Tańczę, więc jestem

Tańczę, więc jestem

Od kankana i flamenco po western show i taniec kotów

– Taniec to ruch, a ruch to życie. Dlatego taniec sprawia, że krew szybciej płynie, że jestem szczęśliwa – mówi Joanna Rataj tańcząca w Formacji Tanecznej M6, prowadzonej przez Stowarzyszenie Studentów Campus w Warszawie. To jedna z nielicznych grup tanecznych na terenie Polski biorąca czynny udział w imprezach studenckich.
Dziewczyny wierzą, że taniec jest świetnym sposobem na życie. I prawdopodobnie to pozwala im (pomimo wielu wyrzeczeń i męczących treningów) prezentować się na scenie z wielką fantazją i świadomością swojej atrakcyjności zarówno fizycznej, jak i artystycznej. Nie ma bowiem wątpliwości, że występy, które podziwiać można w klubie studenckim Metro, są formą ekspresji artystycznej.
– Mamy bardzo rozbudowaną choreografię. Tylko nasze dziewczyny tańczą tradycyjnego kankana, flamenco, a w chwilę potem taniec indiański, western show czy taniec kotów w rytm najnowszych przebojów – stwierdza Katarzyna Wojtachnia, instruktorka grupy.
– Chcemy być jednak coraz lepsze, dlatego opracowujemy wiele nowych układów, które – mam nadzieję – już wkrótce zaprezentujemy publiczności.
W zespole panuje znakomita atmosfera. – Campus oferuje nam dobre warunki do ćwiczeń, a kostiumy są bardzo profesjonalne i efektowne. Oprócz tego mamy zapewnione wynagrodzenie, opiekę lekarską oraz – bezpłatnie: kursy językowe, wyjazdy integracyjne i wspólne imprezy – mówi Agnieszka Żygadło, członkini zespołu.
Formacja Taneczna M6 powstała 1 października ubiegłego roku.
– To, co skłoniło nas do tak niepewnej inwestycji, jaką było stworzenie grupy tanecznej – mówi Mariusz Niewiedzielski, prezes Stowarzyszenia Studentów Campus – to wzbogacenie oferty klubu Metro. To także idealny projekt integracyjny dla studentów i młodzieży, a jednocześnie wspaniała wizytówka. Inna niż kursy czy seminaria, które – co prawda – są bardzo interesujące i kształcące, ale rozrywki w nich niewiele. Przede wszystkim uważam, że to doskonała zabawa, zarówno dla nas, jak i dla odwiedzającej nas młodzieży.
Obecnie w skład grupy wchodzą 34 dziewczyny, w większości studentki warszawskich uczelni: Politechniki, UW, SGGW, jak również licealistki. Część z nich, zanim dostała się do M6, miała doświadczenia taneczne. Beata Czerwonko przez 10 lat trenowała gimnastykę artystyczną. Aleksandra Miszewska tańcząca w grupie od początku jej powstania trenuje akrobatykę. Dwie inne dziewczyny skończyły liceum w klasie o profilu teatralnym. Ale reszta to zupełne amatorki z taneczną duszą.
W ciągu imprezy występują przeważnie cztery razy (w tym jeden występ solowy). Za każdym razem grupa prezentuje inny taniec, w innych kostiumach. Jednak publiczność zawsze reaguje podobnym aplauzem i spontanicznością.
Stali zwolennicy występów M6 mają swój ulubiony taniec – najbardziej widowiskowy jest kankan wykonywany do oryginalnej muzyki Offenbacha.
Co takiego ma w sobie ta grupa, że niektórzy przychodzą na każdy występ? – Najważniejszy jest bliski kontakt tańczących dziewczyn z osobami, które także przyszły potańczyć – mówi Paweł Rozłucki, bywalec klubu Metro. – Tańczą z nami na parkiecie. Wszyscy stoją wokół, na wyciągnięcie ręki. I to jest najbardziej ekscytujące.
Nic więc dziwnego, że wielu ze znajdujących się na sali studentów po zakończonym występie próbuje poznać bohaterki wieczoru. Kobiety natomiast patrzą z lekką zazdrością.
Nabór do grupy M6 trwa od września do połowy października. W czasie kwalifikacji sprawdzana jest umiejętność poruszania się oraz wdzięk. A potem już tylko praca, praca, praca. Reszta przyjdzie sama.
Informacje o naborze do M6 od 3 września, tel. (0-22) 660-98-88.

Wydanie: 36/2001

Kategorie: Obserwacje

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy