Tajemnice imperium Inków

Tajemnice imperium Inków

Pod Limą znaleziono ponad dwa tysiące doskonale zachowanych mumii sprzed 500 lat

„To jak kapsuły czasu z epoki Inków”, triumfuje archeolog Johan Reinhard z National Geographic Society. Na cmentarzysku pod Limą odkryto ponad 2 tys. doskonale zachowanych mumii. W suchym pustynnym piasku przetrwały szczątki dostojników, ale także kobiet i dzieci, rzemieślników i wieśniaków z imperium inkaskich Synów Słońca.
Mumie mają jeszcze skórę, włosy, a nawet oczy, na głowach inkaskich dygnitarzy przetrwały diademy z piór. Wraz ze szczątkami ludzkimi odkryto około 60 tys. różnych przedmiotów, takich jak tekstylia, ceramika, skóry zwierzęce, bojowe maczugi czy miedziane maski. Niektórych chowano w swoistych kokonach – w największej spośród

bawełnianych kapsuł czasu

znaleziono aż siedem mumii z bogatymi darami grobowymi. Około 40 kokonów osiągających niekiedy masę 180 kg zwieńczonych jest fałszywymi głowami (falsas cabezas), wypchanymi bawełną, przybranymi w peruki. Takie „fałszywe głowy” świadczą, że na cmentarzysku pochowano członków inkaskiej elity. Wcześniej archeologowie znaleźli tylko jedną fałszywą głowę – w 1956 r.
Zdaniem ekspertów, w Limie dokonano, być może, najważniejszego odkrycia w dziejach peruwiańskiej archeologii, które sprawi, że historię Inków trzeba będzie napisać od nowa. Dotychczas natrafiano bowiem tylko na pojedyncze mumie. Przebadane obecnie Miasto Umarłych to prawdziwy przekrój inkaskiego społeczeństwa sprzed 500 lat. „W kategoriach socjologicznych mielibyśmy tu doskonałą grupę ludności, aby poprzez ankiety przewidzieć wynik wyborów prezydenckich. Każda klasa społeczna i grupa wiekowa jest doskonale reprezentowana”, opowiadał stojący na czele zespołu archeologów doradca rządu peruwiańskiego Guillermo Cock podczas konferencji prasowej w kwaterze głównej National Geographic Society w Waszyngtonie. Prawdopodobnie cmentarz założono w pobliżu pałacu, rezydencji monarchy lub też dostojników z jego rodu. Dlatego w latach 1480-1535 chowano tu zarówno inkaskich arystokratów, jak też ludzi z najniższych warstw społeczeństwa. Inkowie nie balsamowali ciał, lecz miejsce pod nekropolię wybrali świadomie, wiedząc, że piasek pustyni, na której deszcz pada raz na kilkadziesiąt lat, doskonale zmumifikuje zwłoki. Większość ciał spoczywała w pozycji embrionalnej,

zgodnie z tradycją i religią Inków.

Kilka ciał pochowano jednak z wyprostowanymi nogami. Prawdopodobnie to hiszpańscy konkwistadorzy, którzy w 1533 r. pod wodzą Francisca Pizarra zniszczyli państwo inkaskich Synów Słońca rozciągające się od dzisiejszej Kolumbii po Chile, przymusem skłonili ujarzmionych Indian do zmiany „pogańskich” obyczajów pogrzebowych.
Badania archeologiczne były bardzo utrudnione, ponieważ nad Miastem Umarłych wyrosło założone przez ich dalekich potomków Miasto Żywych, którzy również upominają się o swe prawa. Pierwsze mumie na ośmiohektarowym cmentarzysku Puruchuco pod Limą odkryto w 1956 r., lecz nie podjęto eksploatacji. Podczas próbnych badań archeologicznych 19 lat później natrafiono na 24 miejsca pochówku, lecz z braku środków nie przeprowadzono dalszych wykopalisk. W 1989 r. w Puruchuco na terenie nekropoli zaczęli osiedlać się wieśniacy uchodzący przed wojną, którą z siłami rządowymi toczyły w Andach bojówki lewackich partyzantów. Szybko powstało osiedle slamsów, w którym żyje obecnie ponad 1,2 tys. rodzin. Mieszkańcy nazwali je Tupac Amaru na cześć władcy Inków zgładzonego przez Hiszpanów w 1572 r. i poprzez naciski wywierane na władze doprowadzili do „legalizacji” wzniesionej bez zezwolenia osady.
Osiedle Tupac Amaru nie zostało skanalizowane i mieszkańcy codziennie wylewają na pustynną ziemię tysiące litrów nieczystości. W konsekwencji mumie, które bez szkody przetrwały pięć wieków, szybko niszczeją. „Gdybyśmy rozpoczęli wykopaliska dopiero teraz, odnaleźlibyśmy tylko kości”, mówi Guillermo Cock. Na domiar złego mieszkańcy Tupac Amaru

lękają się zwłok swoich przodków.

