwycięstwo Rosji? Sukces zapowiadanej ofensywy? – Nie przewiduję, że Rosja wygra. Z jednego podstawowego powodu – to jest wojna źle motywowanej, źle przeszkolonej i źle wyposażonej armii z narodem. Na dodatek z narodem, który w trakcie tej wojny, tylko ujmując ją od roku 2014, a nie 2022, sam się zdefiniował. Nawet rosyjskojęzyczni Ukraińcy z Mariupola, Charkowa, Donbasu będą przez pokolenia nienawidzić Rosjan, że zabili im ojców, braci, zgwałcili żony, wywieźli dzieci. Z narodem nikt nie wygrał. Amerykanie musieli się wycofać i z Wietnamu, i z Afganistanu. Rosja nie wygra,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.
Aby uzyskać dostęp, należy zakupić jeden z dostępnych pakietów:
Dostęp na 1 miesiąc 30,00 zł lub Dostęp na 12 miesięcy 250,00 zł
Porównaj dostępne pakiety
Wydanie: 08/2023, 2023

Kategorie: Świat, Wywiady