Trener może wszystko

Trener może wszystko

England's Becky Downie falls from the beam during the women's all round artistic gymnastics final at the Commonwealth Games in Melbourne March 18, 2006. Australia's Chloe Sims won the gold medal, Canada's Elyse Hopfner-Hibbs won the silver medal and Australia's Hollie Dykes won the bronze medal.,Image: 445429871, License: Rights-managed, Restrictions: , Model Release: no, Credit line: David Callow / Reuters / Forum

Przemoc w brytyjskiej gimnastyce sportowej Wchodzi na podium z włosami upiętymi w ciasny kok. Ze śladami magnezji na łydkach. Z wyprostowanymi plecami i głową podniesioną do góry. Zabandażowanymi rękami macha do publiczności. Niewinna twarz uśmiecha się, gdy przyjmuje medale i trofea: za dynamikę skoku, grację, idealne lądowania. Nieoficjalnie: za siłę charakteru i wytrzymałość wobec przemocy doświadczanej z rąk trenerów przez kilkanaście lat treningów. Dziś Nathalie Moutia, reprezentantka Wielkiej Brytanii w gimnastyce sportowej na przełomie lat 80. i 90. XX w., wspomina głodówki – pół kromki ciemnego chleba i czarną herbatę, które dostawała na cały dzień treningów. Mówi o tabletkach antykoncepcyjnych, które przyjmowała po tym, jak w okresie dojrzewania powiedziano jej: „Rosną ci piersi, to zły znak”. Opowiada o braku reakcji ze strony rodziców i innych trenerów. I podkreśla, że od czasu jej zwycięstw nic w metodach treningowych brytyjskiej gimnastyki się nie zmieniło. Ten sam wydźwięk mają wspomnienia sióstr Downie, faworytek do medalu w Tokio. Na łamach brytyjskiej prasy zawodniczki podzieliły się przeżyciami z treningów. Becky Downie wróciła pamięcią do roku 2018, kiedy próbowała przeciwstawić się temu, co uważała za niebezpieczne podejście do treningu. W zamian została nazwana słabą psychicznie. Trener powiedział, że ból, którego doświadcza, istnieje tylko w jej głowie. Ellie Downie opisała, jak była zmuszona rozebrać się do bielizny, kiedy jej trener zażartował: „Mam nadzieję, że torba ze środkami przeciwbólowymi, którą trzymasz w ręce, jest w rzeczywistości torbą z pigułkami dietetycznymi”. Ellie od 14. roku życia musiała kontrolować dietę: „Dietetyk kazał mi dostarczać dzienniki żywieniowe informujące o wszystkim, co włożyłam do ust, i codziennie wysyłać zdjęcia w bieliźnie, aby upewnić się, że nie kłamię”. Wyemitowany pod koniec czerwca film dokumentalny „Athlete A” Bonni Cohen i Jona Shenka poruszył problem opisywany przez najlepsze gimnastyczki, rozpoczynając publiczną dyskusję o niekwestionowanej władzy trenerów dążących do zwycięstwa za wszelką cenę. Dokument wywołał falę oskarżeń o przemoc fizyczną i psychiczną, która na przełomie czerwca i lipca zalała Brytyjską Federację Gimnastyczną. Upublicznienie osobistych doświadczeń czołowych zawodniczek ośmieliło resztę środowiska gimnastycznego do zakwestionowania wieloletniej tradycji surowych praktyk trenerskich. Dwa oblicza trenera Wejście na salę treningową to przyzwolenie na ból. Decydując się na start w Mistrzostwach Świata w 2015 r., wiedziała o tym Charlie Fellows, która wchodziła na matę gimnastyczną mimo obaw o naderwane ścięgno udowe. Była zbyt przestraszona, by powiedzieć o tym swoim trenerom. W gimnastyce kontuzje uważane są za naturalny skutek treningu, z którym zawodnik ma obowiązek zmierzyć się we własnej głowie. Z czasem również ból psychiczny przestaje się traktować jako odstępstwo od normy. Długo praktykowane nadużycia stają się normą. O regularnie naruszanych granicach fizycznych i psychicznych opowiedziała w brytyjskim „Daily Mail” Lisa Mason, uczestniczka olimpiady w Sydney w 2000 r. Dziewięcioletniej dziewczynce trener kazał ćwiczyć aż do momentu, kiedy jej ręce zaczęły krwawić. Młody człowiek nie umie rozpoznać, co jest jeszcze normalne, a co już jest złe. Świadomość ta przychodzi z wiekiem, ale wtedy sportowiec ma już psychikę spaczoną toksycznymi relacjami z trenerem. I będzie się to ciągnęło za nim jeszcze długo po zakończeniu kariery. Podatność na nadużycia wyrobiona w dzieciństwie to jedyne, co zna, i tego będzie się trzymał. Rodzice młodych gimnastyczek nie mają wstępu na salę. Treningi mogą oglądać jedynie inni trenerzy, często stosujący podobne praktyki. Trener może wszystko, tylko trener ma rację, z trenerem się nie dyskutuje – takie słowa wybrzmiewają na hali sportowej. W ten sposób rodzi się niepodważalny autorytet trenera, który bije i krzyczy, ale ma rację. Który przekracza fizyczne i psychiczne granice młodych zawodników, ale robi to „z troski”. Mało mówi się o rzeczywistych w wielu przypadkach pobudkach: żądzy szacunku czy pieniądzach, które dają władzę w środowisku gimnastycznym. O znęcaniu się, które jest budowane na fundamencie trenerskiego autorytetu, Nathalie Moutia opowiedziała brytyjskiej prasie. Kiedy miała dziewięć lat i bała się wykonania nowego skoku, trener krzyknął do niej: „Nigdy więcej nie mów mi »nie«. Jeśli jeszcze raz mi odmówisz, zmuszę cię do zrobienia tysiąca podwójnych skoków. I spójrz na siebie, nie umiesz nawet do tylu policzyć”. Kiedyś gimnastyczka walczyła z zaburzeniami odżywiania, obecnie ma zdiagnozowany zespół

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.
Aby uzyskać dostęp, należy zakupić jeden z dostępnych pakietów:
Dostęp na 1 miesiąc do archiwum Przeglądu lub Dostęp na 12 miesięcy do archiwum Przeglądu
Porównaj dostępne pakiety
Wydanie: 2020, 34/2020

Kategorie: Sport