Uważają, że ciała Inków powodują dańa, czyli chorobę. Zdarzało się więc, że gdy ludzie z osady znaleźli mumię, podpalali ją, oblawszy uprzednio benzyną. Badania archeologiczne na znaczną skalę podjął 18-osobowy zespół Guillerma Cocka w 1999 r. dzięki subwencji National Geographic Society. Wykopaliska pod domami nie były możliwe, poszukiwania przeprowadzono więc na ulicach i dziedzińcu szkolnym. Nad rozkopanymi ulicami zbudowano kładki, tak aby mieszkańcy mogli bez trudu po nich przechodzić. Osadnicy z Tupac Amaru byli zadowoleni z misji archeologów – wielu znalazło przecież zatrudnienie przy wykopaliskach, ponadto usunięto „roznoszące chorobę” mumie.
Prace archeologiczne ukończono w lipcu 2001 r., ich pierwsze wyniki ogłoszone zostały w kwietniu br. Do niektórych miejsc naukowcy przybyli za późno: „Na skutek niszczycielskiej działalności wody w mumiach aż roiło się od insektów i robaków, tak jakby zostały pochowane przed 45 dniami, a nie przed 500 laty. Nie wyglądało to ładnie”, opowiada Guillermo Cock. On i jego koledzy ze smutkiem opuszczali cmentarzysko, wiedząc, że pod ubogimi domami jest może nawet 8 tys. inkaskich mumii i skarby archeologiczne, które zapewne nigdy nie zostaną przebadane. Ale to, co udało się uratować z Miasta Umarłych, budzi zachwyt laików i ekspertów. Mumie i znalezione przy nich przedmioty pozwolą na dokonanie nowych ustaleń dotyczących struktury społeczeństwa Inków, zdrowia, diety, przyczyn zgonów czy genetycznego pokrewieństwa zmarłych między sobą i ze współcześnie żyjącymi Peruwiańczykami. Analiza bogatych znalezisk potrwa dziesięciolecia, już teraz jednak wstępne oględziny kilku „kokonów” doprowadziły do sensacyjnych ustaleń. Ceramika znaleziona przy zmarłych pochodzi z regionów oddalonych o setki kilometrów na południe i północ od Limy. Oznacza to, że państwo, w którym inkaska elita sprawowała władzę nad wieloma ujarzmionymi ludami, było znacznie silniej zintegrowane, niż dotychczas sądzono. Ponadto wiele dziecięcych mumii zdradza oznaki niedożywienia. Tego faktu specjaliści nie potrafią wyjaśnić. Owszem, mogły głodować dzieci najuboższych, ale dlaczego inkaska arystokracja tak skąpo karmiła swych malców? Badania mumii z pewnością przyniosą wiele nowych, budzących zdumienie ustaleń, dotyczących

tajemniczego imperium inkaskich Synów Słońca,

którzy, nie znając koła, zasłynęli przecież jako wyborni budowniczowie i administratorzy. Naukowcy zapewniają, że szczątki zmarłych zostaną potraktowane z najwyższym szacunkiem należnym ludziom i przodkom obecnych Peruwiańczyków. „Oni to przecież my sprzed kilkuset lat”, mówi Guillermo Cock.


Dumny Król Bawełny

Do tej pory archeologowie otworzyli tylko trzy „kokony”. W jednym z nich spoczywały szczątki niemowlęcia oraz inkaskiego arystokraty nazwanego „Królem Bawełny”, ponieważ pochowano wraz z nim prawie 140 kg surowej bawełny oraz 70 innych darów grobowych: ceramikę, futra czy kukurydzę, z której zmarły miał przygotowywać sobie w zaświatach alkoholowy napój zwany chicha. Naukowcy zastanawiali się, dlaczego Inkowie chowali swych zmarłych po kilku w „kokonach”. Czy po śmierci przywódcy rodu zabijali najbliższych członków jego rodziny, aby towarzyszyli arystokracie także na tamtym świecie? Bardziej prawdopodobne jest wyjaśnienie, że po pierwszym zgonie zwłok nie chowano, lecz czekano z pogrzebem, aż rozstanie się z życiem kilku innych krewnych. Po przebadaniu inkaskie mumie wystawione zostaną w muzeum w Puruchuco.


Lodowa dziewica

Najsłynniejszą i najlepiej zachowaną spośród południowoamerykańskich mumii jest „Juanita” zwana też „Lodową Dziewicą”, 12-, 14-letnia inkaska dziewczyna przed pięcioma wiekami zakończyła życie w dramatycznych okolicznościach. Zamarznięte na kość szczątki tego dziecka owinięte w „aksu”, czyli barwny całun, odnalazł w 1995 r. tuż pod wierzchołkiem peruwiańskiej góry Amato na wysokości 6 tys. m amerykański archeolog, Johan Reinhard. „Juanita” złożona została na ofiarę gniewnym bóstwom inkaskich. Dziewczyna ma twarz spokojną twarz, jakby spała, przypuszczano więc, że kapłani podali jej środek nasenny, zmieszany z piwem kukurydzianym, a kiedy straciła przytomność, pozostawili ją, by zamarzła. Dziecko było zdrowe i dobrze odżywione, zapewne należało do arystokracji ze stolicy Inków – Cuzco. Mumię poddano badaniom w uniwersytecie Johna Hopkinsa w Baltimore. Zdjęcie wykonane przy użyciu kierowanych komputerowo promieni rentgenowskich wykazało, że „Juanita” ma dziurę w czaszce tuż nad prawym okiem, zginęła więc od mocnego ciosu w głowę.

 

Wydanie: 17/2002

Kategorie: Świat

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy