Tańsza biała dama

Tańsza biała dama

Akcyza spadła, pijemy coraz więcej. Kto na tym zarabia, kto traci?

„Zjawisko wódki jest ciekawe. Warto poświęcić mu rozprawę”, napisał Czesław Miłosz w „Traktacie moralnym”. Poświęćmy więc i my temu zjawisku może nie rozprawę, ale krótką rozprawkę, bo też i okazja ku temu jest znacząca. Oto po raz pierwszy w Polsce wódka naprawdę – w stosunku do siły nabywczej ludności – staniała. Gdyby jeszcze były w obiegu banknoty z Waryńskim, to rewolucjonista nie byłby już taki smutny, bo mu trzech złotych brakuje do pół litra, jak głosił dowcip popularny w czasach gdy gorzałka kosztowała 103 zł.
Teraz, po obniżce od 1 października akcyzy o 30%, młodzi ludzie przerzucają się informacjami: „W Tesco widziałem połówkę za 13 zł”. „Nie bądź frajer, w Biedronce jest jeszcze o złotówkę tańsza”. Na bazarach wódka przemycana ze wschodu kosztowała dotychczas 10 zł, ostatnio jej cena spadła do 8 zł za pół litra. W sklepie jest więc już tylko o 4-5 zł drożej, no i nie ma obawy, że sprzedadzą nam śmiertelną truciznę niewiadomego pochodzenia.

Przywitanie z białą damą

A cenom warto się przyglądać, bo różnica jest znacząca. Luksusowa przed obniżką kosztowała, zależnie od sklepu, 22-24 zł, teraz – 19-21 zł, sławna siwucha – do 22 zł, a obecnie ok. 18 zł., elegancka biała dama nawet i 28 zł, dziś najwyżej 23 zł. Ludziom trunkowym, pijącym regularnie a niezamożnym (co zresztą często idzie w parze), przyniosło to naprawdę znaczącą ulgę w napiętym budżecie osobistym.
Dla Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych obniżka akcyzy to zła wiadomość – i niebezpieczeństwo, że skala pijaństwa w naszym kraju znacząco się zwiększy.
Dla producentów alkoholi to powód do zadowolenia. W ostatnich latach branża stawała się coraz mniej rentowna, bo wysoka akcyza powodowała spadek oficjalnej sprzedaży. Zbliżające się wejście do Unii Europejskiej i związany z tym legalny napływ bezcłowego alkoholu mogły przynieść generalną klęskę naszym wytwórcom.
– Wreszcie zmierzamy do normalności. To przecież był absurd, że w Polsce coraz chętniej kupowano wódki importowane zamiast krajowych. Październik był bardzo dobry, sprzedaż wzrosła o 120%, ale z kolei wrzesień był dwa razy gorszy niż zwykle, bo wszyscy wstrzymywali się z zakupami, czekając na obniżkę cen. Dopiero trzy miesiące pozwolą więc ocenić, o ile wzrosły zakupy – mówi Ryszard Jakubiuk, prezes Lubuskiej Wytwórni Wódek Gatunkowych.
– Wrzesień przyniósł załamanie, sprzedaliśmy dwukrotnie mniej, a w październiku prawie dwa razy więcej niż przed rokiem. Jednocześnie ogromnie spadł import ze Wschodu, przestał zalewać nas przemycany spirytus Royal, „mrówki” niemal już nie kursują przez granicę. Uważam, że o ponad 50% zmniejszyły się rozmiary nielegalnego rynku. Nasz eksport do Czech i Słowacji zmniejszył się niemal do zera, ale to nie szkodzi, bo ten alkohol od razu wracał do Polski na plecach „mrówek”. Nadrobiliśmy to z powodzeniem na rynku krajowym. W sumie nasza sprzedaż w listopadzie była o ponad 20% większa – twierdzi Adam Zebzda, kierownik Działu Marketingu i Sprzedaży Fabryki Wódek Polmos Łańcut.
Powody do zadowolenia ma również fiskus, który za sprawą obniżki akcyzy może zanotować większe wpływy do budżetu. W latach 1994-2001 akcyza zwiększyła się o 150%, ale produkcja spadała. W ślad za tym od 1998 r. zmniejszały się i wpływy podatkowe z tytułu sprzedaży napojów spirytusowych. Przyszły rok może natomiast przynieść wzrost tych przychodów o kilkaset milionów złotych. Krajowa Rada Przetwórstwa Spirytusu uważa nawet, że fiskus dzięki zwiększeniu sprzedaży zarobi o 917 mln zł więcej.

Nie, nie zabraknie

A jak obecny wzrost sprzedaży odbija się na stanie trzeźwości rodaków? – Pracowałem w izbie wytrzeźwień za komuny i obecnie. Tylu nietrzeźwych, ilu teraz do nas trafia, nigdy nie mieliśmy. Kiedyś stu pacjentów na dobę to był ciężki dyżur, gdy pierwszy raz przywieziono ponad setkę, chciałem to świętować. Dziś jeśli nie mamy stu, dyżur jest nadzwyczaj spokojny. Ludzie piją równo, w weekendowe noce jest tylko trochę więcej pacjentów, 120-130 osób – mówi Zbigniew Babut, lekarz dyżurny stołecznej placówki.
– Zaraz po pierwszym października był wyraźny wzrost, ludzie cieszyli się, że wódka staniała. Teraz się uspokoiło, od chwili obniżki cen mamy o 2-3% więcej pensjonariuszy – dodaje depozytariusz izby (czyli pracownik mający pieczę nad rzeczami osobistymi upitych delikwentów).
Ze wszystkich relacji, zarówno lekarzy i terapeutów, jak i policjantów, wynika natomiast, że wyraźnie rośnie odsetek pijącej młodzieży. Wygląda więc na to, że za sprawą młodych ludzi znowu, zgodnie ze słowami starodawnej pieśni „A kto nie wypije”, zaczniemy „żyć po polsku”. Jak gdyby nam kiedyś tego zabrakło… Nie, czasy kartkowej wódki nie wrócą, teraz już nie zabraknie.


Produkcja wódek w Polsce
(w mln litrów)

1980 – 212
1990 – 151
1995 – 154
1998 – 93,5
1999 – 86
2000 – 77,5
2001 – 67,9

źródło GUS


Wpływy z tytułu akcyzy na wyroby spirytusowe (w mln zł)

1995 – 4134,9
1996 – 4577,6

1997 – 4720
1998 – 4812,5
1999 – 4636
2000 – 4420,1
2001 – 4199,8

źródło KRPS

 

 

Wydanie: 49/2002

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy