Nowy szlak narkotykowy do Europy prowadzi przez Afrykę Zachodnią
1 maja 2026 r. fale na Atlantyku były wyjątkowo wysokie, wiatr utrudniał manewry. Ośmiu funkcjonariuszy hiszpańskiej Gwardii Cywilnej, w czarnych mundurach i kamizelkach kuloodpornych, przesiadło się z oceanicznego patrolowca Duque de Ahumada do niewielkiej motorówki. Przez godzinę przebijali się przez wzburzony ocean, by w końcu zrównać się z ogromnym statkiem towarowym Arconian, dryfującym w pobliżu Ad-Dachli, u wybrzeży Sahary Zachodniej, kilkaset kilometrów na południe od Wysp Kanaryjskich.
Według informacji wywiadowczych jednostka przewoziła gigantyczny ładunek kokainy. Gdy funkcjonariusze weszli na pokład, zatrzymali 23 członków załogi. Kapitan statku, 69-letni Rodolfo S.G., miał od początku współpracować ze śledczymi. „Wiedział, co przewozi”, jak relacjonowały hiszpańskie media. Na pokładzie znajdowali się także uzbrojeni Holendrzy powiązani prawdopodobnie z Mocro Mafią, brutalną siatką gangów działających w Holandii i Belgii. Mieli zabezpieczać transport. Przy zatrzymanych znaleziono karabiny szturmowe i pistolety. Hiszpańskie służby pisały później o jednej z największych konfiskat narkotyków w historii kraju: przechwycono ok. 30 ton kokainy i 42 tys. litrów paliwa przeznaczonego dla szybkich łodzi odbierających towar na Morzu Śródziemnym.
Ta operacja była jednak czymś więcej niż kolejnym sukcesem policji. Pokazała, jak bardzo zmieniła się geografia światowego handlu narkotykami.
Hiszpania – pierwsza linia narkobiznesu
Europa nigdy wcześniej nie konsumowała tyle kokainy. A Hiszpania od lat pozostaje jedną z głównych bram, którymi narkotyki trafiają na kontynent. Sprzyjają temu tysiące kilometrów trudnego do kontrolowania wybrzeża, rozbudowane porty oraz historyczne związki z Ameryką Łacińską. Jeszcze kilkanaście lat temu przemyt szedł głównie przez Galicię, region rozsławiony później przez książkę „Fariña”, którą napisał dziennikarz Nacho Carretero, i serial pod tym samym tytułem. Dziś jednak szlaki coraz wyraźniej przesuwają się na południe: ku Andaluzji, Cieśninie Gibraltarskiej i Wyspom Kanaryjskim.
W ostatnich miesiącach Hiszpania stała się areną kolejnych spektakularnych operacji. W Ceucie policja rozbiła siatkę przemytników i przejęła ok. 17 ton haszyszu. Narkotyki przemycano przez tunel. W akcji uczestniczyło ponad 250 funkcjonariuszy. Z kolei u wybrzeży Andaluzji dwóch hiszpańskich policjantów zginęło podczas pościgu za przemytnikami narkotyków używającymi szybkich łodzi motorowych.
Hiszpański Departament Bezpieczeństwa Narodowego alarmuje, że skala przemytu w rejonie Cieśniny Gibraltarskiej stale rośnie. Według rządowych raportów z 2026 r. na wodach między Andaluzją a Afryką Północną może pływać nawet 600 szybkich łodzi wykorzystywanych przez siatki przemytnicze do transportu narkotyków i paliwa. Dla Hiszpanów staje się jasne, że kraj znajduje się dziś na pierwszej linii europejskiej wojny z narkobiznesem.
Afrykański przystanek
Coraz więcej transportów kokainy płynie jednak nie bezpośrednio z Ameryki Południowej, lecz przez Afrykę Zachodnią, idealny punkt tranzytowy między producentami z Kolumbii, Peru czy Boliwii a odbiorcami europejskimi. Według organizacji GI-TOC (Global Initiative Against Transnational Organised Crime) już co najmniej 30% kokainy przechodzi przez Afrykę Zachodnią.
Mechanizm jest stosunkowo prosty. Z Ameryki Południowej kokaina trafia do portów i archipelagów Afryki Zachodniej, gdzie bywa magazynowana, przepakowywana i dzielona na mniejsze partie, co pozwala kartelom ograniczać ryzyko utraty całego transportu podczas jednej konfiskaty. Następnie narkotyki wracają na Atlantyk, ukrywane w kontenerach, przewożone statkami rybackimi albo przeładowywane na szybkie łodzie kierujące się do Hiszpanii, Portugalii czy Belgii. GI-TOC podkreśla też, że region przestaje być jedynie korytarzem tranzytowym – coraz więcej narkotyków zostaje na lokalnych rynkach, m.in. w postaci cracku.
Dane zebrane przez GI-TOC pokazują, że od 2019 r. liczba konfiskat systematycznie rośnie. Autorzy raportu zwracają uwagę, że sukces działania przemytników opiera się nie tylko na geografii, ale również na korupcji i słabości instytucji państwowych. „W niektórych krajach są to









